Mastodon
Zdjęcie okładkowe wpisu Chaos w Nothing. Marka odpiera zarzuty o wycofaniu z rynku, ale potwierdza zwolnienia

Chaos w Nothing. Marka odpiera zarzuty o wycofaniu z rynku, ale potwierdza zwolnienia

0
Dodane: 11 godzin temu

Czy jedna z najbardziej wyrazistych marek technologicznych ostatnich lat walczy o przetrwanie?

W sieci wybuchła burza po doniesieniach, że Nothing znika z kilkunastu rynków i zwalnia prawie połowę załogi. Szefostwo firmy stanowczo reaguje, nazywając te informacje kłamstwem, ale przyznaje: bolesne zmiany wewnętrzne są faktem.

Skąd wzięły się doniesienia o kryzysie?

Sygnał do niepokoju dał raport opublikowany przez branżowe media. Wynikało z niego, że Nothing planuje wycofać się z około 12 krajów z powodu rozczarowującej sprzedaży. Głównym winowajcą miał być budżetowy Phone (4b) – źródła twierdziły, że od momentu premiery marka sprzedała poniżej 20 tysięcy sztuk tego modelu.

Czarnemu scenariuszowi towarzyszyły informacje o masowych redukcjach etatów. Według nieoficjalnych przecieków pracę miało stracić aż 40% całego zespołu, co w branży oznaczało w zasadzie drastyczne zwijanie struktur.

Nothing celuje w średnią półkę. Smartfon z sześcioletnim wsparciem i słuchawki nagrywające rozmowy

Riposta Nothing: „Fake news” i wyniki sprzedaży

Na odpowiedź przedstawicieli marki nie trzeba było długo czekać. Akis Evangelidis z Nothing kategorycznie zaprzeczył doniesieniom, określając je krótko jako „fake news”. Zapewnił, że marka nie zamyka działalności na żadnym z dotychczasowych rynków, a podane liczby dotyczące sprzedaży są całkowicie wyssane z palca.

Jak twierdzi Evangelidis, budżetowy Phone (4b) sprzedał się w liczbie blisko 30 tysięcy egzemplarzy tylko w ciągu pierwszego dnia, co stawia wcześniejsze doniesienia prasowe w całkowicie innym świetle.

Reorganizacja i cięcia są jednak faktem

Mimo ostrych słów pod adresem dziennikarzy, firma nie ukrywa, że w doniesieniach znajduje się ziarno prawdy. Nothing faktycznie reorganizuje swoje struktury, co wiąże się ze zwolnieniem części pracowników. Firma nie podaje dokładnych liczb ze względu na regulacje prawne, ale zapewnia, że mowa o 40% redukcji jest mocno przesadzona.

Prawdziwym powodem zamieszania ma być przejście z modelu pojedynczych przedstawicielstw krajowych na regionalne huby – co mogło zostać błędnie odebrane jako wycofanie się z konkretnych rynków. Zespół zostaje również podzielony na dedykowane jednostki biznesowe, w tym nową sekcję rozwijającą natywne rozwiązania oparte na sztucznej inteligencji (AI).

Co to oznacza dla rynku?

Młode marki, które zbudowały swój wizerunek na świetnym marketingu i unikalnym designie, wkraczają w kluczowy moment rozwoju. Po fazie szybkiego wzrostu przychodzi czas na udowodnienie rentowności. Reorganizacja i skupienie na AI pokazują, że Nothing próbuje dostosować się do trudniejszych warunków rynkowych, ale zamieszanie komunikacyjne i ignorowanie pytań mediów przed publikacją materiałów mogą nadwerężyć zaufanie klientów.

Zapraszamy do dalszej dyskusji na Mastodonie lub Twitterze .