Mastodon
Zdjęcie okładkowe wpisu Zarzekali się, że nie zrobią z Siri osobnego chatbota. Craig Federighi tłumaczy, dlaczego Apple zmieniło zdanie w iOS 27

Zarzekali się, że nie zrobią z Siri osobnego chatbota. Craig Federighi tłumaczy, dlaczego Apple zmieniło zdanie w iOS 27

0
Dodane: 1 dzień temu

Pamiętacie wywiady z zeszłego roku? Kiedy Apple zapowiadało swoje pierwsze kroki w erze sztucznej inteligencji, Craig Federighi i Greg Joswiak z dumą podkreślali, że ich filozofia różni się od konkurencji.

Siri miała być niewidzialnym bytem, „doświadczeniem zintegrowanym ze wszystkim, co robisz”, a nie „doklejonym z boku chatbotem”. Tymczasem podczas tegorocznego WWDC 2026 i prezentacji iOS 27, na ekranach naszych iPhone’ów pojawiła się… dedykowana aplikacja Siri. Co się zmieniło?

Kompromis w imię użyteczności

Podczas sesji Q&A w Apple Park, Federighi został bezpośrednio skonfrontowany z tymi obietnicami. Jego odpowiedź pokazuje, że inżynierowie z Cupertino musieli zderzyć swoje wizje z rzeczywistością tego, jak ludzie na co dzień korzystają ze smartfonów.

Głównym problemem okazała się ulotność danych. Nowa Siri AI potrafi generować teksty, analizować to, co dzieje się na ekranie, i prowadzić długie, wielowątkowe konwersacje. Gdy wywołujesz ją głosowo w tle innej aplikacji, działa to świetnie. Ale co w sytuacji, gdy za dwie godziny chcesz wrócić do wygenerowanych wcześniej wniosków, skopiować je do innego dokumentu lub kontynuować stary wątek?

„Długo dyskutowaliśmy nad najlepszym sposobem powrotu do takiej konwersacji. Szczerze mówiąc, na naszej platformie najbardziej naturalnym odruchem dla każdego użytkownika jest posiadanie aplikacji na ekranie głównym, którą można po prostu uruchomić i wrócić do swoich spraw” – tłumaczy wiceprezes Apple ds. inżynierii oprogramowania.

To nie jest po prostu „kolejny ChatGPT”

Federighi wciąż jednak broni tezy, że Siri nie stała się klasycznym, odizolowanym chatbotem. Według niego nowa ikona na ekranie głównym to po prostu „agregator” – fizyczne miejsce, które zbiera wszystkie inteligentne interakcje rozsiane po całym systemie operacyjnym.

Aplikacja Siri nie ma być osobnym światem, do którego wchodzimy, by porozmawiać z maszyną. Ma być dziennikiem naszej współpracy z wirtualnym asystentem, który przez cały dzień pomagał nam w mailach, przeglądarce czy dokumentach tekstowych.

To bardzo sprytne i logiczne wytłumaczenie. Apple musiało przełknąć dumę i dać użytkownikom to, do czego przyzwyczaiło ich OpenAI czy Google – dedykowane okno czatu z historią. Zrobili to jednak w swoim stylu, traktując aplikację jako przedłużenie całego ekosystemu, a nie jego zamiennik. Dla nas to i tak wyłącznie ciekawostka. Siri nawet jeżeli trafi w końcu do UE (bo trafi), to i tak wciąż dla dumnego narodu nad Wisłą pozostanie niema.

Siri AI jednak będzie w Polsce i UE!

Zapraszamy do dalszej dyskusji na Mastodonie lub Twitterze .