Koniec sztuczek, czas na konkrety. Google w końcu „skleił” swój ekosystem AI w całość
Pamiętacie pierwszą falę AI w produktach Google? Wyglądało to trochę tak, jakby ktoś biegał po biurze z naklejkami „Teraz z AI!” i przyklejał je losowo na Gmaila, Dokumenty czy Chrome. Było to efektowne, ale często „doklejone na siłę”. Styczeń 2026 przyniósł jednak zmianę, na którą czekaliśmy. Gigant z Mountain View przestał bawić się w gadżety, a zaczął robić narzędzia.
Styczeń był dla Google’a miesiącem, w którym funkcje, które normalnie trzymano by na majową konferencję I/O, trafiły prosto do ludzi. I co najważniejsze – one w końcu mają sens.
Gmail: koniec z „szukaniem”, czas na wiedzę
To chyba największa zmiana mentalna. Do tej pory traktowaliśmy Gmaila jak archiwum. Żeby znaleźć wycenę remontu łazienki sprzed roku, trzeba było wpisywać słowa kluczowe („hydraulik”, „faktura”, „remont”) i przekopywać się przez dziesiątki wątków.
Teraz wchodzi Gemini z „naturalnym rozumowaniem”. Pytasz: „Kto robił mi wycenę łazienki w zeszłym roku i ile to było?”, a on wyciąga konkretną odpowiedź. To wstęp do AI Inbox – wizji, w której sam e-mail jako „list” schodzi na drugi plan. Ważna jest informacja i akcja, a nie to, żeby otworzyć wiadomość, przeczytać nagłówek i stopkę. To wymaga od nas potężnego kredytu zaufania do algorytmu, ale wygoda jest nie do przecenienia. Ważne: ta funkcja bez problemu działa w Polsce.
Chrome: UX ma znaczenie
Czasem rewolucja kryje się w… przesunięciu okienka. Do tej pory Gemini w Chrome było pływającym oknem, które zasłaniało treść. Było intruzem. W styczniowej aktualizacji Google przeniósł je do Panelu Bocznego. Banalna zmiana? Nie do końca. Dzięki temu asystent stał się naturalną częścią przeglądarki.
Możesz czytać artykuł i jednocześnie mieć otwartą analizę czy podsumowanie obok. Do tego dochodzi integracja modelu Nano Banana, który analizuje obrazy na stronach bez konieczności robienia zrzutów ekranu i wgrywania ich ręcznie. Niestety, ta funkcjonalność nie jest jeszcze dostępna w Polsce, póki co korzystają z niej Amerykanie, a i to pod warunkiem, że mają ustawiony język angielski. Google jednak jasno deklaruje, że zamierza poszerzyć dostępność regionalną i językową Gemini ściśle zintegrowanego z przeglądarką Chrome.
Agent, nie tylko asystent
O Chrome Auto Browse pisaliśmy już w kontekście chińskich „Super Apps”, ale Google wdraża to po swojemu. To moment, w którym przeglądarka przestaje być tylko oknem na świat, a zaczyna mieć „ręce”. Możliwość zlecenia Chrome’owi przeklikiwania się przez formularze rezerwacyjne to poziom wyżej niż zwykły „autofill” do haseł.
Agentic AI: Zachód ma dylematy, Chiny robią biznes. Kto pierwszy zarobi na autonomii?
Wnioski na weekend
Styczeń pokazał, że Google wreszcie przestał gonić OpenAI w kwestii „kto ma lepszy model”, a zaczął grać swoją najmocniejszą kartą: ekosystemem, którego OpenAI nie ma. Co jednak nie znaczy, że Sam Altman nie ma ambitnych planów. ChatGPT może napisać świetny wiersz, ale nie ma dostępu do twoich maili z 2024 roku, nie widzi twojej otwartej karty w przeglądarce i nie zna twojego kalendarza. Google to wszystko ma. I w końcu zaczął to łączyć w sposób, który przestaje być irytujący, a staje się niezbędny.
Skoro pierwszy miesiąc 2026 roku przyniósł dla ekosystemu Gemini i Google’a więcej ciekawostek niż ubiegłoroczne Google I/O ciekawe co na tej konferencji Google pokaże w tym roku, w maju.






