Gigant e-commerce na celowniku UOKiK. Służby w siedzibie Allegro
Wczorajsza akcja urzędników to niezwykle ważny sygnał dla polskiego rynku e-commerce. Przedstawiciele UOKiK, wspierani przez policję, weszli do głównych biur Allegro w Poznaniu oraz Warszawie w ramach postępowania wyjaśniającego.
Regulator bada, czy największa platforma handlowa w kraju może faworyzować własne usługi logistyczne. To jednak nie jedyny problem giganta – rośnie też napięcie na linii platforma a mniejsi gracze.
Wejście do firmy w asyście policji to procedura stosowana w sytuacjach, gdy istnieje bardzo duże prawdopodobieństwo poważnych naruszeń prawa antymonopolowego (wymaga to specjalnej zgody sądu). Obecnie UOKiK prowadzi postępowanie w sprawie, a nie przeciwko firmie, badając mechanizmy działania giganta na rynku.
Koniec z patologią w polskim e-commerce? UOKiK zyska uprawnienia niczym służby specjalne
Przeszukanie w asyście służb
Głównym punktem zapalnym w tym śledztwie są automaty paczkowe. Urząd sprawdza, czy platforma mogła ingerować w interfejs użytkownika w taki sposób, aby marginalizować maszyny zewnętrznych operatorów (w tym rynkowego lidera, jakim jest InPost).
Z obserwacji samych klientów od dłuższego czasu wynikało, że system potrafił automatycznie zmienić ich domyślny, zapisany wcześniej punkt odbioru na maszynę z sieci One Box. Właśnie takie sygnały z rynku mogły stać się dla UOKiK jednym z powodów do weryfikacji, czy nie dochodzi do sztucznego faworyzowania własnej infrastruktury logistycznej.
Bunt mniejszych graczy i pozew od ERLI
Interwencja regulatora zbiega się w czasie ze strukturalnym napięciem między Allegro a resztą rynku. Zaledwie kilkanaście dni wcześniej (na początku lutego 2026 roku) oficjalny pozew przeciwko gigantowi złożyła platforma zakupowa ERLI.
Zarzuty w tej sprawie są również bardzo poważne. ERLI oskarża Allegro o nadużywanie pozycji rynkowej i wymuszanie na sprzedawcach określonej polityki cenowej. W praktyce ma to polegać na tym, że jeśli dany sprzedawca wystawi swój towar taniej w innym miejscu w internecie, naraża się na utratę promowania swoich ofert na platformie.
Procedura wyjaśniająca i widmo grzywny
Warto w tym miejscu mocno zakotwiczyć twarde fakty: postępowanie UOKiK znajduje się na wczesnym etapie. Nie postawiono jeszcze żadnych oficjalnych zarzutów i nie wszczęto właściwego postępowania antymonopolowego.
Jeśli jednak zebrany materiał dowodowy potwierdzi przypuszczenia urzędników i sprawa rozwinie się w oficjalne oskarżenia, konsekwencje mogą być bardzo poważne. Polskie prawo przewiduje za praktyki monopolistyczne sankcję finansową w wysokości do 10 procent rocznego obrotu firmy. Kwota 7 miliardów złotych, o której dyskutuje się obecnie w mediach społecznościowych, to jednak czysto teoretyczny, matematyczny próg maksymalny, a nie realny wymiar jakiejkolwiek przesądzonej kary. Na ostateczne decyzje urzędu trzeba będzie jeszcze poczekać.




