iMagazine

Zmasowany efekt

02/02/2010, 12:00 · · 4

10.0.12.66-image27

Mass Effect według definicji to fabularny RPG. Kompletnie nie zgadam się z tym zdaniem. Dla mnie ta gra to niesamowicie rozbudowany Third Person Shooter. Co prawda pierwsze kilka chwil, które upływają czasem mierzonym w godzinach, naprawdę przypomina rasowego RPGa, ale nie sądzę, aby kolejne godziny, w których skupiamy się na zabijaniu przeciwników również nawiązywały do konwencji gier RPG.

Moje pierwsze wrażenie po odpaleniu gry? Dosłownie takie samo jak po usłyszeniu nowej płyty Agnieszki Chylińskiej. Szok i niedowierzanie, które z czasem przeradza się w miłe zaskoczenie audiowizualne. Co prawda słuchanie płyty zajęło mi ponad pół godziny, zaś w Mass Effect gram już ok. 25 godzin, a jednak nadal czuję, że nie doszedłem nawet do połowy tej gry. Przez to moja recenzja będzie dość mocno subiektywna.

Gra rozpoczyna się pod koniec XXII stulecia, dokładniej w roku 2183. Mieszkańcy Ziemi odkrywszy na Marsie artefakty pozostawione przez starożyną rasę Prothean, zaczęli eksplorować Kosmos. Szybko rasa ludzka przekonała się, że nie jest sama we Wszechświecie. Galaktyczna wspólnota Przymierza przyjęła ludzi do swojego grona. Jednak było jedno małe, dość istotne „ale” – Ziemianie byli traktowani jako członkowie drugiej kategorii. Z artefaktami związane jest również kilka mniej ciekawych historii. Jedna z nich wiąże się z planami budowy bardzo potężnej broni, która jest w stanie zniszczyć cały Wszechświat. Jedynym ratunkiem jest komandor Shepard. Nasz główny bohater jest dość ciekawą postacią. To my decydujemy czy ma być kobietą, czy mężczyzną, do tego dochodzi mnóstwo możliwości konfiguracji twarzy, klasy postaci (do wyboru mamy żołnierza, inżyniera, eksperta, szpiega, zwiadowcę i strażnika) oraz osobowości. Oczywiście nasza konfiguracja postaci wpływa na grę. Komandor Shepard może być milszy, prowadzić dialog z innymi postaciami w grze, ale również może być mniej miły w myśl zasady „najpierw strzelać, później pytać”.

10.0.12.66-image4

Mass Effect to takie all-in-one SF. W grze znajdziemy mnóstwo zapożyczeń i nawiązań do takich gier i seriali jak Battlestar Galactica, Star Trek, Knights of the Old Republic. Co prawda nie jestem fanem science fiction, ale to wszystko widać nawet takim niewprawionym okiem jak moje. W tej grze wszystko już gdzieś było, wszystko jest znane, ale to nie oznacza, że Mass Effect jest towarem wybrakowanym, ani tym bardziej plagiatującym inne rozwiązania. Fabuła gry jest wielogodzinowym gigantem. Dość dramatyczne początki rozgrywki zostają z czasem wygaszone na kilka następnych godzin zabawy, a po chwili pozornej ciszy i nudy w fabule gry, nagle trafiamy na naprawdę głęboką wodę. Gra zawiera w sobie dużo misji pobocznych, przez co daje swobodę i stwarza pozory wolności, ale z czasem i tak wracamy do głównego wątku gry. Z początku zagubiony gracz z czasem odkrywa coraz to większą liniowość rozgrywki, która…zaczyna nudzić. Paradoksalnie w tym tkwi siła Mass Effect. Gra ma tak wiele wątków, że nie sposób jest ją szybko przejść. W pewnym momencie zabawy gracz orientuje się, że nie jest w stanie wpłynąć na wszystko co dzieje się wokół niego, chociaż początkowo ma wrażenie, że jest wszechmogący. Gracz zaczyna działać tak, jakby to nie była gra, ale realne życie. Smaczkiem gry są odpowiedzi użytkownika. Mamy do wyboru trzy możliwości: miłą, neutralną i dość agresywną. Wszystko zależy od nas.

10.0.12.66-image7

Przechodząc do minusów gry, z bólem serca muszę powiedzieć o systemie walki. Niby to coś nowego, ciekawego, niespotykanego w grach RPG, gdzie gracze nastawieni są na grę taktyczną, bardziej turową i strategiczną. Tutaj strzelamy. I to w zasadzie wszystko co można o tym powiedzieć. Poza strzelaniem nie widzę nic pasjonującego w systemie rozgrywki. Według mnie świetnym elementem dodającym pikanterii byłby system walki choćby inspirowany tym, jaki miał miejsce na przykład w Gears of War. Dodatkowym minusem jest dla mnie dość mała jak na grę RPG, skala możliwości rozbudowy postaci. W grze bardzo szybko możemy rozwinąć swoje umiejętności do maksimum, przez co w pewnym momencie traci ona na wartościach gier RPG.

Opis fabuły był, minusów gry też, a teraz pora na gwóźdź programu – grafika. MISTRZOSTWO ŚWIATA. Świetna grywalność, piękne krajobrazy urzekają swoim czarem. Często miałem ochotę przystanąć w miejscu i rozejrzeć się tylko za tym otaczającym mnie pięknem. Oczywiście robiłbym to, gdybym nie musiał rozwalać swoich przeciwników, strzelając na oślep, bo system walki nie pozwala na precyzyjniejsze oddawanie strzałów. Do tego dochodzi mimika twarzy Sheparda – gdzieś widziałem obraz twarzy generowanej przez NVIDIA CUDA i szczerze przyznam, że silnik Mass Effect generujący na XBoxie takie cuda jest naprawdę czymś wyjątkowym.

10.0.12.66-image43

Grę dostałem w polskiej wersji językowej i muszę bardzo podziękować Naczelnemu, bo gdyby było inaczej, to najprawdopodobniej nie zrozumiałbym połowy angielskiego slangu używanego w grze. Polscy aktorzy dubbigujący grę świetnie oddają jej klimat.

Jak podsumować dzieło BioWare? Nie da się w dwóch zdaniach. Ani nawet w dziesięciu, ani nawet w pięćdziesięciu. Mass Effect przypomina mi BMW X6 – prawdziwy crossover. Ni to terenówka, ni to wyścigówka, ale pięknie wygląda. Osobiście na mnie gra zrobiła ogromne wrażenie, ale nie z powodu fabuły, czy stylu w jakim była wykonana. Ni to RPG, ni to TPS, ale zawsze pamiętajmy o pięknym wyglądzie ;-)


Dodaj komentarz

bartek napisał(a):

To jakiś żart? Od tygodnia na rynku dostępna jest „dwójka”, a wy publikujecie recenzję gry sprzed ponad dwóch lat?

martig napisał(a):

Czy gra jest dostępna na OSX?

swider8814 napisał(a):

Ja kilka dni temu nie wytrzymałem i kupiłem drugą część (jedynka bardzo mi się podobała i planuję jeszcze do niej wrócić) i tak jak Mass Effect jest grą bardzo dobrą to Mass Effect po prostu miażdży jedynkę ;)

Szkoda tylko, że nie mam za bardzo czasu żeby więcej pograć, więc pewnie przejście mi zajmie koło miesiąca albo i więcej…

Mateusz Suski napisał(a):

@ bartek – nie, to nie żart :-) Nie każdy „siedzi w temacie” i wie, że istnieje taka gra jak Mass Effect, nawet recenzja tak „starej”, dwuletniej gry moim zdaniem jest na miejscu. Przecież można to traktować jako przypomnienie starego tematu lub jako dodatkową zajawkę na drugą część tej gry :-)

@ martig – niestety, gra nie jest dostępna na platformę Mac OS X.