iMagazine

iMagazine 2/2018 – WOŚP 2018!

iMagazine 2/2018 – WOŚP 2018!

Styczeń był bardzo pracowity. Równolegle pracujemy nad kilkoma nowymi projektami. Jak zwykle wzięliśmy udział w Wielkiej Orkiestrze Świątecznej Pomocy i wystawiliśmy naszą okładkę na licytację. Prawda, że fajna? W tym roku wygrał gdyński software house – Speednet.pl. Gratulujemy i bardzo dziękujemy za ostrą walkę na finiszu. Dzięki Wam konto WOŚP wzbogaciło się o 9600 złotych!

Lutowy numer iMagazine jest dość obszerny i bogaty w treści. Przeczytacie w nim między innymi o CES 2018, podróży po Azji, realizacji postanowień noworocznych, znajdziecie wyjątkową dawkę felietonów – już dawno ich tyle nie było w jednym numerze. Nowy numer to oczywiście dużo, bardzo dużo nowego i ciekawego sprzętu, piszemy na przykład o słuchawkach Jays a-Six i Sennheiser Momentum Wireless, radio Sonoro Stream, ładowarkach QI do samochodu, nowościach TV od Philipsa. Jest też sporo na temat fitness – Fitbit Ionic, Samsung GearFit2 Pro oraz waga Nokia.

Tradycyjnie to nie wszystko, o czym będziecie mogli przeczytać w numerze. Zapraszam do lektury – warto!


Zachęcamy wszystkich użytkowników iPadów do pobrania naszej aplikacji z App Store.

Najciekawsze telewizory z targów CES 2018

Najciekawsze telewizory z targów CES 2018

CES 2018 dobiegł końca, największa branżowa impreza na świecie, była inna niż w latach ubiegłych. Jednocześnie odnoszę wrażenie, że były to najciekawsze i najbardziej przełomowe targi od lat. Także jeśli chodzi o telewizory. Zobaczyliśmy trzy wyświetlacze przyszłości, które zupełnie zmienią spojrzenie na duże ekrany w naszych domach.

W Las Vegas liczyły się tylko trzy wyświetlacze – Samsung The Wall, prototypowy wyświetlacz od Sony z jasnością 10 tysięcy nitów oraz rolowany OLED od LG. Niestety widziałem tylko dwa z nich. Ekranu LG bowiem nie było na stoisku dostępnym dla odwiedzających. Każdy jednak na filmie może zobaczyć jego działanie, a to właśnie mechanizm tego zwijanego ekranu jest kluczowy.

The Wall – ekran modułowy w technologii MicroLED

Pod koniec roku będę uważnie weryfikował, czy Samsung wywiąże się z obietnicy i rzeczywiście wprowadzi ten model do sprzedaży. Jeśli tak będzie, to i tak większość z nas do sklepu po niego nie pójdzie. Telewizor o przekątnej 146 cali kosztować musi krocie. Sam rozmiar robi wrażenie. Do tej pory żaden z producentów nie zaoferował tak dużego ekranu na rynek konsumencki. Ekranu, na którym nie widać łączeń i ekranu, który z założenia ma mieć referencyjną jakość obrazu. Wyobrażam sobie sale kinowe w prywatnych domach z takim ekranem. Obecnie na świecie jest naprawdę dużo osób, które posiadają takie pomieszczenia z projektorami klasy premium. Będą mieć teraz alternatywę w postaci wyświetlacza. Wierzę jednak w bardziej masowy produkt mający 70-80 cali. Takie przekątne w 2018 roku będą całkiem popularne przy ekranach LCD, w 2017 roku mieliśmy już tego przedsmak w postaci przede wszystkim ex780 i mu7002.

The Wall od Samsunga to nie tylko rozmiar, to dwa ważne elementy – technologia microLED oraz modułowość. Na razie trudno jest ocenić te rozwiązania. Wyświetlacze microLED wydają się być bardzo przyszłościowe, ale jak technologia ta będzie sprawdzać się w praktyce dowiemy się dopiero za kilka lat. Równie ciekawie zapowiada się modułowość ekranu. W wizji Samsunga mamy składać telewizory jak z klocków i w dowolnym momencie rozbudowywać. Pomysł jest perspektywiczny, ale do tej pory wszelkie zapewnienia o długim wsparciu technologii się nie sprawdzały. W 2012 roku Samsung na CES zaprezentował Evolution Kit. Telewizory miały być aktualizowane o nowe funkcje dzięki modułom. Niestety pomysł szybko umarł. Dlatego obawiam się, że takie rozbudowanie telewizora modułowego, 3-4 lata po premierze może okazać się niemożliwe. Pożyjemy, zobaczymy, ale The Wall zrobił wrażenie.

LG Display pokazuje rolowany ekran

Rolowany ekran OLED nie był dostępny na stoisku i nie był też właściwie prezentowany przez LG Electronics. Zaprezentowała go spółka zależna LG Display odpowiadająca za badania i rozwój wyświetlaczy, a przede wszystkim produkcję, także produkcję paneli OLED do wykorzystywania na przykład w oświetleniu. Oznacza to, że rolowany telewizor na chwile obecną jest wyłącznie prototypem. Przykład W7 pokazuje jednak, że od prototypu do gotowego produktu nie jest daleko.

Rolowany ekran to przede wszystkim możliwość ukrycia telewizora w momencie, gdy z niego nie korzystamy. Dopiero na filmowy seans ekran się wysuwa. Plusem ma być możliwość wysunięcia części wyświetlacza. Mogą na nim się pojawiać powiadomienia, co ma sens przy inteligentnym domu. Może też w ten sposób stać się bardziej panoramiczny bez czarnych pasów.

Pomysł jest ciekawy, zwłaszcza jeśli LG zaoferuje kilka opcji stylistycznych samego „pudełka” na telewizor. Ewentualnie możliwość wmontowania go we własną szafkę RTV. W najbliższej przyszłości zobaczymy kilka różnych wizji kamuflażu ekranu. Przy obecnym wzornictwie telewizorów nie jest to jednak zawsze konieczne, wszystko zależy od aranżacji wnętrz i koncepcji. Dobrze, że pojawiają się takie wizje jak rolowany ekran LG. Zobaczymy, kiedy taki telewizor pojawi się w sklepach, najwcześniej będzie to zapewne w 2019 roku.

Superjasny telewizor Sony

W 2017 roku mieliśmy zastój, jeśli chodzi o technologię HDR. Żaden telewizor nie dorównał jasności Sony ZD9, Panasonic DX900 i Samsung KS9500. W tym roku powinno pojawić się kilka ekranów LCD z tylnym podświetlaniem, które powinny bez problemu wyświetlać obraz w przedziale 2000-1000 nitów. Jednak Sony w swoim prototypie poszło o krok dalej. Zobaczyłem na CES 2018 wyświetlacz o poziomie jasności 10 000 nitów. Ten poziom pozwala zobaczyć niemal naturalne oświetlenie. Blask słońca, światła reflektorów samochodów są jak prawdziwe. Generalnie obraz w grze na tym ekranie był bardzo naturalny, także demo bazujące na ujęciach z Planet Earth olśniewało. Przed pojawieniem się tego prototypu wydawało się, że taki poziom jasności w produktach konsumenckich będzie długo nieosiągalny. Teraz Sony pokazuje, że można. Prawdopodobnie jeszcze w tym roku Sony pokaże telewizory z wykorzystaniem procesora X1 Ultime.

Premiery rozłożone w czasie

Producenci w tym roku postanowili zaburzyć znany od lat cykl życia ekranów. Nowości były prezentowane na CES, pojawiały się w sklepach na przełomie marca-kwietnia, później na targach IFA w Berlinie czasami debiutowały jakieś dodatkowe modele. W tym roku CES to zapowiedź tylko kilku telewizorów. Więcej zobaczymy na konferencjach poszczególnych producentów. Sytuacja jest o tyle ciekawa, że mamy rok, w którym odbywa się mundial. Przez lata tego typu imprezy były impulsem do promocji telewizorów. Rynek jednak się zmienia, nie zdziwię się, gdy producenci telewizorów przejdą w przyszłości nawet na dwuletni cykl premier swoich ekranów. Mogłoby to wyjść nawet z pożytkiem dla jakości samych ekranów.

Na CES 2018 Apple zostało zepchnięte do kąta

Na CES 2018 Apple zostało zepchnięte do kąta

Apple na targach CES oficjalnie nie było. Przedstawiciele z pewnością byli, szukali ciekawych pomysłów, rozmawiali z partnerami. Natomiast patrząc na to, co działo się na CES, można mieć wrażenie, że Apple zostało wręcz zlekceważone i sprowadzone do roli jednego z producentów smartfonów.

Ważne jest to, że ze smartfonami Apple kompatybilne jest większość nowych rozwiązań. Wszystkie smart-urządzenia muszą mieć aplikacje na iOS. Jednak ograniczona Siri, zamknięty HomeKit sprawiły, że urządzeń dedykowanych samemu Apple’owi było mało, nawet bardzo mało. Google Assistant i Amazon Alexa były wszechobecne, w ekosystemach Inteligentnego domu system używany na smartfonie nie miał znaczenia. Co więcej także iLounge z akcesoriami dla produktów Apple został wyraźnie zmniejszony i jednocześnie raczej można mówić tam o akcesoriach dla różnych produktów, w tym dla iPhone’ów.

To dobra wiadomość tak właściwie dla wszystkich, poza Apple. Oznacza to, że użytkownicy dostają dostęp do innowacji niezależnie od posiadanego smartfonu. iOS, czy Android przestają mieć na znaczeniu. Dla Apple taki obrót sytuacji jest jednak druzgoczący. To jasno pokazuje, że firma utraciła status lidera innowacji. To nie inni dostosowują się do wizji naznaczonych przez Apple. iPhone staje się tylko jednym z narzędzi, pośredniczącym w sterowaniu naszym inteligentnym domem.

Do Apple nikt się nie porównuje, choć to największa firma technologiczna na świecie, reszta firm nie spogląda na nią jako innowatora. W końcu co z tego, że kupimy iPhone’a od Apple, skoro głośniki, pralkę, samochód, lodówkę czy telewizor kupimy u innych producentów.

Apple zostało zepchnięte do kąta. Po dekadzie wraca do pozycji firmy zamkniętej, żyjącej nieco w swoim świecie. Apple staje się tylko kolejnym producentem smartfonów.

CES 2018: Internet Rzeczy jak Elektryczność

CES 2018: Internet Rzeczy jak Elektryczność

Jestem już po dwóch dniach na targach CES 2018. To były bardzo wyjątkowe targi dla mnie, ponieważ nie przynoszą tak właściwie odpowiedzi w kwestie nowych telewizorów. Jednocześnie to dowód na to, że zmienia się rynek elektroniki konsumenckiej i same targi również się zmieniają.

Brak wielkich nowości u Samsunga, nie był odosobniony. Produktów konsumenckich praktycznie nie można było znaleźć na stoisku Panasonica, telewizory przewinęły się u LG i Sony. Nie zabrakło też chińskich producentów – Hisense, czy TCL. Widać duże ekrany, pierwsze kroki związane z 8K oraz nadal ekrany OLED w rozmiarach 55 i 65. Nie było jednak mowy o ukazaniu całych line-upów. Czekać musimy na indywidualne wydarzenia poszczególnych producentów.

Niestety dotyczy to większości produktów. Na CES 2018 pojawiły się drobnostki, które zwracały na siebie uwagę. Jak telefon Razera ze stacją dokującą w postaci laptopa. Pojawiły się nowe ładowarki bezprzewodowe i inne gadżety. Na stoiskach Smart Home i IoT działo się sporo, łącznie z prezentacją toalety podłączonej do sieci 1 Jednak żaden z tych produktów mnie nie wzruszył, żaden sam z siebie nie ma potencjału zmiany naszego życia. Trzeba to jednak odbierać całościowo. Tak właśnie jak Samsung prezentował to na swojej konferencji. Widać to także u Fibaro. Polski producent rozwiązań dla Inteligentnego Domu, na CES prezentował jedną nowość w postaci amerykańskiej wersji WallPlug. Natomiast cała komunikacja firmy opiera się o integracje z partnerami. Produkty Fibaro integrują się z asystentami głosowymi Amazon Alexa i Google Assistant, a w przypadku akcesoriów opartych o protokół Apple HomeKit także z Siri. Integrują się także z innymi urządzeniami, dzięki licznym pluginom, łączą się z Philips Hue, czy ekosystem Samsung SmartThings.

Widać też wyraźnie przejście od elektroniki konsumenckiej w świat takiej, która ma służyć konsumentom. Na targach pojawiło się miejsce na rozwiązania SmartCity, pojazdy autonomiczne użytku publicznego (takie prezentował Panasonic). Nie ma jednak jednego produktu, któremu mógłbym poświęcić oddzielny artykuł, a nawet akapit. Dużo lepiej targi CES moim zdaniem oddaje twitterowa relacja. Zwłaszcza, że jeśli producenci już coś pokazują, to podobne rozwiązania pojawiają się także u innych. Na przykład na stoisku Noki widziałem routery WiFi Mesh – tych rozwiązań jest coraz więcej i to właśnie od różnych graczy na rynku. Podobnie z inteligentnym AGD, robotami sprzątającymi. Różnią się designem, czasem poszczególnymi funkcjami, a także łącznością z resztą ekosystmu. Jednak żaden z producentów się nie wyłamuje, nie idzie własną ścieżką. Wyraźnie widać, że Panasonic skupia się na B2B, a rynek konsumencki to przede wszystkim produkty, w których skupia się na jakości jak OLED FZ950, czy aparat GH5S. Najmniej o wizji mówi Sony. Jednocześnie prezentując prototyp niesamowitego ekranu o jasności 10,000 nitów. Taki ekran jeszcze długo nie trafi na sklepowe półki, więc jest zapowiedzią przyszłości. Na CES 2018 wyraźnie widać obecność producentów samochodów. Obok nich także firmy okołomotoryzacyjne. Mnie w tym światku zaciekawił najbardziej TomTom i jego nowa platforma Autostream, która daje samochodom autonomicznym dostęp do różnorodnych danych.

Cały rynek przechodzi zmiany, które widać na targach w tym co producenci prezentują. Jestem na CES po raz 6 w życiu, patrząc wstecz widzę różnice w tym co producenci pokazują. Jednocześnie to właśnie od dobrych 3 lat zmierza w stronę wyznaczania trendów, ułatwiania życia, a nie skupianiu się na pojedynczych produktach. To, co mnie cieszy, to w tym roku zdecydowanie mniej było na targach technologii VR. Gdzieś się tliła, ale wyraźnie widać, że boom się skończył, bardzo szybko VR stał się niszą. CES 2018 to festiwal różnorodności i dowód na to, że technologia już teraz otacza nas niemal w każdym momencie życia, a lada moment będzie jej jeszcze więcej. Nawet pojawiły się inteligentne prysznice.

Targi CES 2018 z pewnością nie należały do nudnych, wręcz przeciwnie. Właśnie ta zmiana narracji z produktów na ekosystemy, wzajemne integracje, jest punktem przełomowym w świecie technologii. Żyjemy w wyjątkowym okresie. Za parę lat uznamy ekspansje IoT za taki sam przełom jak WiFi, pojawienie się internetu, pierwszych komputerów osobistych, a nawet elektryczności.

  1. Od razu przypomniał mi się film „Why Him?”.
Nieodległa wizja przyszłości od Samsunga zaprezentowana na targach CES 2018

Nieodległa wizja przyszłości od Samsunga zaprezentowana na targach CES 2018

Rynek technologiczny drastycznie się zmienia, osiąga pewną dojrzałość w produktach, które znamy obecnie. Doskonale było to widać na konferencji Samsunga. Koreański producent na targach elektroniki konsumenckiej snuł wizję przyszłości zamiast pokazywać nowe urządzenia. Najlepsze, że ta przyszłość dla wielu jest tuż za rogiem. Gorzej, że wielu długo jej jeszcze nie doświadczy.

Co roku Samsung podkreślał swoje cele, o podłączeniu do sieci swoich wszystkich urządzeń do 2020 roku przedstawiciele firmy mówili już w 2016 roku. Za każdym razem gwiazdami popołudnia były jednak konkretne produkty – nowe modele telewizorów, cały szereg sprzętów AGD, komputery. W tym roku owszem przedstawiono The Wall, nową wersję lodówki FamilyHub oraz biznesowy ekran interaktywny Flip. Był to jednak wyłącznie dodatek do kluczowej strony konferencji.

W wizji Samsunga wszystkie urządzenia są ze sobą skomunikowane. Z poziomu lodówki włączymy telewizor, a na telewizorze sprawdzimy jej zawartość. Z telewizora oświetlimy drogę do lodówki, a dzięki lodówce zaciągniemy rolety w salonie przed filmowym seansem. Nasze domowe sprzęty, będą połączone z naszym inteligentnym domem, a to wszystko połączy się także z samochodami. Nie jest to wizja absurdalna, futurystyczna, nie możliwa do realizacji. Część opcji już dziś jest na rynku, reszta pojawi się lada moment. Dzięki otwartej platformie IoT produkty Samsunga będą współpracować z licznymi urządzeniami firm trzecich. Koreańczycy zdecydowanie szerzej otwierają się na partnerów niż Apple. Samsung nie dyskryminuje użytkowników Apple, wszystkim będzie można zarządzać również z aplikacji na iOS. Jednocześnie Samsung kończy z kilkoma różnymi aplikacjami do poszczególnych smart urządzeń. Teraz zarówno telewizorem Samsunga, jak i lodówką sterować będziemy z jednej aplikacji, w której też skonfigurujemy rozwiązania z naszego inteligentnego domu. Dzięki temu też proces konfiguracji urządzeń ma być dużo prostszy. Przy konfiguracji telewizora z poziomu smartfona – telewizor nie tylko pobierze hasło do WiFi, ale też zaloguje się do konta Samsunga oraz kont w pozostałych usługach jak Spotify, czy Netflix.

Samsung sobie stawia ambitny plan. Firma chce być liderem i napędzać innowacje w naszych domach integrując się z mniejszymi firmami. Wyzwaniem będzie jednak kompatybilność tych urządzeń. Szczególnie ważną kwestią będzie pogodzenie Apple HomeKit z Samsung SmartThings. Na razie tylko niektóre urządzenia współgrają z oboma standardami na przykład Philips Hue.

Koreański producent jest też kolejną firmą stawiającą na asystentów głosowych. Bixby będzie wszędzie – w telewizorze, lodówce, w samochodzie. Tutaj problemem jest jak zwykle dostępność rozwiązania w naszym rodzimym języku. Po konferencji miałem okazję jednak porozmawiać z Nathanem Sheffieldem odpowiadającym w Europie głównie za Marketing i sprzedaż produktów RTV Samsunga. Zapowiedział on, że Bixby ma pojawić się na Starym Kontynencie do 2019 rok. To nie oznacza jednoznacznego debiutu polskiej wersji językowej, ale firma ma związane z asystentem globalne plany. Biorąc pod uwagę popularność rozwiązań Samsunga w Polsce oraz potężny dział R&D w naszym kraju szanse na pojawienie się Bixby po Polsku jeszcze w tej dekadzie są spore. Na razie jesteśmy przez twórców wszystkich asystentów głosowych wykluczani z tej rewolucji.

Dużo w ostatnich latach mówiło się o autonomicznym samochodzie od Apple. Koreański rywal jest już na tym rynku oficjalnie. To zasługa nabycia jeszcze w 2016 roku firmy Harman. Na CES 2018 zaprezentowano platformę DRVLINE jest to otwarta modułowa i skalowalna platforma pozwalająca producentom samochodów na tworzenie pojazdów autonomicznych. Platforma zawiera system kamer przednich ADAS stworzony przez Samsunga i HARMANA, szereg innych czujników, systemów łączności oraz oprogramowanie. To rozwiązania dla autonomicznej jazdy poziomu 3,4 i 5. W ten sposób rozwiązania Samsunga pojawią się w samochodach wielu marek. Na początek firma podpisała umowę z jednym z europejskich producentów. Na razie nie zdradziła oficjalnie o którym z graczy jest mowa.

Przyjechałem na CES 2018 zobaczyć nowe telewizory, otrzymałem wizję Samsunga jako lidera technologicznych zmian w najbliższych latach. Firma ma podstawy do tego, by rzeczywiście nim być. Intensywnie pracuje nad rozwiązaniami 5G, większość produktów z oferty już dziś ma podłączenie do sieci, działa globalnie i w wielu sektorach. Wszystkie te atuty są wykorzystywane. Sukces zależeć będzie jednak także od partnerów oraz tego na ile w przyszłości dojdzie do porozumienia ponad podziałami. Jeśli technologie mają uczynić nasze życie jeszcze łatwiejszym, to nie możemy martwić się o kompatybilność. Obecnie, często na etapie wyboru pierwszego smart sprzętu musimy określić się co do ekosystemu.

Ekspansja inteligentnych sprzętów dzieje się tu i teraz. Warto o tym pamiętać, technologie zmieniają nasze życie właśnie dziś. Ci, którzy chcą lada dzień będą mogli także w Polsce korzystać z lodówki z gigantycznym ekranem, którą będziemy sterować całym domem. Jednocześnie pojedyncze produkty coraz mniej się liczą, dla użytkownika kluczowe będzie doświadczenie czerpane z użytkowania całego ekosystemu. Telewizor, pralka, lodówka, smartfon, samochód, czajnik to wszystko zaczynają być naczynia połączone.

Samsung The Wall – pierwszy telewizor z technologią MicroLED

Samsung The Wall – pierwszy telewizor z technologią MicroLED

The Wall – tak nazywa się największy telewizor Samsunga. Ma 146 cali, rozdzielczość 8K i korzysta z technologii MicroLED. Tani nie będzie, ale kluczowe jest właśnie pojawienie się technologii MicroLED. To oznacza, że OLED dostał poważnego konkurenta.

Poniedziałek to dzień konferencji prasowych przed targami CES. Na Twitterze będę relacjonował tą Samsunga, sprawozdania spodziewajcie się na łamach iMagazine w Środę. Różnica w czasie sprawia, że konferencja zakończy się po północy czasu polskiego, a w Las Vegas będzie dopiero 15. W kolejnych dniach odwiedzę stoiska licznych firm i zdam wam relacje z najciekawszych rozwiązań zaprezentowanych na CES. W niedziele wieczór zostałem jednak zaproszony na „First Look”. Było to krótkie wydarzenie koreańskiego producenta pozwalające zapoznać się z najnowszymi produktami.

MicroLED, to technologia samo emitująca obraz podobnie jak OLED. W przeciwieństwie do LCD nie jest potrzebne podświetlanie i specjalne filtry kolorów. MicroLED nie korzysta jednak z organicznych diod. Tak wykonany wyświetlacz ma oferować fantastyczną czerń, odwzorowanie kolorów, rewelacyjny kontrast. Przy czym MicroLED z założenia ma być technologią pozbawioną wad ekranów OLED. Przede wszystkim ekrany można tworzyć o dowolnej wielkości. W dodatku jasność takiego wyświetlacza również powinna bez problemu poradzić sobie z barierą 1000 Nitów. Nie powinien też się wypalać. Tajemnicą pozostaje cena i data rynkowej premiery. Technologia ma szansę okazać się rewolucyjna i dać nowe wyświetlacze w każdej z dziedzin od smart zegarków, przez monitory, po sale kinowe. Kibicuje bardzo i mocno wierzę w sukces tej technologii i jej potencjał. Zachowuje jednak pewien dystans sięgając pamięcią do tego jak to OLED miał być ideałem, a jak obecnie pokazuje swoje ograniczenia.

Na targach CES 2018 zobaczymy 88-calowy ekran OLED od LG. The Wall od Samsunga w technologii MicroLED ma 146 cali. Różnica w powierzchni ekranów jest olbrzymia. Oba produkty są wersjami przed produkcyjnymi i nawet jeśli trafią na rynek, to będą kosztować krocie. To jednak pełny pokaz możliwości. Kluczowe może być to, że microLED szybko zostanie zaadoptowany do bardzo różnorodnych przekątnych. Technologia ta miała zawitać do Apple Watch. Apple kupiło przeszło dwa lata temu firmę zajmującą się microLED. Zapowiada się to bardzo obiecująco.

Mam jednak problem i będzie on dotyczył zdecydowanie całych targów z rozdzielczością 8K. Samsung zapowiedział, że w drugiej połowie roku na pewno w Stanach Zjednoczonych i Korei pojawi się telewizor QLED 8K. Producent podkreśla, że zostanie wykorzystana sztuczna inteligencja do tego, aby upscalować obraz. Dzięki AI nawet treści SD mają wyglądać świetnie na dużych ekranach o dużej rozdzielczości. Tak jak podkreślałem już w swoich artykułach, technologia ta wchodzi na rynek konsumencki nieco za wcześnie. Może wpłynąć negatywnie na popularyzację 4K. Trzeba jednak pamiętać, że tak duże przekątne, jak The Wall wymagają tak dużej rozdzielczości, aby uzyskać fantastyczne efekty.

Z niecierpliwością czekam na konferencje prasową Samsunga oraz na to co pokażą pozostali gracze. Rok 2018 zapowiada się bardzo ciekawie. MicroLED to szansa na fantastyczne ekrany, w przeróżnych rozmiarach. To ma być z założenia technologia lepsza niż OLED. Oby tak było. The Wall robi wrażenie zarówno jakością obrazu, jak i swoimi gabarytami.

Czas na CES 2018

Czas na CES 2018


Tekst ten powstaje w nowiutkim 737 Max 8 PLL LOT. Lecę do Londynu, gdzie przesiądę się na rejs United do Los Angeles, stamtąd już samochodem do Las Vegas. Tam czekają największe targi elektroniki konsumenckiej. Na CES 2018 jadę zobaczyć nowe telewizory, ale też przyjrzeć się innym rynkowym trendom.

W telewizorach spodziewam się paru ciekawych modeli, może nawet czegoś innego niż zawsze. Generalnie jednak będzie to ewolucja rozwiązań obecnych już na rynku. Poza tym podobnie jak w poprzednich latach nie oczekuje już od CES pojedynczych produktów, które miałyby być przełomowe. Od dłuższego czasu to impreza ukazująca trendy w świecie technologi. CES 2018 będzie okazją, by powiedzieć sprawdzam VR i AR. Prawdopodobnie pompowany przez dwa lata balon, wreszcie pęk. Zresztą już widać, że ARKit dla iOS wcale nie stał się z miejsca hitem. Po pierwszych kilku ciekawych aplikacjach szum w okół znacząco opadł. Targi w Vegas stają się też mocno motoryzacyjne. Coraz więcej firm z branży Automotive wystawia się właśnie na CES. Nie inaczej będzie w tym roku. Nie zabraknie rozwiązań SmartHome. Organizatorzy starali się też zasygnalizować, że tematyka będzie zmierzać także w kierunku technologii medycznych i sportowych. Tam właśnie pojawiają się innowacje. Jednocześnie to też dowód na ewolucje imprezy i technologii. CES z definicji to show urządzeń konsumenckich. Obecnie jednak często technologie trafiają do biznesu, a klienci czerpią z nich korzyści. W sporcie i medycynie kluczowe są dane i ich zebranie i przetworzenie. Wynik jest tym, co zyskuje konsument.

To moje 6 targi CES. Na przestrzeni 7 lat, mogłem zobaczyć jak ewoluują przede wszystkim telewizory. Jak zmienia się podejście producentów do nowych rozwiązań. W przypadku ekranów w 2018 roku mamy dużo znaków zapytania. W tajemnicy udało się zachować nowości od Samsunga, Sony i Panasonica. W LG też pozostaje wiele znaków zapytania. Nie ominie oczywiście stoiska TCL i innych mniej popularnych producentów. Niech nie martwi was brak Philipsa na tej liście. Premiera telewizorów na rynek europejski od TPV (Philips) będzie jeszcze w tym miesiącu.

Aby ułatwić wam śledzenie targowych nowości przygotowaliśmy dedykowaną podstronę. Oprócz wpisów z targów i po targach, pojawiać się tam będą również moje tweety. Dzięki nim pojawi się, więc drobnych ciekawostek. Jednocześnie nie oczekujcie czystych newsów. Te znajdziecie na dużych portalach, zwłaszcza tych zagranicznych. The Verge, czy Cnet na CES mają ekipy liczone w dziesiątkach osób. Wraz z resztą ekipy iMagazine postaramy się dostarczyć wartościowych tekstów o najciekawszych produktach, technologiach i trendach. Nie zabraknie rozwiązań ściśle związanych z produktami Apple. Do przeczytania – pierwsze materiały już w poniedziałek.

Pierwsze informacje o telewizorach LG OLED 2018

Pierwsze informacje o telewizorach LG OLED 2018

Do premiery nowych telewizorów od czołowych producentów dzieli nas już tylko kilka dni. Pojawił się jednak spory przeciek dotyczący LG. Wiosną w sklepach należy się spodziewać jeszcze lepszych ekranów OLED. Nowa generacja zapowiada się obiecująco, ale to na przeceny obecnej warto polować.

Jeśli informacje się potwierdzą w przyszłym roku zadebiutują 4 serie telewizorów OLED od LG. W 2017 roku pojawiło się ich, aż 6 – 55-calowy A7 z rozdzielczością FullHD kosztujący mniej niż 5 tysięcy złotych. Dwie „tanie” serie 4K B7 i C7, dwie pośrednie serie z wyglądem premium E7 i G7 oraz mocowany do ściany, ultrasmukły model W7. Modele B7, C7, E7 występują w wariantach 55 i 65 cali. Natomiast G7 i W7 w wersji 65 i 77 cali. Najtańsze ekrany OLED 4K kosztują 6999 zł za 55 cali, 10999 zł za 65 cali i 45999 zł za 77 cali.

Co LG pokaże na targach CES 2018?

Na CES 2018 w Las Vegas, a wiosną w sklepach pojawić się mają serie B8, C8, E8 oraz W8. Telewizory stylistycznie powinny przypominać tegoroczne modele, będą posiadały udoskonalone panele. W serii B8 i C8 znajdzie się słabszy procesor odpowiadający przede wszystkim za przetwarzanie obrazu. Z ważnych zmian technicznych nowe telewizory mają otrzymać wsparcie dla HFR, czyli odtwarzania filmów ze 120 klatkami na sekundę. Pojawić ma się też Google Asisstant i połączenie z ThinQ, czyli ekosystem inteligentnego domu od LG. Nic nie wiadomo o zmianach w WebOS. Gdyby jego design został zaktualizowany i stał się mniej cukierkowy byłoby świetnie. Podobnie jak dodanie do tych kosztownych telewizorów lepszego pilota.

Nadchodzą 77-calowe ekrany OLED w lepszych cenach

Ważne jest też to, że modele B8, C8, E8 będą dostępne w wariantach 55, 65 cali. Dodatkowo C8 również będzie w wariancie 77 cali. Także W8 podobnie jak W7 występować będzie w wersji 65 i 77 cali. Pojawienie się tańszego modelu w większym wariancie zwiastuje debiut tak dużego ekranu OLED w nieco atrakcyjniejszej cenie. Spodziewam się, że w Europie może on ruszyć z 4 cyfrową ceną, czyli 9999 euro. Wciąż horrendalnie dużo, ale znacznie mniej, niż w momencie tegorocznej premiery. W tej cenie startował 65 calowy ekran W7, który obecnie kosztuje 22 tysiące złotych. Taka cena za 77-calowy ekran OLED pod koniec 2018 roku byłaby już bardzo atrakcyjna.

Kiedy kupić telewizor OLED?

Oficjalne ceny w Polsce nowych ekranów poznamy najpewniej na przełomie marca i kwietnia. Nowe modele telewizorów OLED od LG na starcie będą droższe od tych obecnych i to zapewne sporo. Powinny być jednak tańsze niż obecna generacja w momencie debiutu. Obstawiam, że model B8 w wariancie 55-calowy wystartuje z pułapu 9999 zł, a 65-calowy model będzie kosztował 14999 zł. To założenia dość optymistyczne. Pod koniec roku telewizory OLED powinny być jednak jeszcze tańsze niż teraz. Granica poniżej 5000 zł za ekran 4K może zostać przekroczona. Zresztą już teraz w Wielkiej Brytanii pojawił się chiński telewizor bazujący na matrycy LG, który kosztuje 1000 funtów, czyli 4700 zł.

Jeśli planujecie kupno telewizora OLED w najbliższym czasie to macie trzy możliwości:

  • Polować na promocje modeli z 2017 roku, które powinny jeszcze pod koniec stycznia być tańsze.
  • Poczekać do kwietnia i nabyć udoskonalone modele z 2018 roku licząc się z wysoką ceną na starcie i szybkim spadkiem cen.
  • Poczekać do końca roku i nabyć tegoroczne modele taniej, ale mając świadomośc, że za rogiem czają się modele z 2019 roku.

Osobiście czekałbym do końca roku jedynie w przypadku zakupu 77 cali. Natomiast w przypadku mniejszych przekątnych wybrałbym zeszłoroczne modele niekoniecznie od LG. Na rynku są też dostępne produkty Philipsa, Panasonica i Sony, które mają również coraz to korzystniejsze ceny.

Planujesz zakup telewizora? Wstrzymaj się jeszcze tydzień

Planujesz zakup telewizora? Wstrzymaj się jeszcze tydzień

Jeśli planujecie zakup telewizora, zwłaszcza z wyższej półki to mam dla was drobną radę. Wstrzymajcie się jeszcze na nieco ponad tydzień. Już za moment targi CES i liczne premiery. W przyszły poniedziałek będziemy mniej więcej wiedzieć, czego możemy spodziewać się po nowych modelach.

Zakup telewizora nie należy do najłatwiejszych. Jest to rynek, który trudno śledzić. Zakup robimy jednorazowo raz na 5-6 lat, czasem nawet dłużej. Wydajemy przy tym niemałą kwotę. Dla niektórych te dwa tysiące za telewizor to będzie już dużo, dla innych 5, dla jeszcze innych 10, czy 15. Za każdym razem będzie to jednak spora kwota, której nie odzyskamy. Co więcej trzeba liczyć się z tym, że w ciągu 2-3 lat sprzęt mocno się zestarzeje względem tego co jest na sklepowych półkach. Dlatego od lat pisze o telewizorach, staram się doradzać w tekstach, w mediach społecznościowych, w prywatnych wiadomościach. Wszystko po to, by zakup był trafiony, a nowy sprzęt cieszył jak najdłużej.

Za tydzień zaczyna się CES – największe targi elektroniki użytkowej na świecie

Dlatego właśnie teraz jest najbardziej newralgiczny moment w roku. Jeśli kupiliśmy telewizor w przedświątecznej promocji, to trafiliśmy na dobrą cenę i cieszyliśmy się filmowymi seansami z rodziną. Natomiast teraz ceny są wciąż podobne, ale pojawia się spora niepewność. Już 8 stycznia Samsung, Sony, Panasonic, LG i inni zaprezentują swoje najnowsze modele, dwa tygodnie później swoje nowości pokaże w Europie Philips. Wtedy mniej więcej będziemy wiedzieć na czym stoimy. Okaże się, czy pojawią się modele na które warto czekać, czy pojawi się rozwiązanie, którym warto się ekscytować, czy też nowe generacje będą miały ciekawszy wygląd i lepsze wyposażenie.

Telewizory 2018 w sklepach zadebiutują wiosną

Nowe sprzęty nie trafią z dnia na dzień na sklepowe półki. Ich premiera będzie rozłożona w czasie. Kolejne modele z nowych serii debiutować będą od końca lutego do czerwca. Prezentowane będą też prototypy, które w tym roku nie będą w ogóle sprzedaży. Już wiemy o debiucie 88-calowego ekranu OLED 8K od LG. To będzie wyłącznie pokaz aktualnych możliwości technologicznych producenta paneli organicznych. Niestety też w ostatnich latach producenci mają tendencje do pokazywania na CES wyłącznie najwyższych serii. To zła wiadomość dla osób kupujących modele ze średniej półki. Wszystko o nowościach będziemy wiedzieć dopiero na wiosnę, a zanim przyjdą szczegółowe testy minie jeszcze trochę czasu.

Zeszłoroczne modele telewizorów wciąż tanieją

Zeszłoroczne modele nie staną się z miejsca przestarzałe. W dodatku następna generacja będzie w przypadku LCD przynajmniej o 30% droższa, a w przypadku OLED może to być nawet 100% więcej. Tutaj przykładem jest LG B7, który w dniu debiutu kosztował 20999, a teraz kosztuje 10999. Wystarczyło 8 miesięcy, by sprzęt staniał o połowę. Stare modele nie mogą stać na półkach na równi z nowymi, zwłaszcza w przypadku wyższych serii. Oznacza to dalsze przeceny obecnej generacji.

Za nieco ponad tydzień bardzo jasne będzie, czy warto kupić modele z 2017 roku ekranów OLED, QLED i serii premium. Polując przy tym na okazyjne ceny ostatnich sztuk. Może się jednak okazać, że nowe modele będą dla was atrakcyjniejsze pod względem wyglądu, czy funkcjonalności.

Rewolucji nie będzie. Doszliśmy do punktu, w którym technologia LCD, choć ma swoje wady jest dopracowana do granic możliwości. Natomiast OLED dość szybko pozbywa się wad wieku dziecięcego. Możliwe jednak, że zobaczymy debiut microLED, powinniśmy też zobaczyć więcej większych i tańszych telewizorów.

Relacja z CES 2018 na iMagazine.pl

Zaraz wszystko stanie się jasne. Na iMagazine będziecie mogli śledzić relacje z targów CES. Natomiast tydzień po spodziewajcie się komentarza na temat aktualnych telewizorów i tego co warto kupić.