Mastodon
Zdjęcie okładkowe wpisu Czy teraz jest odpowiedni czas, by inwestować w kryptowaluty? 

Czy teraz jest odpowiedni czas, by inwestować w kryptowaluty? 

0
Dodane: 3 lata temu

Wojna. Recesja. Inflacja. Rekordowe spadki na giełdach… Czy w takich warunkach w ogóle warto myśleć o inwestowaniu?

Za nami kolejna hossa na rynku kryptowalut, która tym razem zakończyła się przy wycenie Bitcoina na poziomie 69 000 USD, czyli prawie 3.5 × wyżej niż poprzednie ATH z roku 2017 (które wynosiło +/- 20 000 USD). Jak zawsze było wiele emocji, skandali, debat, memów, regulacji rządowych i wszystkich innych typowych składników rynkowej hossy (bańki?).

Bańka w końcu prysła…

Jednak od listopada 2021 roku wszystko to uległo zmianie. Przez ostatnie siedem miesięcy rynek kryptowalut stracił prawie 60% całej swojej wartości, spadając z niemal 3 bilionów dolarów do 1,2 biliona. Niektóre projekty, takie jak Terra LUNA, spadły dosłownie do 0, inne potraciły już po 80–85% swojej wartości. Po raz kolejny możemy powiedzieć, że bańka prysła… Choć czy aby na pewno? 

Bitcoin, jak każda innowacyjna technologia, ma to do siebie, że przechodzi przez gwałtowne cykle, które są wyolbrzymione zarówno podczas drogi w górę, jak i w dół i choć był już określony jako „zmarły” prawie 450 razy (źródło: https://99bitcoins.com/bitcoin-obituaries/), to wciąż jest z nami. Do tego większy i silniejszy, bo z każdym kolejnym rokiem coraz więcej osób o nim wie. Coraz więcej instytucji (czy nawet rządów) zaczyna go używać i coraz większe staje się też grono deweloperów, którzy poświęcają swój czas i energię na wspieranie tej sieci. 

Stworzony 3 stycznia 2009 roku jako odpowiedź na globalny kryzys finansowy z 2008 roku Bitcoin jest fenomenalną odpowiedzią wolnego rynku na wszystko to, co jest złe w systemie finansowym, jaki zafundowały nam rządy tego świata. Mając z góry określoną podaż (w historii ludzkości stworzone zostanie tylko 21 000 000 Bitcoinów) oraz dokładnie rozpisany i matematycznie zaprojektowany sposób tworzenia tej podaży (tzw. cykle halvingowe, które odbywają się co cztery lata) jest on niezwykle przewidywalny i choć nie da się przewidzieć, ile dokładnie powinien kosztować w przyszłości (to zależy od popytu, a ten jest zmienny w czasie), patrząc na logarytmiczne wzrosty ceny Bitcoina w czasie, widzimy piękną parabolę: 

Ale to już było…

I tak w 2013 roku ówczesna hossa skończyła się na cenie bliskiej 1200 USD, po czym spadła do 155 USD (!), następnie w 2017 roku wzrosła do blisko 20 000 USD, aby ponownie spaść do około 3200 USD. W niedawnym cyklu, jak już wspomniałem, cena wzrosła do 69 000 USD, a obecnie ponownie spada. 

Oczywiście procentowo największe wzrosty mieliśmy na samym początku, gdy Bitcoin wzrósł z kilku dolarów do prawie 1200 USD (516 razy), potem w hossie do 2013 mieliśmy już „tylko” 126-krotny wzrost (licząc od dołu do szczytu hossy), a obecnie nieco ponad 20-krotność. 

Jest to całkiem normalne i zgodne z tym, jak adoptowane w przeszłości były inne nowe technologie, jak radio, telewizja, telefon czy internet.

Źródło: https://hbr.org/2013/11/the-pace-of-technology-adoption-is-speeding-up 

Kiedy warto kupić Bitcoina?

Jak już wspomniałem, Bitcoin ma zaprogramowane tzw. halvingi (czyli zredukowanie o 1/2 liczby wydobywanych Bitcoinów). Pierwszy z nich odbył się oczywiście w 2009 r. (stworzenie), potem 2012, 2016, 2020, a następny przypadnie na 2024 rok. 

Jak łatwo zauważyć, szczyt każdej hossy przypada zazwyczaj na rok po halvingu (2013, 2017 i 2021), możemy więc założyć, że następny powinien przypaść na koniec 2025 roku i gdyby patrzeć tylko na tę jedną rzecz, to można by zadać sobie pytanie: po co inwestować już teraz?

W tym celu musimy popatrzeć też na tzw. dołki, czyli czas, kiedy Bitcoin osiągał najniższą cenę, bowiem im taniej kupimy dane aktywo, tym większy procentowo uzyskamy zysk na naszym kapitale. 

Tu widać kolejne matematyczne zgodności. Tak jak szczyty hossy przypadają zazwyczaj na koniec roku po halvingu (listopad 2013, grudzień 2017 i listopad 2021), tak tzw. dołki występują zazwyczaj po około 13 miesiącach po szczycie hossy (zazwyczaj styczeń). 

Skoro więc szczyt obecnej hossy przypadł nam na listopad 2021, to 13 miesięcy później przypada nam na… styczeń 2023 r. 

Teoretycznie więc mamy jeszcze sporo czasu. Z tym że jest jeszcze jeden element układanki. Procent spadków. Ponownie, jak w szwajcarskim zegarku albo jakimś idealnym równaniu matematycznym, w każdej bessie Bitcoin traci około 83–85% swojej wartości ze szczytu hossy. 

Wynikałoby z tego, że aby zmaksymalizować nasz zysk z inwestycji, powinniśmy starać się, w styczniu 2023 r., kupić Bitcoina po 10–12 000 USD. Proste, prawda? 

Tym razem będzie inaczej

Jest tylko jedno „ale”. Widzisz, to, co zostało tu napisane, nie jest wcale jakimś sekretem. Nie trzeba być geniuszem inwestycji, aby zauważyć te zależności. Z każdym dniem zauważają je kolejni uczestnicy rynku, czy to przez analizę wykresów, czy czytanie mądrych artykułów w ciekawych magazynach. 

Można więc założyć, że część z nich powie sobie: kurde, nie wiem, czy uda mi się kupić Bitcoina w absolutnym dołku, bo chętnych jest wielu. Dam swoje zlecenia kupna nieco wcześniej, może przy 80% albo 75%. 

Dodatkowo należy dodać, że nigdy w historii cena Bitcoina nie spadła poniżej poprzedniego ATH (szczyt poprzedniej hossy). W momencie, gdy piszę te słowa, Bitcoin stracił już blisko 60% i kosztuje nieco ponad 29 000 USD.

Jeśli zostanie zachowana prawidłowość niespadania poniżej poprzedniego ATH, to w pewnym sensie już mamy dołek albo jesteśmy bardzo blisko (przy -70% przekroczymy poprzednie ATH). 

Jednak w tym cyklu w końcu będzie inaczej, bowiem albo spadki nie osiągną poziomu 80–85%, albo złamiemy zasadę, że spadki nigdy nie wracają do poprzedniego ATH. 

Co z makrosytuacją wkoło nas?

Aby mieć pełny obraz sytuacji, musimy też spojrzeć poza świat samych kryptowalut. Sytuacja daleka jest od idealnej. Wojna za miedzą, szalejąca inflacja na całym świecie, coraz droższe kredyty i powolne uświadamianie sobie przez inwestorów tego, że gospodarka jest w recesji (niezależnie od tego, co mówią nam tzw. eksperci). 

Oczywiste jest więc, że w takim otoczeniu niełatwo będzie nam szukać momentu, w którym na rynek będą masowo wchodzić nowi inwestorzy i kapitał, a ci są potrzebni do tego, by popchnąć cenę w górę.

Dlatego właśnie osobiście bardziej skłaniam się do tego, że jednak podczas tych spadków zejdziemy poniżej ATH z poprzedniej hossy. 

Dwie strategie na nową hossę

Co więc robić? Czy warto inwestować w kryptowaluty, czy nie? I jeśli już tak, to jak? 

Na to pytanie musisz niestety, drogi Czytelniku, odpowiedzieć sobie samemu, bowiem każda inwestycja jest obarczona ryzykiem. Jeśli jednak stwierdzisz, że warto, oto dwie proste strategie, jakie polecam zastosować. 

Strategia – Uśrednianie

Strategia ta jest bajecznie prosta. Zakładamy w niej, że nie wiemy, jaki będzie ostateczny poziom spadków i absolutny dołek, dlatego do momentu, w którym cena nie przełamie znacząco trendu spadkowego, co miesiąc systematycznie inwestujemy odpowiednią kwotę niezależnie od tego, jaka jest cena Bitcoina. 

Dzięki temu, jeśli dokonamy zakupów za np. 30 000 USD, 25 000 USD, i powiedzmy 15 000 USD, wówczas nasza średnia cena wyjdzie 23 333 USD. Gdy już uśrednimy nasze wejście, wówczas… czekamy. Czekamy na halving i od jego momentu odliczamy +/- rok. Tak samo jak podczas wchodzenia w rynek, tak i podczas wychodzenia będziemy sprzedawać nasze aktywa w transzach. Np. po 20% co miesiąc, licząc od dziewiątego miesiąca po halvingu. 

W obu przypadkach raczej nigdy nie kupimy w absolutnym dołku ani nie sprzedamy w szczycie hossy, ale mogę się założyć, że mimo wszystko uda nam się osiągnąć całkiem niezły ROI (współczynnik zwrotu z inwestycji). 

Strategia – Strategia magicznej pomarańczowej linii

Brzmi dość enigmatycznie, ale wszystko, do czego sprowadza się ta strategia, to by kupić Bitcoina, gdy jego cena przecina tzw. 50-dniową TEMA w górę i sprzedawać, gdy przecina ją w dół.

Źrodło: Opracowanie własne na bazie https://www.tradingview.com/ 

TEMA to ang. skrót od: Triple Exponential Moving Average. Nasza enigmatyczna 50-dniowa TEMA to więc nic innego jak potrójna wykładnicza średnia krocząca dla okresu ostatnich 50 dni (czyli pomarańczowa linia na wykresie powyżej). 

Ten indykator możemy nanieść na wykres ceny BTC, używając np. tradingview.com i jest on dostępny nawet w przypadku posiadania darmowego konta. 

Jeśli więc zastosujemy tę strategię do hossy, jaka jest za nami, zobaczymy (na wykresie powyżej), że moment zakupu (literka B) / sprzedaży (literka S) dają nam sygnały wejścia w rynek w okolicy 10 000 USD i sprzedaży przy 56 000 USD oraz kolejne wejście przy 36 000 USD i ponownie sprzedaż w okolicy 56 000 USD. 

Jest tam również kilka wzajemnie anulujących się sygnałów (kupno, sprzedaż na podobnych poziomach) wynikających z dużych wahań ceny. Tak więc strategia ta wymaga od użytkownika nieco więcej aktywności i codziennego monitorowania rynku, niemniej eliminuje cały „hałas”, który zazwyczaj towarzyszy inwestowaniu w kryptowanuty i sprowadza się do wykonania co najwyżej kilkunastu transakcji w ciągu kilku lat. 

Moje osobiste odczucia są takie, że w nadchodzących latach historia znowu się nam powtórzy i gdy wzrosty już przyjdą, inwestycja w kryptowaluty znowu okaże się najbardziej opłacalna. Lepsza niż akcje, obligacje, nieruchomości czy złoto i srebro. Gwarancji oczywiście nie ma, ale gdy wziąć pod uwagę to, jak skspansywnie rozwija się ten rynek, mamy na to naprawdę duże prawdopodobieństwo. 

Jeśli interesuje Cię temat inwestowania w kryptowaluty, zachęcam do śledzenia mnie na Twitterze, gdzie publikuję wiele darmowych analiz rynku i ciekawych wiadomości ze świata kryptowalut. 

Proszę, pamiętaj jedynie, że wszystkie przedstawione w tym artykule opinie stanowią jedynie subiektywne poglądy i nie są rekomendacjami w rozumieniu prawa. Aby uzyskać konkretne porady dostosowane do Twoich warunków, warto porozmawiać z certyfikowanym doradcą finansowym.

Krzysztof Morawski

Web Design & Online Marketing Specialist - Helping SMEs Grow Their Business, one lead at a time. Owner @ A2Com UK

Zapraszamy do dalszej dyskusji na Mastodonie lub Twitterze .