Mastodon
Zdjęcie okładkowe wpisu Luksus, który uczy się drogi z chmury. Nowy Mercedes Klasy S zadebiutował w Polsce

Luksus, który uczy się drogi z chmury. Nowy Mercedes Klasy S zadebiutował w Polsce

0
Dodane: 7 godzin temu

O ile pokazany we wtorek w warszawskiej Bohemie koncepcyjny AMG GT XX był pokazem brutalnej, inżynieryjnej siły, o tyle główna gwiazda tego wieczoru reprezentowała zupełnie inny świat.

Polska premiera zmodernizowanego Mercedesa Klasy S przypomniała mi, dlaczego ten model od dekad pozostaje niedoścignionym wzorcem luksusowej limuzyny. Tu nie chodzi o urywanie ułamków sekund na torze, ale o technologię, która niemal czyta w naszych myślach i… skanuje dla nas drogę.

Widziałem na żywo 1360-konnego potwora. CONCEPT AMG GT XX w Warszawie to inżynieryjny majstersztyk [galeria]

Wydarzenie na warszawskiej Pradze miało wymiar podwójnie symboliczny – debiut nowej Klasy S zbiegł się z początkiem obchodów 140-lecia innowacji marki Mercedes-Benz w naszym kraju. Przedstawiciele producenta wielokrotnie powtarzali hasło „Welcome home” (Witaj w domu), które ma definiować uczucie towarzyszące zajęciu miejsca w kabinie nowej „eski”. I wiecie co? Nie ma w tym za grosz marketingowej przesady, a dbałość o detale potrafi zaskoczyć w najmniej oczywistych miejscach. W nowej generacji dostajemy chociażby podgrzewane przednie pasy bezpieczeństwa czy jeszcze szersze możliwości personalizacji w ramach ekskluzywnego programu MANUFAKTUR.

Jednak to, co najbardziej utkwiło mi w głowie po rozmowach z ekspertami na miejscu, to dwa niesamowite detale technologiczne.

nowa Klasa S premiera Polska

Zawieszenie podłączone do „świadomości zbiorowej”

Nowa Klasa S to oczywiście samochód stale połączony z siecią, wyposażony w całkowicie adaptacyjne, pneumatyczne i cyfrowo sterowane zawieszenie. Brzmi jak standard w tej klasie? Mercedes poszedł jednak o krok dalej, tworząc swego rodzaju „umysł roju”.

Zgodnie z tym, co przekazano nam na premierze, zawieszenie nowej Klasy S potrafi odczytywać z chmury konfigurację drogi, po której właśnie jedziemy. Warunek jest jeden: trasę tę musiał wcześniej pokonać inny nowy Mercedes Klasy S. Jeśli nasz poprzednik wjechał w większą wyrwę lub pokonał serię nierówności, jego auto wysłało te dane na serwery. Kiedy my dojedziemy do tego samego miejsca, nasze zawieszenie „będzie już wiedziało”, czego się spodziewać i odpowiednio wcześniej dobierze siłę tłumienia. Przejedziemy ten odcinek znacznie łagodniej. To czysta, technologiczna magia, która przenosi komfort podróżowania na zupełnie nowy poziom.

nowa Klasa S premiera Polska

Mniej znaczy lepiej, czyli rewolucja w reflektorach

Druga ciekawostka dotyczy spojrzenia nowej Klasy S, czyli matrycowych reflektorów. W poprzedniej generacji Mercedes chwalił się astronomiczną liczbą punktów świetlnych (pikseli), która przekraczała milion na jedną lampę! W nowym modelu ta liczba… drastycznie spadła, do zaledwie kilkudziesięciu tysięcy.

Zanim jednak zaczniecie krzyczeć o cięciu kosztów, śpieszę z wyjaśnieniem. Przedstawiciele marki bardzo mocno podkreślali, że to żaden „downgrade”. Po prostu technologia LED poszła tak bardzo do przodu, a moc pojedynczych diod wzrosła na tyle, że stosowanie tak gigantycznej liczby małych punktów przestało mieć sens. Jakość i precyzja oświetlenia w nowej generacji jest w pełni rekompensowana przez potężną jakość zastosowanych – choć mniej licznych – elementów składowych. Mniej pikseli, ale o znacznie wyższej skuteczności.

Nowy Mercedes Klasy S to dowód na to, że prawdziwy luksus to dziś nie tylko skóra i drewno, ale przede wszystkim niewidzialna technologia, która w czasie rzeczywistym pracuje na to, byśmy z każdej podróży wysiadali wypoczęci. Na koniec oczywiście galeria zdjęć.

Zapraszamy do dalszej dyskusji na Mastodonie lub Twitterze .