Mastodon
Zdjęcie okładkowe wpisu Koniec w pełni elektrycznego 911 i cięcia w fabrykach. Porsche ratuje zyski i wraca do korzeni

Koniec w pełni elektrycznego 911 i cięcia w fabrykach. Porsche ratuje zyski i wraca do korzeni

0
Dodane: 3 godziny temu

Porsche wcisnęło hamulec. Zamiast ścigać się na rekordy sprzedaży, niemiecka marka zapowiada bolesne cięcia, ogranicza ofertę elektryków i przyznaje, że jej portfolio stało się zbyt chaotyczne.

Nowa „Strategia 2035” to bezkompromisowy plan na trudne czasy, w których nowe cła i rynkowa zadyszka pożerają zyski firmy.

Motoryzacyjny gigant ze Stuttgartu znalazł się na zakręcie. Podczas najnowszego zgromadzenia akcjonariuszy prezes dr Michael Leiters odsłonił karty i pokazał, jak zamierza przeprowadzić firmę przez rynkowy kryzys. Zamiast typowego, marketingowego optymizmu, otrzymaliśmy chłodną kalkulację: firma musi przejść restrukturyzację i zmniejszyć koszty produkcji, by w ogóle utrzymać rentowność na zakładanym poziomie od 5,5 do 7,5% w 2026 roku.

Hybryda zamiast wtyczki. Porsche 911 ucieka przed prądem

W czasach, gdy konkurencja na siłę elektryfikuje wszystko co zjeżdża z taśmy, Porsche stawia sprawę jasno. Kultowe 911 nigdy nie będzie w pełni elektryczne. Zarząd oficjalnie zapowiedział, że przyszłością i ratunkiem dla tego modelu jest specjalnie opracowany napęd hybrydowy o wysokich osiągach.

Otwarta legenda Porsche 911 GT3 S/C. Wolnossący motor, manual i wiatr we włosach [galeria]

Z punktu widzenia fanów marki to doskonała wiadomość. Firma chce budować auta dla ludzi, którzy w erze postępującej automatyzacji nadal pragną samodzielnie trzymać kierownicę. Zamiast pompować statystyki sprzedaży i wypuszczać auta dla każdego, Porsche woli produkować ich mniej. Producent celuje w klientów świadomych, którzy nie kupują sportowego wozu z potrzeby, ale z czystej chęci – i dlatego są w stanie zapłacić za niego odpowiednio wysoką kwotę.

Zbyt duży wybór szkodzi. Koniec z chaosem w salonach

Niemcy biją się w pierś i przyznają, że ich dotychczasowa oferta stała się zbyt skomplikowana, nawet w porównaniu z bezpośrednimi rywalami. Lekarstwem na ten stan rzeczy ma być radykalne zmniejszenie liczby dostępnych wariantów modeli.

Proces odchudzania cenników już ruszył. W Stanach Zjednoczonych z rynku zniknęły dwie wersje nadwoziowe w pełni elektrycznego modelu Taycan, co ma być odpowiedzią na chłodniejsze preferencje tamtejszych kierowców. Jednocześnie producent nie zamierza całkowicie rezygnować z żadnej technologii napędu. W globalnej ofercie pozostaną silniki spalinowe, nowoczesne hybrydy i pełne elektryki, jak Cayenne Electric.

Elektryczne Porsche Cayenne ma 1156 KM, 400 kW ładowania i jest najmocniejszym Porsche w historii [galeria]

Zaciskanie pasa i widmo zwolnień

Nowa taktyka to jednak nie tylko ukłon w stronę motoryzacyjnych purystów, ale przede wszystkim twarda ekonomia. Słabsza koniunktura i nowe cła uderzą firmę po kieszeni na kwotę około 700 milionów euro. Do tego dochodzą jednorazowe wydatki operacyjne rzędu 800-900 milionów euro.

Dla akcjonariuszy oznacza to zaciskanie pasa – dywidendy za 2025 rok zostały ścięte do zaledwie 1 euro za akcję zwykłą. Jeszcze trudniejsze decyzje czekają załogę fabryk. Zarząd rozpoczął otwarte rozmowy ze związkowcami na temat dostosowania poziomu zatrudnienia. Firma otwarcie przyznaje, że samo dotychczasowe usprawnianie procesów nie wystarczy, by obronić rynkową pozycję, a oszczędności będą szukane między innymi w jeszcze mocniejszym współdzieleniu platform technologicznych z Grupą Volkswagen. Pełne szczegóły tego planu ratunkowego poznamy 7 października 2026 roku.

Oliver Blume ogłasza potężne cięcia i nowy plan dla Grupy Volkswagen

Zapraszamy do dalszej dyskusji na Mastodonie lub Twitterze .