Mastodon
Zdjęcie okładkowe wpisu Huawei Pura 90s Pro Max. Fotograficzna waga ciężka

Huawei Pura 90s Pro Max. Fotograficzna waga ciężka

0
Dodane: 3 godziny temu

Huawei od lat udowadnia, że mobilna fotografia to dla inżynierów z Shenzhen dyscyplina olimpijska, w której rzadko zadowalają się srebrem.

Po premierowych zapowiedziach przyszedł czas na bezwzględny sprawdzian w codziennym boju – spędziłem z flagowym Huawei Pura 90s Pro Max intensywne tygodnie, zabierając go w miejsca, gdzie słabe matryce kapitulują. Fotografowałem głównie samochody, ale nie tylko. Ważniejsze jest to że fotografowałem, w różnych warunkach, w różnej pogodzie, przy różnym oświetleniu. Czy ten bezkompromisowy potwór fotograficzny wart jest swojej niemałej ceny? Jak w 2026 roku wygląda codzienność z urządzeniem, które idzie całkowicie pod prąd rynkowym trendom?

Nowe flagowce HUAWEI Pura 90s w Polsce. Matryca 200 MP i cień braku usług Google

Od razu na wstępie informuję: poza dwoma zdjęciami, na których widać testowane urządzenie, wszystkie pozostałe fotografie zamieszczone w materiale to zdjęcia wykonane właśnie za pomocą tego sprzętu, nie poddane żadnej dodatkowej obróbce (z wyjątkiem resizingu, bo inaczej nasz CMS, by ich nie przepchał), wszystko wykonywane celowo w trybie w pełni automatycznym. Sami zobaczcie jakie ten sprzęt robi zdjęcia bez absolutnie żadnego wysiłku ze strony użytkownika.

Huawei Pura 90s Pro Max

Płaska bryła, odważne barwy i szkło nie do zdarcia

Pierwsze wrażenie po wyjęciu telefonu z pudełka? Wreszcie ktoś poszedł po rozum do głowy. Huawei w tej generacji definitywnie pożegnał zakrzywione krawędzie wyświetlacza na rzecz całkowicie płaskiego frontu i ostro zarysowanych, solidnych ramek. Taki zabieg nie tylko nadaje bryle nowoczesnego, surowego charakteru, ale przede wszystkim eliminuje przypadkowe dotknięcia dłonią podczas kadrowania zdjęć czy pisania wiadomości.

W moje ręce trafił egzemplarz w najbardziej widowiskowym wariancie kolorystycznym – Orange Ocean. Dwukolorowy, subtelny gradient płynnie przechodzący z ciepłego pomarańczu w chłodny błękit nie tylko zdobi plecki, ale obejmuje również metalową ramkę boczną. Wygląda to zjawiskowo i przyciąga spojrzenia. W ofercie są też bardziej stonowane odmiany: elegancka czerń Graphite Black oraz perłowa biel Blush Gold, ale to właśnie nadmorski pejzaż na obudowie robi największe wrażenie. Trójkątna, charakterystyczna wyspa aparatów pozostała symbolem serii Pura – jest potężna, masywna i od razu zdradza zaawansowaną optykę.

Nie będę jednak czarować: to jest kawał smartfona. Ekran o przekątnej 6,9 cala i solidna konstrukcja przełożyły się na wymiary 164 × 77,1 × 8,1 mm oraz masę 230,5 grama. W dłoni czuć przyjemny, flagowy ciężar, ale obsługa jedną ręką podczas szybkiego marszu wymaga sporej gimnastyki kciuka. Producent zdecydował się na umieszczenie czytnika linii papilarnych nie pod taflą ekranu, lecz w fizycznym przycisku zasilania na prawym boku. Działa on błyskawicznie i bezbłędnie, ale przy tych gabarytach dobrze jest uważnie zaplanować, którym palcem będziemy odblokowywać urządzenie.

Front urządzenia chroni ulepszone szkło Kunlun Glass Crystal Armor. Producent deklaruje 25-krotnie wyższą odporność na upadki, 16-krotnie lepszą ochronę przed zarysowaniami oraz redukcję odblasków o 70% w porównaniu ze standardowym szkłem. W pełnym słońcu ekran LTPO OLED (2880 × 1308 pikseli, adaptacyjne odświeżanie 1–120 Hz, 460 ppi) zachowuje bardzo dobrą czytelność i głęboki kontrast.

Obudowa spełnia wymogi norm IP68 oraz IP69. Obecność normy IP69 oznacza przejście rygorystycznych testów laboratoryjnych na działanie strumieni wody o wysokim ciśnieniu i podwyższonej temperaturze w ściśle określonych warunkach pomiarowych. Nie oznacza to wcale, że telefon można bezkarnie czyścić myjką ciśnieniową. Standardowa gwarancja producenta – tak jak u całej konkurencji – tradycyjnie nie obejmuje uszkodzeń wynikających z zalania cieczą, więc rozsądek pozostaje najlepszym doradcą.

System aparatów w praktyce: od 1× po 20×

Fotografia to serce tego modelu, a system XMAGE w wariancie Pro Max wchodzi na poziom, do którego rywale będą musieli dopiero równać. Zamiast polegać wyłącznie na marketingowych obietnicach, sprawdziłem możliwości tego zestawu w zróżnicowanych scenariuszach ogniskowych:

  • Moduł główny 1× (24 mm): sensor 50 MP o formacie 1/1.28 cala z filtrem RYYB, optyczną stabilizacją i 10-stopniową mechaniczną przysłoną (od f/1.4 do f/4.0) wykorzystuje matrycę LOFIC. W praktyce technologia ta oferuje zakres dynamiki sięgający 16EV. Fotografując wieczorne ulice z ostrymi neonami czy portret pod silne światło wpadające przez szybę auta, matryca nie wypala świateł w jasnych punktach i zachowuje naturalne przejścia tonalne w głębokich cieniach, bez sztucznego, agresywnego efektu HDR znanego z wielu innych smartfonów.
  • Teleobiektyw 4× (89 mm): peryskop bazujący na potężnej matrycy 200 MP (format 1/1.28 cala, RYYB, f/2.6) ze stabilizacją na poziomie CIPA 7.0 to optyczny majstersztyk. Przy natywnym powiększeniu 4-krotnym ostrość kadrów zachwyca. Zdjęcia architektury czy portrety wykazują naturalną plastykę, a faktura cegieł, tkanin czy detale rzęs są odwzorowane z czystością niespotykaną w mniejszych sensorach tele. Dodatkowo obiektyw pozwala na ostrzenie telemakro już z odległości kilkunastu centymetrów, co daje spektakularne zbliżenia detali z miękkim, optycznym rozmyciem tła.
  • Zbliżenie hybrydowe 10×: dzięki dużej rozdzielczości 200 MP i algorytmom przycinania matrycy, kadr na powiększeniu 10× wygląda tak, jakby pochodził z dedykowanego obiektywu optycznego. Tablice informacyjne z kilkudziesięciu metrów, numery rejestracyjne czy detale architektonicznych gzymsów pozostają ostre i pozbawione poszarpanych krawędzi.
  • Powiększenie cyfrowe 20× i wideo: za przetwarzanie sygnału odpowiada dedykowany potok przetwarzający surówkę 200 MP RAW bezpośrednio na poziomie procesora w czasie rzeczywistym. W kadrach 20× oprogramowanie nie generuje akwarelowej papki, lecz zaskakująco czytelny obraz o wysokiej stabilności. Podczas nagrywania wideo 4K w 60 kl./s na dużym zbliżeniu stabilizacja CIPA 7.0 trzyma kadr stabilnie w ryzach. 8K nie ma (i nie płaczę za tym formatem), ale nie ma też 4K w 120 kl./s. Dla miłośników kręcenia w ultrazwolnionym tempie jest za to 1080p w 960 kl./s. Cóż, tiktokowe bajery same się nie zrobią.

Zestaw uzupełnia aparat ultraszerokokątny 40 MP (f/2.2, 13 mm) oraz nowy czujnik True-to-Colour 2.0. Odpowiada on za prawidłową temperaturę barwową i naturalną tonację ludzkiej skóry, radząc sobie nawet w trudnym, silnie nasyconym niebieskim świetle jarzeniówek.

W kwestii oprogramowania warto sprostować jedną rzecz: w globalnych prezentacjach producent chwalił się narzędziem AI De-glare służącym do eliminacji odbić w szybach. W polskiej i europejskiej dystrybucji funkcja ta nie jest jednak dostępna. Oprogramowanie skupia się na funkcji Kompozycji AI, która w czasie rzeczywistym analizuje ujęcie i wyświetla na ekranie geometryczne linie pomocnicze (np. trójpodział, przekątne w architekturze czy poziomowanie horyzontu), ułatwiając prawidłowe skadrowanie sceny.

Wydajność Kirina, łączność 5G i życie z EMUI

Za wydajność urządzenia odpowiada autorski procesor HiSilicon Kirin 9030S, zestawiony z 12 GB pamięci RAM i 512 GB szybkiej pamięci na dane. Codzienna obsługa EMUI 16 jest bez zarzutu – aplikacje otwierają się szybko, a animacje zachowują płynność 120 Hz bez gubienia klatek.

Jeżeli jednak spojrzymy na syntetyczne testy wydajności, Kirin 9030S ustępuje czołówce rynku. W Geekbench 6 procesor osiąga w granicach 1450 punktów dla pojedynczego rdzenia oraz około 4600 punktów w teście wielordzeniowym, podczas gdy wynik w AnTuTu v10 oscyluje wokół 1,15 miliona punktów. Dla porównania: konkurencyjne platformy pokroju Snapdragona 8 Elite przekraczają w benchmarkach 2,5–3 miliony punktów. W codziennych zadaniach, pracy biurowej czy obróbce fotografii różnica ta jest w praktyce mało wyczuwalna, ale przy długich sesjach w najbardziej wymagających graficznie grach 3D telefon wymusza obniżenie detali, by zachować stałą płynność. Tyle, że jeżeli zależy Ci na smartfonie przede wszystkim do gier, raczej nie wybrałbyś sprzętu Huawei. Pura90s Pro Max rządzi przede wszystkim w fotografii smartfonowej.

Pozytywną zmianą jest łączność. Urządzenie bez przeszkód łączy się z sieciami 5G, oferuje stabilne Wi-Fi 7, Bluetooth 6.0 oraz obsługę konfiguracji z jedną fizyczną kartą Nano SIM i cyfrową eSIM. Połączenia głosowe z dwukierunkową redukcją szumów AI gwarantują wyrazisty dźwięk nawet przy silnym wietrze i hałasie ulicznym.

Trzeba jednak otwarcie omówić kwestię oprogramowania, która przy cenie 6999 zł ma kluczowe znaczenie. Telefon nie ma fabrycznych Usług Mobilnych Google (GMS). Środowiska takie jak microG czy GBox instalowane z poziomu AppGallery rozwiązują problem z pobieraniem popularnych aplikacji, jednak nie dają stuprocentowej zgodności. Moduł NFC jest na pokładzie, ale portfel Google Wallet nie zadziała – płatności zbliżeniowe wymagają rozwiązań bankowych wspierających Huawei (np. BLIK zbliżeniowy) lub aplikacji fintechowych typu Curve. Część aplikacji wymagających pełnej certyfikacji bezpieczeństwa Play Integrity może odmówić współpracy. Kolejnym kompromisem jest brak obsługi Android Auto – jeśli często korzystacie z ekranu w samochodzie, smartfon nie połączy się natywnie z tym systemem.

Bateria, ładowanie i ostateczny werdykt

Wbudowany akumulator o pojemności 5270 mAh bez trudu radzi sobie z intensywnym dniem fotografowania, przęglądania informacji i łączności w trasie. Wieczorem na wskaźniku naładowania zazwyczaj zostawało mi bezpieczne 20–30% zapasu energii.

Ładowanie przewodowe HUAWEI SuperCharge osiąga moc szczytową do 100 W, natomiast bezprzewodowe do 80 W. Należy jednak podkreślić, że 100 W to wartość maksymalna, uzyskiwana w początkowej fazie procesu, a nie stała moc utrzymywana przez cały cykl ładowania. O ile pierwsze 50% energii smartfon uzupełnia w zaledwie 17–18 minut, o tyle bezpieczne naładowanie ogniwa od 1% do 100% zajmuje w pomiarach redakcyjnych równe 48 minut (w zależności od temperatury otoczenia czas ten waha się zazwyczaj między 45 a 55 minut). To bardzo solidny wynik, choć daleki od mitu napełniania baterii w dwadzieścia minut.

Standardowa cena rekomendowana za wariant 12 GB / 512 GB wynosi 6999 zł, natomiast w okresie promocyjnym do 15 listopada 2026 roku urządzenie wyceniono na 5499 zł. W pakiecie startowym znalazła się także roczna ochrona ekranu HUAWEI Care+ z bezpłatną jednorazową wymianą w razie stłuczenia oraz opcja wymiany baterii.

Huawei Pura 90s Pro Max to wybitne narzędzie dla pasjonatów mobilnej fotografii. Wymaga pogodzenia się ze sporą wagą, brakiem Android Auto i ograniczeniami w usługach Google, a Kirin nie bije rekordów w syntetycznych benchmarkach. Jednak w kwestii optyki, rozpiętości tonalnej matrycy LOFIC, jakości peryskopu 200 MP i solidności płaskiego ekranu ze szkłem Kunlun, smartfon ten wyznacza wzorzec. W praktyce bawiąc się możliwościami fotograficznymi tego smartfona nie porównywałem go w myślach z innymi modelami. Patrząc na zdjęcia zadawałem sobie raczej pytanie, o to, czy inwestycja w bezlusterkowiec ma jeszcze jakiś sens? I żeby było jasne, nie mówię o profesjonalnej fotografii studyjnej, ale tej szybkiej, reporterskiej, wymagającej uchwycenia ulotnej chwili w taki sposób, że nikt ci nie zarzuci, iż „nagrywałeś pralką”. Pura 90s Pro Max wydaje mi się do tego absolutnie genialnym narzędziem.

Huawei Watch GT 7 Pro. Tytan na sterydach

Zapraszamy do dalszej dyskusji na Mastodonie lub Twitterze .