Cztery pierścienie wjeżdżają na grid. Audi Revolut F1 Team odsłania karty w Berlinie
Koniec domysłów i renderów. W surowych wnętrzach berlińskiej elektrowni Kraftwerk, Audi oficjalnie zainaugurowało swoją obecność w Formule 1.
Zespół fabryczny z Ingolstadt (choć baza jest w Hinwil) pokazał światu swój pierwszy bolid – model R26. Jest surowo, technicznie i – co ciekawe – bardzo „fintechowo”, bo sponsorem tytularnym został gigant bankowości cyfrowej, Revolut.
Tytan, karbon i lawa
Jeśli spodziewaliście się klasycznej, „bezpiecznej” elegancji, Audi poszło o krok dalej. Bolid R26 prezentuje się niezwykle nowocześnie. Zespół postawił na wykończenie w kolorze tytanu, które kontrastuje z surowym, odsłoniętym włóknem węglowym. Ma to symbolizować „czystą inżynierię” i redukcję wagi. Całość przełamują akcenty w kolorze „Lava Red” oraz oczywiście charakterystyczne cztery pierścienie.
Audi określa ten styl jako „techniczną elegancję”. Nie ma tu miejsca na barokowe ozdobniki – jest czysta funkcja, co idealnie wpisuje się w filozofię marki. Malowanie to ma być spójne z całym wizerunkiem zespołu – od garażu po odzież.
Rewolucja (dosłownie) na liście płac
Partnerstwo z fintechem to jasny sygnał, że Audi chce dotrzeć do młodszej, cyfrowej generacji odbiorców. Co ciekawe, odzież dla zespołu (którą zobaczymy w sprzedaży już w lutym) dostarczy adidas. Mamy więc potężne, globalne marki, które łączą siły, by zrobić „show” nie tylko na torze, ale i w lifestyle’u.
Ludzie od zadań specjalnych
Bolid to jedno, ale wygrywają ludzie. Szefem projektu jest Mattia Binotto (były szef Ferrari), a funkcję Team Principal objął Jonathan Wheatley (wieloletni filar sukcesów Red Bulla). To duet, który wie, jak smakuje szampan na podium.
Za kierownicą R26 zasiądzie mieszanka rutyny z młodością:
- Nico Hülkenberg – weteran, który ma wnieść doświadczenie i stabilność.
- Gabriel Bortoleto – młody wilk, dla którego debiut w fabrycznym zespole takiej marki to szansa życia.
Plan: mistrzostwo do 2030
Niemcy są pragmatyczni. Gernot Döllner, CEO Audi, mówi wprost: „Nie jesteśmy tu po to, by tylko uzupełniać stawkę”. Jednak nikt nie obiecuje gruszek na wierzbie w pierwszym sezonie. Cel jest jasno zdefiniowany: walka o Mistrzostwo Świata do 2030 roku.
Projekt jest potężny – silniki powstają w niemieckim Neuburgu, podwozie w szwajcarskim Hinwil, a wszystko spina nowa baza technologiczna w brytyjskim Bicester. To „trójgłowa hydra”, która ma rzucić wyzwanie obecnym dominatorom.
Debiut na torze? Już niebawem podczas testów w Bahrajnie, a pierwszy wyścig oczywiście w Melbourne. Poniżej kilka zdjęć bolidu.
















