Mastodon
Zdjęcie okładkowe wpisu Amerykański sen Apple pod lupą. Gigant pokazał, jak topi skały i produkuje chipy w Teksasie

Amerykański sen Apple pod lupą. Gigant pokazał, jak topi skały i produkuje chipy w Teksasie

0
Dodane: 13 godzin temu

Firma Tima Cooka słynie z pilnego strzeżenia swoich tajemnic przemysłowych.

Tym razem jednak Apple zrobiło wyjątek i zaprosiło dziennikarzy „The Wall Street Journal” na unikalną wycieczkę po swoich amerykańskich fabrykach. Cel jest jasny: pokazać politykom i rynkowi, że uniezależnianie się od azjatyckich łańcuchów dostaw staje się faktem. Jak ten proces wygląda od kuchni?

Gigant z Cupertino zadeklarował inwestycje w amerykańską produkcję na poziomie 600 miliardów dolarów. Ma to związek z rosnącym napięciem geopolitycznym na linii USA–Chiny–Tajwan oraz naciskami administracji prezydenckiej, która groziła nałożeniem 25-procentowych ceł na elektronikę produkowaną za granicą. Aby udowodnić, że obietnice są realizowane, firma uchyliła rąbka tajemnicy przed reporterem „WSJ”, Rolfem Winklerem.

Od roztopionej skały po tranzystor

Łańcuch dostaw amerykańskich procesorów rozpoczyna się w obiekcie GlobalWafers America w Sherman w stanie Teksas. To tam oczyszczone skały krzemowe topione są w potężnych maszynach w temperaturze blisko 1370 stopni Celsjusza (2500 stopni Fahrenheita). Z tej płynnej masy „hodowane” są idealne, ważące setki kilogramów cylindryczne kryształy, które następnie tnie się za pomocą pił drutowych na 12-calowe wafle.

Kolejny przystanek to słynna fabryka TSMC w Arizonie. To tam na przygotowanych waflach nadrukowuje się biliony tranzystorów, używając do tego potężnych maszyn litograficznych (EUV), z których każda kosztuje nawet 400 milionów dolarów. Jak obrazowo opisuje to dziennikarz „WSJ”, światło lasera uderza w stopioną cynę, a następnie odbija się od niezwykle gładkich luster. Urządzenia te pracują z taką precyzją, że gdyby rzeczone lustra powiększyć do rozmiarów całych Stanów Zjednoczonych, ich największe nierówności nie byłyby grubsze od ludzkiego włosa.

Wafle krzemowe transportowane są między maszynami w specjalnych kapsułach poruszających się po rozbudowanym systemie torów podwieszonych pod sufitem fabryki – przypominającym zminiaturyzowane, zautomatyzowane metro.

Mac mini z nadrukiem „Assembled in USA”

Finałowym etapem amerykańskiej podróży sprzętu Apple są zakłady w Houston (również w Teksasie), należące do wieloletniego partnera firmy, korporacji Foxconn. To tam dochodzi do montażu końcowego, testowania i pakowania (proces znany w branży jako FATP).

O ile obecnie w Houston składane są głównie serwery dla sztucznej inteligencji, Apple oficjalnie potwierdziło, że w najbliższych miesiącach potężna hala o powierzchni 20 tysięcy metrów kwadratowych zostanie w pełni zaadaptowana pod produkcję najmniejszych komputerów w ofercie – Maców mini.

Gdzie ci wszyscy robotnicy?

Wizyta w fabrykach obnażyła również niewygodną prawdę dla amerykańskich polityków, którzy liczyli, że powrót produkcji do USA wygeneruje setki tysięcy miejsc pracy dla klasy robotniczej. Dziennikarz „WSJ” zauważył, że na halach produkcyjnych praktycznie nie ma ludzi.

Współczesna produkcja półprzewodników i elektroniki użytkowej jest zautomatyzowana do absolutnych granic możliwości. Przenoszenie fabryk z Azji do Stanów Zjednoczonych nie ma na celu walki z bezrobociem – to czysto strategiczny ruch, który ma zabezpieczyć krytyczne dostawy technologii w przypadku ewentualnego paraliżu Tajwanu.

Mapy Apple to teraz obowiązkowa aplikacja dla fanów Formuły 1. Prześwietlisz każdy zakręt

Zapraszamy do dalszej dyskusji na Mastodonie lub Twitterze .