eGazety, czyli moja wersja przysłowia o górze i Mahomecie

01/02/2010, 12:00 · · 3

rys 3
Historia głosi, że wzgórze Safa w Mekce oparło się wezwaniu Mahometa, który w ten sposób chciał udowodnić swoją nadprzyrodzoną moc. Niezarażony tym prorok oznajmił wiernym, że gdyby wzgórze faktycznie się ruszyło, przygniotło by zarówno jego, jak i jego słuchaczy. Taka jest podobno geneza przysłowia „Nie przyszła góra do Mahometa, Mahomet poszedł do góry”. Gdyby jednak przenieść tę historię w czasy obecne, a górę zamienić w prasą drukowaną, historia ta, przynajmniej w moim przypadku, rozegrałaby się zupełnie inaczej.

Jestem zdecydowanym orędownikiem nowych technologii i ciągłego postępu. Niezależnie od tego, czy coś mi się podoba i co lubię, jeśli pojawiają się rzeczy i rozwiązania lepsze, po jakimś czasie porzucam te stare bez zbędnych sentymentów. Tak też rzecz się ma z prasą drukowaną. Przyznaję, lubię zapach papieru i farby drukarskiej, jednak już dość dawno temu przestawiłem się na informacje dostępne w sieci (głównie w serwisach łączonych z moimi ulubionymi gazetami lub czasopismami). Wyposażony w technologiczne gadżety z powodzeniem obywam się bez słowa drukowanego na papierze, choć nie przeczę, że jest to wciąż chyba najbardziej przyjemna forma lektury.
Okazało się jednak, że kiedy ja odwróciłem się i odszedłem od prasy drukowanej, ta przyszła do mnie w formie najbardziej mi bliskiej, jednak elektronicznej, za sprawą serwisu i programu eGazety, którego wersję dla Mac OS X miałem przyjemność testować.
rys 1
Aplikacja, to oczywiście jedynie narzędzie, czytnik zaprenumerowanych lub kupionych przez nas wydań naszych ulubionych gazet czy magazynów. Prezentowane są one w takiej samej formie, w jakiej ich papierowe wersje można kupić w każdym kiosku. Program umożliwia nam odpowiednie dopasowanie wielkości wyświetlania do naszych potrzeb i rozmiaru monitora, dzięki czemu prezentowane w nim materiały czyta się bardzo komfortowo. Każdą kartkę tego wirtualnego papieru możemy przybliżać lub oddalać, dopasowywać do wielkości okna, a nawet obracać o 90 stopni.
Jeśli jakiś tekst chcielibyśmy przeczytać w sposób tradycyjny – na papierze – możemy wydrukować wybrane strony na każdej drukarce podłączonej do naszego komputera. Warto jednak wcześniej wybrać odpowiednie skalowanie w ustawieniach układu strony. W moim przypadku najlepiej sprawdzało się 75%.
rys 2
Interfejs programu podzielony jest na cztery oddzielne panele. Trzy, umieszczone w jednej kolumnie, wyświetlają odpowiednio subskrybowane bądź jednorazowo zakupione tytuły, dostępne wydania oraz strony, działy i wszelkie dodatki. W ramach testu, w subskrypcji znalazły się Gazeta Wyborcza, Rzeczpospolita oraz Newsweek. Obydwa dzienniki zawierały ich pełne warszawskie wydania.

Programowi brakuje kilku przydatnych funkcji, niektóre są też nieaktywne. Nie znalazłem w nim możliwości zaznaczania tekstu, co jednak na Macu można w bardzo prosty sposób ominąć drukując daną stronę do wersji PDF, w której tekst da się już bez problemu zaznaczyć. W menu edycja znajdziemy też funkcje, które są zablokowane, np. wyszukiwanie wybranych fraz lub słów, niektórych z nich nie dałoby się i tak zastosować (sprawdzanie pisowni). Pomimo tych lekkich niedogodności z aplikacji korzysta się z przyjemnością, mając poczucie obcowania z tradycyjną gazetą, a nie z serwisem internetowym. Gdyby jeszcze tylko dało się poczuć zapach papieru i farby drukarskiej można by mówić o pełni szczęścia.
rys 4
Wspomnieć też wypada, że ceny elektronicznych wersji czasopism w serwisie eGazety są zdecydowanie niższe od drukowanych oryginałów.

Szczerze polecam odwiedziny serwisu http://www.egazety.pl tymbardziej, że magazyn Moje Jabłuszko, jest jako jedyny w serwisie, dostępny kompletnie za darmo. Wersja na Maki będzie dostępna dosłownie za kilka dni, natomiast wersja iPhonowa dostępna jest już od jakiegoś czasu w AppStore. ■
rys 5



3