Bunt kinofilów przeciwko algorytmom. Cinobo wchodzi do Polski i dorzuca bilet do kina w cenie streamingu
Każdy, kto spędził piątkowy wieczór na bezdusznym przewijaniu kafelków Netfliksa czy Prime Video, by ostatecznie wyłączyć telewizor z poczuciem zmarnowanego czasu, zna ten problem. Algorytmy wielkich korporacji optymalizują zaangażowanie masowego widza, zabijając radość z autentycznego odkrywania kina. Na polski rynek wkroczyła właśnie platforma, która stawia na odmienny model.
Grecki serwis Cinobo zadebiutował w Polsce z biblioteką blisko tysiąca starannie wyselekcjonowanych tytułów, stałym abonamentem bez ukrytych mikropłatności oraz ciekawym wyróżnikiem: programem biletowym do kin studyjnych.
Były szef Nowych Horyzontów rzuca wyzwanie MUBI
Wybrane medialne nagłówki zdążyły już obwołać Cinobo „nowym rywalem Netfliksa”. To fundamentalne niezrozumienie produktu. Grecki projekt, stworzony w 2020 roku w Atenach przez Dafni Bechtsi, nie celuje w masową widownię szukającą kolejnego reality show czy popcornowych emocji. To bezpośredni atak na pozycję MUBI oraz rodzimych platform festiwalowych pokroju Nowe Horyzonty VOD czy Mojeekino.
Kluczową informacją biznesową jest nazwisko osoby stojącej za polskim wdrożeniem. Country Leadem Cinobo w Polsce został Marcin Pieńkowski – wieloletni dyrektor Międzynarodowego Festiwalu Filmowego Nowe Horyzonty.
Za platformą nie stoi więc bezduszny algorytm z automatycznym translatorem, lecz kurator z samego centrum polskiego środowiska kinofilskiego. Pieńkowski odpowiada za autorską selekcję tytułów, budując ofertę we współpracy z niezależnymi dystrybutorami z Polski i ze świata.
Od Jarmuscha po Memento: biblioteka bez kompromisów
Katalog Cinobo to esencja kina autorskiego, festiwalowego i kultowych produkcji przełomu wieków. Obok retrospektyw takich reżyserów jak Pedro Almodóvar, Wong Kar-Wai, Wim Wenders czy David Lynch, w bibliotece znalazły się tytuły, których od dawna brakowało w legalnym polskim streamingu.
Abonenci znajdą w serwisie m.in. Memento, Donnie Darko, Trainspotting, animowane Flow oraz nagrodzony Złotą Palmą Paryż, Teksas. W ofercie serialowej platforma stawia na uznane formaty autorskie – na czele z głośnym miniserialem Normalni ludzie. Wszystkie produkcje oferowane są z polskimi napisami, a dedykowane aplikacje przygotowano na systemy Smart TV, Apple TV, komputery, tablety i smartfony (z obsługą trybu offline i dwóch jednoczesnych strumieni).
Cinobo Pass: darmowe kino, ale z konkretnymi zasadami
Prawdziwym wyróżnikiem biznesowym platformy jest program Cinobo Pass. Zamiast kanibalizować tradycyjne sale kinowe, serwis wciąga je we własny model subskrypcyjny, oferując darmowe wejściówki na seanse w partnerskich kinach studyjnych. W Grecji ta strategia pomogła uratować przed upadkiem sześć niezależnych kin i przyciągnęła dziesiątki tysięcy widzów z powrotem przed duży ekran.
Projekt opiera się jednak na ściśle określonych regułach, które warto znać przed zakupem:
- darmowe wejście obejmuje wyłącznie wybrane filmy z repertuaru oraz konkretne seanse w kinach partnerskich,
- wygenerowany w aplikacji kod QR nie jest rezerwacją miejsca online – bilet odbiera się osobiście w kasie kina najwcześniej na cztery godziny przed seansem, pod warunkiem dostępności wolnych foteli na sali.
Mimo tych ograniczeń kalkulacja ekonomiczna wypada bardzo korzystnie. Standardowa subskrypcja kosztuje 29,99 zł miesięcznie (lub 23,99 zł miesięcznie przy płatności rocznej z góry za 287,88 zł, z 7-dniowym okresem próbnym). Średnia cena biletu do kina studyjnego w dużym mieście waha się dziś w granicach 25–32 zł.
Oznacza to, że nawet jedno wyjście w miesiącu na seans objęty programem w pełni bilansuje koszt abonamentu, a domowy katalog filmowy staje się darmowym dodatkiem. Dla polskiego widza festiwalowego to silna alternatywa wobec serwisów zmuszających do płacenia za pojedyncze wypożyczenia (TVOD) oraz wiecznie rotującej biblioteki MUBI.
„George Michael: The Faith Tour” w kinach. Technologiczny powrót taśmy 35 mm






