iMagazine

Steve Jobs – kawa i samochody

29/03/2010, 17:12 · · · 9

Steve Jobs i Eric Schmidt na kawie w Palo Alto - zdjęcie Gizmodo

Ostatnio było głośno o tym, jak to Steve Jobs rzekomo nienawidzi prezesa Google, Erica Schmidta. A w miniony weekend, obaj zostali przyłapani przez paparazzi na kawie w jednej z kafejek w Palo Alto. Nomen omen w kawiarni należącej do byłego członka zarządu Google. Czy to jest przypadek? Właśnie się nad tym zastanawiam, bo skoro, jak wspominałem, jest tak głośno o ich wzajemnej niechęci do siebie to dlaczego się spotykają? Powody są dwa. Po pierwsze całe to zamieszanie może jest wyssane z palca, albo mocno przesadzone. Po drugie specjaliści od PR mogli zaproponować takie posunięcie w celu ochłodzenia nastrojów – w końcu obu firmom powinno zależeć na dobrej współpracy i na podnoszeniu wartości akcji, a przepychanki do niczego nie prowadzą. Fakt jest taki, że obaj panowie podobno dosyć długo ze sobą rozmawiali, tzn podobno mówił więcej Steve Jobs, a Eric Schmidt słuchał.

To na co ja zwróciłem uwagę, było to że Steve Jobs znów był w swoim ulubionym ubraniu, takim samym jak na keynote oraz np na konferencji dotyczącej transplantacji. Swoją drogą z chęcią zobaczyłbym jak jest ubrany w coś innego, bo już zaczynam się martwić czy ten jego ubiór aby na pewno nie jest na stałe. A może właśnie z PRowych powodów był tak ubrany, aby od razu odpowiedni ludzie mogli go rozpoznać?

Kolejną ciekawostką tego spotkania był samochód Steva Jobsa. Okazuje się, że Steve Jobs należy do osób, które raczej rzadko zmieniają samochody (tym samym samochodem Jobs jeździ przynajmniej od 2007 roku, gdy był sfotografowany w San Francisco pod Moscone Center przed prezentacją na Macworld) i nie jest on może specjalnie wyrafinowany. Ok Mercedes w wersji AMG to jest niesamowita bryka, ale ma się raczej mało okazale do Bentleyów, Ferrari czy Porsche innych prezesów z Krzemowej Doliny.

Samochód Steva Jobsa - zdjęcie Gizmodo

Wprawne oko dopatrzyło się jeszcze jednej ciekawostki w samochodzie Jobsa – zamiast tablicy rejestracyjnej ma on kod kreskowy. Podobno w Kalifornii istnieje prawo umożliwiające osobom publicznym bądź znanym (ciekawe jakie są tego kryteria) zamienienie tradycyjnej tablicy właśnie na kod kreskowy. Zastanawiam się tylko jak to działa w przypadku fotoradarów?

9

Dominik Łada

MacUser od 2001 roku, fanatyk sprzętu z nadgryzionym jabłkiem, poza tym ma świra na punkcie fotografii, dobrej kuchni, swojej żony oraz synów - Franka i Leona. Współzałożyciel i "rednacz" iMagazine - @dominiklada


9
Dodaj komentarz

avatar
8 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
7 Comment authors
Norbert CałaPatrykiSebKubaRemik_K Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Marucins
Gość
Marucins

Czy mi się tylko zdaje czy S.J. ma za krótkie spodnie :)

Na pewno ma kogoś od wizerunku, czy nie może wyglądać bardziej „męsko” a nie jak jakiś geek komputerowy oderwany krzykiem matki od komputera.

ksenofanes
Gość
ksenofanes

Na wręczeniu Oscarów Steve był inaczej ubrany, tam raczej nie miał możliwości ubrać się w czarny sweterek i dżinsy. To by była dopiero reklama IPada ;)

Remik_K
Gość
Remik_K

Mnie ciekawi czy on te ubrania chociaż zmienia bo jeśli jest tak jak było opisane w iCon to nie chciałbym z nim pić kawy.

Kuba
Gość
Kuba

Ma tylko przykrótkie na lewej nodze bo ma ją na prawej :/

iSeb
Gość
iSeb

Panowie, dyskutujecie o kawie a tymczasem 10.6.3 w Software Update już jest :)

Patryk
Gość
Patryk

Ten kod kreskowy znajduje się podobno na większości Mercedesów w USA.

Norbert Cała

Akurat z Prosiakami to SL55 AMG śmiało konkuruje.
Osobiście nigdy bym nie posądzał Steva o taki samochód.
Silnik 5,5 litra benzyna hmm około 30l na 100 km.
A gdzie ekologia, a gdzie Prius??

Norbert Cała

W temacie kod paskowego.
To oczywiście w Kalifornii każdy musi mieć tablice rejestracyjne, nawet jeśli jest to Arnold Schwarzenegger. To co widzimy na zdjęciu do tabliczka z kodem VIN, jaki jak wiecie ma każdy samochód.
Mercedes w wielu modelach umieszcza go właśnie w tym miejscu.
Steve Jobs z sobie tylko znanych powodów, prawdopodobnie chęć jakiejś dozy prywatności, jeździ bez numerów. Mandat za to w większości stanów to tylko 250$, więc go stać.