Amerykański rząd pompuje miliardy w komputery kwantowe. Część polityków pyta o legalność dotacji
Rząd USA oficjalnie przeznaczył właśnie 2 miliardy dolarów na wsparcie firm rozwijających technologie kwantowe.
Choć inwestycja w przyszłość wydaje się szczytnym celem, w Waszyngtonie wybuchł głośny polityczny spór. Część kongresmenów alarmuje, że fundusze te pochodzą z puli przeznaczonej na ratowanie tradycyjnej branży elektronicznej, co rodzi oskarżenia o wykorzystanie środków niezgodnie z intencją Kongresu. W tle tej debaty ważą się losy potężnego, wspieranego przez IBM projektu oraz przyszłość całej branży.
Konflikt o miliardy z ustawy o półprzewodnikach
Głośna dyskusja rozpoczęła się zaraz po ogłoszeniu przez amerykańską administrację państwowych dotacji dla startupów kwantowych. Kongresmenka Zoe Lofgren, kluczowa postać w tamtejszej Komisji Nauki i Technologii, otwarcie skrytykowała ten ruch, nazywając go wręcz działaniem nielegalnym. Osią sporu jest źródło pochodzenia tych pieniędzy, czyli głośna ustawa CHIPS and Science Act.
Ustawa ta została pierwotnie zaprojektowana z myślą o wsparciu tradycyjnej produkcji mikroelektroniki i uniezależnieniu Stanów Zjednoczonych od azjatyckich fabryk. Tymczasem środki popłynęły do firm pracujących nad procesorami kwantowymi, których architektura diametralnie różni się od klasycznych układów krzemowych. Choć nikt nie podważa samego sensu rozwijania takich innowacji, część polityków sugeruje, że wspieranie ich z tego konkretnego budżetu może wykraczać poza pierwotne założenia prawne.
Powstaje Anderon, czyli „kwantowe TSMC”
Uwagę obserwatorów najbardziej przyciąga jednak główny beneficjent państwowego wsparcia – nowa spółka o nazwie Anderon. Została ona utworzona we współpracy z rządem oraz firmą IBM. Zarówno IBM, jak i państwo zadeklarowały wniesienie do projektu po miliardzie dolarów, a dodatkowo technologiczny gigant przekaże nowemu podmiotowi swoją własność intelektualną oraz zaplecze kadrowe.
Anderon w założeniu ma pełnić rolę „kwantowego TSMC” – nowoczesnej fabryki, która zajmie się produkcją specjalistycznych układów (tzw. transmonów) na zlecenie innych, mniejszych firm. Z jednej strony to znakomita wiadomość dla całego sektora, ponieważ badacze zyskają w końcu dostęp do niezawodnego sprzętu, co przyspieszy testowanie nowych rozwiązań. Z drugiej strony analitycy zauważają, że państwo zaczyna w ten sposób preferencyjnie wspierać jeden konkretny typ technologii kwantowej, co może zepchnąć na margines firmy pracujące nad odmiennymi koncepcjami sprzętowymi.
Wyścig o technologię, która zmieni zasady gry
Dlaczego podział tych funduszy budzi aż takie emocje? Stawką w tej grze jest strategiczna pozycja Stanów Zjednoczonych na nadchodzące dziesięciolecia. W pełni funkcjonalne komputery kwantowe mogą w przyszłości potencjalnie zagrozić dzisiejszym systemom kryptograficznym, na których opiera się globalne bezpieczeństwo finansowe. Równocześnie mogą zrewolucjonizować chociażby proces projektowania nowych leków i materiałów.
Państwa doskonale zdają sobie sprawę, że kto pierwszy opanuje stabilną i odporną na błędy produkcję takich procesorów, zyska trudną do przecenienia przewagę. Inwestycje w podmioty takie jak Anderon pokazują, że amerykański rząd chce za wszelką cenę utrzymać się w czołówce tego wyścigu, nawet jeśli wywołuje to tak gorące i otwarte spory o politykę przemysłową.





