Mastodon
Zdjęcie okładkowe wpisu Chińskie marki z rekordowym udziałem. Elektryki tracą w Polsce na znaczeniu

Chińskie marki z rekordowym udziałem. Elektryki tracą w Polsce na znaczeniu

0
Dodane: 11 godzin temu

Choć środek wakacji to tradycyjnie czas rynkowego spowolnienia, lipiec 2026 roku przyniósł historyczne przetasowania w polskich salonach.

Najnowszy raport IBRM Samar obnaża prawdę o portfelach kierowców: zapał do samochodów w pełni elektrycznych wyraźnie stygnie, a w powstałą lukę agresywnie rozpychają się producenci z Państwa Środka. Mimo tych zmian, to był najlepszy lipiec pod kątem całkowitej liczby rejestracji aut w całym XXI wieku.

Tani sprzęt z Azji kusi kierowców

Najważniejszym wnioskiem z lipcowych statystyk nie jest wcale stabilna pozycja tradycyjnych liderów, ale błyskawiczna zmiana układu sił na dalszych pozycjach. Udział chińskich producentów w polskim rynku aut osobowych skoczył do rekordowych 15,5 procent. To kolejny miesiąc mocnych wzrostów, co dowodzi, że nie mamy do czynienia z chwilową anomalią. Kierowcy, zmęczeni wysokimi cenami europejskiej motoryzacji, coraz odważniej stawiają na tańsze, dobrze wyposażone alternatywy z Państwa Środka, nie bacząc na geopolityczne napięcia czy niepewność typową dla nowych marek (serwis, gwarancja, części, etc.).

Test iMagazine: Chery Tiggo 4 Hybrid Prestige. Cenowy kiler z miejskim paszportem [galeria]

Zupełnie inaczej wygląda sytuacja w segmencie pojazdów zeroemisyjnych. Udział nowych samochodów w pełni elektrycznych (BEV) spadł w lipcu do rozczarowującego poziomu 4,2 procent (względem 5,1 procent w czerwcu). Entuzjazm napędzany rządowymi dopłatami ewidentnie opada w zderzeniu z rynkową rzeczywistością: wysokimi stopami procentowymi i brakiem tanich, bazowych modeli w ofercie.

Kowalski wybiera Kię, korporacje trzymają się Toyoty

Mimo urlopów, lipiec zamknął się potężną liczbą 62 446 zarejestrowanych aut osobowych i dostawczych (niemal 12 procent więcej niż przed rokiem). Rynek w Polsce nieustannie ciągną w górę zakupy firmowe, które odpowiadają za 67,5 procent wszystkich rejestracji. To właśnie duże zamówienia flotowe sprawiają, że na szczycie tabeli niezmiennie króluje Toyota (przed Skodą i Volkswagenem), a najpopularniejszym samochodem pozostaje przewidywalna w kosztach utrzymania Corolla.

Kiedy jednak odfiltrujemy floty i spojrzymy wyłącznie na portfele klientów indywidualnych, obraz rynku się zmienia. Prywatny nabywca najchętniej wyjeżdżał z salonu modelem Kia Sportage. W pierwszej trójce wyborów przeciętnego kierowcy znalazła się jeszcze Toyota C-HR oraz Hyundai Tucson. Potwierdza to jeden z najsilniejszych trendów motoryzacyjnych: jeśli kupujemy dziś auto za własne, ciężko zarobione pieniądze, to najpewniej będzie to podwyższony, kompaktowy SUV.

Zapraszamy do dalszej dyskusji na Mastodonie lub Twitterze .