Mastodon
Zdjęcie okładkowe wpisu YouTube, Allegro i AI. Google włącza Polakom podprogowe telezakupy

YouTube, Allegro i AI. Google włącza Polakom podprogowe telezakupy

0
Dodane: 17 godzin temu

Google ogłosiło na swoim oficjalnym blogu, że zakupy na YouTube wkraczają do Polski, ale to, co się właściwie wydarzyło wydaje się znacznie grubszą sprawą niż samo pojawienie się linków do Allegro w YouTube Shorts i innych klipach na platformie.

Pamiętasz jeszcze telezakupy Mango? Były przaśne, głośne i do bólu szczere. Nikt przy zdrowych zmysłach nie miał wątpliwości, że facet wymachujący mopem parowym próbuje wyciągnąć z nas ostatnie oszczędności. To, co właśnie wdrożyło Google we współpracy z Allegro, to zupełnie inny kaliber. Zamiast krzykliwego prezentera dostajemy algorytmy wizyjne (AI analizująca wizualnie kontekst), które po cichu zamieniają każdy kadr w interaktywną witrynę sklepową.

Partnerstwo YouTube Shopping z Allegro to największe przetasowanie w polskim wideo i e-commerce od lat. YouTube w Polsce to potęga: niemal 25 milionów widzów, z których każdy spędza na platformie średnio ponad godzinę dziennie. Zamiast jednak tradycyjnych przerw reklamowych czy linków upychanych w opisie filmu, platforma wpuszcza polskiego giganta handlu bezpośrednio do samego playera wideo.

Sojusz gigantów i cios w Amazona

Wybór partnera mówi o wiele o polskim rynku e-commerce. Na rynkach zachodnich naturalnym wyborem dla Google był Shopify czy Amazon. W Polsce amerykański gigant Jeffa Bezosa od lat próbuje zbudować pozycję, ale wciąż ogląda plecy lokalnego lidera. Google nie miało wyjścia – żeby to wdrożenie nie było martwą wydmuszką, musiało dogadać się z Allegro. Jak widać, dogadali się.

Dla polskiej platformy to umocnienie pozycji, a dla Google ruch wyprzedzający. Amerykanie doskonale wiedzą, że po drugiej stronie rynku stoi TikTok Shop, obecny w Polsce od czerwca, który ze swoim agresywnym podejściem do handlu społecznościowego planuje zgarnąć młodych odbiorców. Zabetonowanie rynku z Allegro ma odciąć konkurencji tlen.

Opadł kurz po premierze TikTok Shop w Polsce. Czas na pierwsze, chłodne wnioski

Przy okazji ten ruch bezlitośnie czyści rynek tradycyjnych sieci afiliacyjnych. Twórcy nie muszą już bawić się w skracane linki partnerskie w opisach, których i tak nikt nie klika na telefonach. Przeniesienie kafelków produktowych bezpośrednio do filmu daje – według danych samej platformy – nawet o 50% więcej kliknięć. Atrybucja sprzedaży i prowizje zostają domknięte w ekosystemie YouTube i Allegro.

AI, która skanuje kadr. Witamy w erze ukrytej sprzedaży

Najciekawszy i najbardziej niepokojący element tej układanki to technologia zaszyta pod maską. Algorytmy wizyjne Google samodzielnie rozpoznają przedmioty w kadrze i podsuwają twórcy gotowe znaczniki do zatwierdzenia. To fundamentalna zmiana dynamiki oglądania treści.

Każdy rekwizyt staje się towarem. Bluza YouTubera, lampka na biurku, klawiatura w tle czy kubek z kawą – sztuczna inteligencja wyłapie wszystko i podepnie pod ofertę na Allegro. Owszem, twórca musi to zatwierdzić, ale mając w tle prowizję…

Oznacza to w praktyce zanik granicy pomiędzy przekazem a sklepem. W sumie może wyjść trochę straszno i trochę śmiesznie. Bo co w sytuacji, gdy jakiś twórca miesza z błotem testowany smartfon, a algorytm w tym samym momencie wyświetla pod filmem kafelek „Kup teraz” z prowizją dla autora?

W ten sposób zaufanie, na którym twórcy budowali swoje społeczności, staje się towarem giełdowym optymalizowanym przez sieć neuronową, towarem, który proponowany może być konsumentowi niezależnie od faktycznej oceny i intencji twórcy prezentującego dany produkt.

500 subskrybentów i smartfon w dłoni kanapowego widza

Google doskonale wie, jak zalać platformę zakupowymi treściami. Próg wejścia do programu ustalono na zaledwie 500 subskrybentów. Oznacza to, że tysiące mikro-twórców dostaje natychmiastową zachętę finansową, by każdy swój film projektować pod kątem obecności produktów możliwych do kupienia na Allegro.

Drugim domknięciem systemu są telewizory. Coraz częściej oglądamy YouTube na ekranach w salonie, gdzie kliknięcie czegokolwiek pilotem graniczy z cudem. Rozwiązanie? Kody QR wyświetlane bezpośrednio na ekranie Smart TV. Skanujesz telefonem i lądujesz w koszyku Allegro, nie wstając z kanapy.

Dawne Mango przynajmniej grało w otwarte karty. Nowy system eliminuje jakiekolwiek tarcie między rozrywką a zakupowym impulsem. Zanim zorientujesz się, że oglądasz reklamę, algorytm ma już Twój koszyk przygotowany do płatności.

Zapraszamy do dalszej dyskusji na Mastodonie lub Twitterze .