Mastodon
Zdjęcie okładkowe wpisu Sam Altman ma potężny problem. ChatGPT to nie jest nowy Windows

Sam Altman ma potężny problem. ChatGPT to nie jest nowy Windows

0
Dodane: 7 godzin temu

Wydaje się, że twórcy ChatGPT trzymają w garści całą branżę technologiczną, inwestując setki miliardów dolarów w nową infrastrukturę. Jednak w Dolinie Krzemowej coraz głośniej mówi się o tym, że ten zamek budowany jest z piasku.

Znany analityk branżowy brutalnie punktuje strategię firmy Sama Altmana, udowadniając, że OpenAI nie posiada żadnej trwałej przewagi nad swoimi rywalami.

Benedict Evans, jeden z najbardziej cenionych analityków rynku technologicznego, opublikował na swoim blogu obszerny wpis zatytułowany „How will OpenAI compete?”. Jego diagnoza sytuacji jest dla twórców ChatGPT wręcz miażdżąca. Evans zdejmuje z technologii LLM (dużych modeli językowych) aurę magii i sprowadza dyskusję do absolutnych podstaw biznesu: braku efektu sieciowego oraz braku realnej fosy obronnej. Przeanalizowaliśmy jego argumenty. Wnioski nie napawają optymizmem dla lidera wyścigu AI.

Brak efektu sieciowego

Głównym problemem, na który zwraca uwagę Evans, jest fakt, że OpenAI nie działa jak system operacyjny. W przypadku Windowsa czy iOS, im więcej było użytkowników, tym więcej powstawało aplikacji, co z kolei przyciągało kolejnych klientów. Z modelami językowymi tak nie jest.

Obecnie narzędzia od OpenAI, Google (Gemini) czy Anthropic (Claude) stają się towarem powszechnym (tzw. commodity). Ich możliwości są do siebie bardzo zbliżone, a firmy te wyprzedzają się w testach wydajnościowych co kilka tygodni. Z perspektywy zwykłego użytkownika czy dewelopera nie ma większego znaczenia, czy aplikacja odpytuje pod spodem API GPT-5, czy model Claude Opus. Nie ma tu zjawiska zamknięcia klienta w ekosystemie, które zbudowało potęgę dzisiejszych gigantów technologicznych, takich jak Apple.

Złudzenie gigantycznej bazy użytkowników

OpenAI chwali się, że z ChatGPT korzysta nawet 900 milionów osób. Analityk trafnie jednak zauważa, że ta imponująca liczba maskuje bardzo płytkie zaangażowanie. Chodzi o to, jak zdefiniujemy słowo „korzysta”.

Znakomita większość ludzi używa tego narzędzia zaledwie kilka razy w tygodniu. ChatGPT to obecnie, jak nazywa to branża, jedynie „thin wrapper” (cienka nakładka) – proste pole, do którego wpisuje się tekst i z którego tekst wypada. Przypomina to wczesne i dość prymitywne przeglądarki internetowe. Brak głębokiego, codziennego zaangażowania oznacza, że OpenAI wciąż nie znalazło idealnego dopasowania produktu do rynku dla masowego konsumenta, a jedynie zaspokoiło pierwszą falę technologicznej ciekawości.

Technologia wyprzedzająca produkt

Najbardziej uderzającym argumentem w analizie Evansa jest odwrócenie klasycznego procesu twórczego. Wzorcowe firmy technologiczne (co wielokrotnie podkreślał chociażby Steve Jobs) najpierw wymyślają doświadczenie klienta, a dopiero potem dopasowują do niego technologię.

W OpenAI dzieje się dokładnie na odwrót. Dział badawczy tworzy nowy, potężny model, a dopiero potem dział produktu zastanawia się: „do czego możemy wcisnąć ten nowy algorytm?”. To strategia, która na dłuższą metę rzadko przynosi rynkowy sukces.

Wniosek z analizy Benedicta Evansa jest brutalnie szczery. Bez strukturalnej przewagi, ekosystemu partnerskiego i stabilnego modelu biznesowego (który posiada chociażby Google czy Microsoft), jedyną formą obrony OpenAI jest po prostu szybsze i lepsze wykonywanie pracy każdego pojedynczego dnia. A w starciu z korporacjami dysponującymi nieograniczonymi budżetami, to może nie wystarczyć, by utrzymać pozycję lidera.

Wulgaryzmy to nie dowód kradzieży. Sąd odrzuca pozew Muska przeciwko OpenAI

Zapraszamy do dalszej dyskusji na Mastodonie lub Twitterze .