Mastodon
Zdjęcie okładkowe wpisu Fantazje Wall Street o nowym Apple. Dlaczego John Ternus nie rzuci się na zakupy za miliardy?

Fantazje Wall Street o nowym Apple. Dlaczego John Ternus nie rzuci się na zakupy za miliardy?

0
Dodane: 6 godzin temu

Analitycy z Wall Street wieszczą, że 1 września w Apple skończy się era nudnej ostrożności.

Według Bank of America nowy prezes, John Ternus, ma otworzyć firmowy skarbiec, rzucić się w wir wielkich przejęć i błyskawicznie wepchnąć koncern w pół tuzina nowych kategorii produktowych. No cóż, to niewątpliwie efektowna wizja skrojona pod inwestorów giełdowych. Jest z nią jeden poważny problem, otóż kompletnie ignoruje ona to, kim naprawdę jest człowiek przejmujący stery w Cupertino.

Pobożne życzenia analityków kontra realia

Wamsi Mohan z Bank of America w swojej najnowszej nocie dla klientów podtrzymał rekomendację „Kupuj” dla akcji Apple, argumentując to wyższym „apetytem na ryzyko” nowego szefa. Zdaniem banku odejście od doktryny neutralności gotówkowej przełoży się na agresywne transakcje M&A oraz natychmiastowe wejście w segmenty robotyki domowej, inteligentnych pierścieni czy autonomicznych asystentów.

Problem w tym, że analitycy po raz kolejny mylą Apple z funduszem venture capital. Koncern przez dekady rzadko kupował wielkie podmioty (jedynym wyjątkiem na dużą skalę było przejęcie Beats za 3 mld dolarów w 2014 roku). Filozofia firmy opiera się na przejmowaniu małych zespołów inżynierskich oraz gotowych patentów, a następnie cichym integrowaniu ich z własnym ekosystemem. W dobie bezprecedensowego nacisku antymonopolowego ze strony Departamentu Sprawiedliwości USA i Komisji Europejskiej, spektakularne zakupy byłyby dla Ternusa proszeniem się o wieloletnie procesy sądowe.

Gigant kupuje firmę z… jednym pracownikiem. Apple przejmuje startup invrs.io i inwestuje w fotonikę

Inżynier na czele imperium, nie hazardzista

John Ternus nie jest rewolucjonistą z zewnątrz, który przyszedł rozbijać korporacyjne struktury. To inżynier z 25-letnim stażem w Cupertino, który od lat kierował całym działem Hardware Engineering. To pod jego ręką powstały udane generacje iPadów, historyczne (i bardzo udane) przejście na układy Apple Silicon, powrót fizycznych portów w MacBookach Pro oraz niedawny projekt MacBooka Neo, udowadniający że względnie dostępny finansowo sprzęt Apple nie musi psuć doświadczenia użytkownika.

Tim Cook namaścił Ternusa na swojego następcę właśnie po to, by zagwarantować ciągłość operacyjną. Zmienia się oczywiście profil przywództwa. Po piętnastu latach rządów wybitnego logistyka i optymalizatora marż, na czele firmy staje człowiek od sprzętu. Apple nie potrzebuje zewnętrznych zakupów, by odzyskać wigor – potrzebuje inżynierskiej dyscypliny, by zasypać straty po falstarcie platformy Vision Pro i dogonić konkurencję w rozwiązaniach sztucznej inteligencji.

Czystki w zespole Apple Vision. Koniec marzeń o hełmach VR za 3700 dolarów

Miliardy popłyną do laboratoriów, nie na giełdę

Jeśli w bilansie Apple widać gdzieś większą gotowość do wydawania kapitału, to w nakładach na badania i rozwój. Wydatki na R&D wzrosły w ostatnich miesiącach o ponad 30%, przekraczając poziom 11 miliardów dolarów kwartalnie. To w wewnętrznych laboratoriach Apple Park powstają technologie dla generatywnej Siri, odchudzonych okularów smart czy sensorów obrazu w słuchawkach AirPods.

Układ sił po 1 września jest zresztą bardzo klarowny. Tim Cook pozostaje w strukturach jako przewodniczący wykonawczy (Executive Chairman), to nie jest tak, że Cook mówi sayonara i idzie na ryby zapominając o wszystkim. To on będzie jeździł do Waszyngtonu i Brukseli, biorąc na klatę polityczne ciosy i broniąc modelu biznesowego App Store. John Ternus dostaje dzięki temu rzadki komfort: może całkowicie odciąć się od korporacyjnej polityki i skupić na tym, co potrafi najlepiej – projektowaniu sprzętu, który znów ma zachwycać.

Zapraszamy do dalszej dyskusji na Mastodonie lub Twitterze .