Kupiłeś okulary, teraz opłacaj abonament. Meta zamyka funkcje AI za paywallem
Płacisz kilkaset dolarów za inteligentne okulary, ale żeby w pełni z nich korzystać, musisz uiszczać comiesięczną opłatę. Meta właśnie testuje cierpliwość swoich klientów.
Funkcja ułatwiająca rozmowy w zatłoczonych miejscach trafia za systemową zaporę, a bezpłatny limit wyczerpie się zaskakująco szybko.
Trzy godziny za darmo, potem 20 dolarów
Posiadacze inteligentnych okularów od firmy Meta (powstałych we współpracy z marką Ray-Ban) otrzymali niemiłą niespodziankę. Koncern zablokował swobodny dostęp do funkcji „Conversation Focus”. Opcja ta wykorzystuje wbudowane w oprawki mikrofony kierunkowe do wyostrzania głosu osoby stojącej przed użytkownikiem, jednocześnie wygłuszając hałas z otoczenia.
Pierwsze wrażenia z Meta Ray-Ban Wayfarer – rób zdjęcia, wideo lub livestreamuj
Funkcja, która pierwotnie była dostępna bez ograniczeń, zyskała właśnie sztywny limit. Użytkownicy mogą z niej korzystać za darmo jedynie przez trzy godziny w miesiącu. Aby znieść tę blokadę, należy wykupić subskrypcję Meta One Premium, wycenioną na 19,99 dolara miesięcznie. Co ciekawe, nawet ten płatny próg nie gwarantuje dostępu bez limitu – abonament pozwala na zaledwie 15 godzin działania funkcji w cyklu miesięcznym. Obecnie płatna usługa nie jest jeszcze dostępna we wszystkich krajach. Nie ma jej także w Polsce. Kontrowersyjność ruchu Mety zwiększa też fakt, że „Conversation Focus” działa na urządzeniu, nie wymaga chmury, więc narzucenie odpłatności to ruch nakierowany wyłącznie na zysk, a nie pokrycie kosztów (np. obliczeniowych chmury).
W ogóle sytuacja polskich użytkowników okularów Meta jest absurdalna na wielu poziomach. Funkcja, o której piszę, czyli wyostrzanie rozmów z eliminacją niepożądanych dźwięków i tak nie jest u nas dostępna, więc my nawet nie mamy tych 3 godzin usługi. Również subskrypcja Meta One Premium nie jest w Polsce ogólnie dostępna. Nawet kombinowanie ze zmianą regionu (np. na Niemcy, gdzie funkcja, która właśnie zyskała sztywny limit jest osiągalna) nie na wiele się zda, bo i tak dopadnie nas limit, którego nie rozszerzymy nawet za opłatą, bo – wracając do punktu wyjścia – subskrypcja Meta One Premium nie jest u nas dostępna. Piszemy o tym jednak ze względu na jeszcze jedno zjawisko.
Abonament na sprzęt staje się standardem
Przedstawiciele firmy tłumaczą, że narzucony limit nie dotknie większości posiadaczy okularów, a płatny próg został stworzony z myślą o „użytkownikach zaawansowanych”. Meta podkreśla również, że podstawowe funkcje sprzętu, w tym wbudowany asystent głosowy czy tłumaczenia na żywo, pozostają darmowe.
Decyzja ta wpisuje się w dłuższą strategię firmy. Właściciel Facebooka i WhatsAppa bada, za jakie narzędzia oparte na sztucznej inteligencji konsumenci są skłonni płacić w modelu ciągłym. Dla rynku elektroniki konsumenckiej to jednak niebezpieczny sygnał. Kupujesz fizyczny sprzęt na własność, ale dostęp do zintegrowanego oprogramowania jest warunkowany opłacaniem zewnętrznej subskrypcji.
Cios w funkcje ułatwiające dostępność
Ruch ze strony firmy Marka Zuckerberga budzi zastrzeżenia z jeszcze jednego powodu. Gdy jesienią ubiegłego roku prezentowano „Conversation Focus”, opcja ta była zachwalana jako realne udogodnienie dla osób niedosłyszących.
Choć Meta oficjalnie zaznacza, że jej okulary nie są certyfikowanym aparatem słuchowym, to w praktyce funkcja podobno dobrze sprawdzała się jako doraźne wsparcie w głośnych lokalach czy na ulicy. Zamknięcie tak przydatnego narzędzia dla słabiej słyszących za barierą blisko 20 dolarów miesięcznie spotkało się z szybką i uzasadnioną krytyką ze strony pierwszych użytkowników sprzętu.





