Seagate GoFlex Satellite – niezawodny kompan w podróży cz.2

19/09/2011, 07:04 · · · 2

W drugiej części naszego testu dysku Seagate GoFlex Satellite zajmę się oprogramowaniem oraz działaniem dysku.

Oprogramowanie

Uwaga muszę zacząć od drugiej, po USB3.0, kuriozalnej dla mnie sprawie związanej z Satellitą. Satellita jest sformatowana w … microsoftowym NTFS. Kolejne dziwne rozwiązanie zastosowane przez Seagate. Dla nas macuserów, do których w pierwszej kolejności kierowany jest dysk, takie rozwiązanie jest dziwne. Po głębszym zastanowieniu pewnie chodzi o możliwość zastosowania „uniwersalnego” rozwiązania, które umożliwia wykorzystanie tak dużego dysku. Dysk można podłączyć do wszystkich pecetow i maków, ale te ostatnie mogą TYLKO odczytywać dane z partycji NTFS, nie mogą na nie zapisywać. Co tu zrobić? Trzeba posiłkować się oprogramowanie firm trzecich. Dzięki temu otrzymujemy od Seagate w pakiecie z dyskiem, niejako za darmo, oprogramowanie firmy Paragon – Paragon NTFS for Mac v. 8.0.0. W sumie fajnie, bo dzięki instalacji nasz komputer poradzi sobie z dowolnym innym dyskiem sformatowanym w NTFS – to się nazywa wartość dodana. Oczywiście program znajduje się na dysku, także przy pierwszym podpięciu wystarczy przekopiować program Paragon NTFS na nasz lokalny dysk i go zainstalować. Od tego momentu możemy już wszystko wygodnie robić. Kopiować pliki, tworzyć katalogi itp.

Działanie

Bardzo dużym plusem rozwiązania Seagate jest jego multiplatformowość. Seagate przygotował wygodne narzędzie na posiadaczy iUrządzeń oraz Androida – program nazywa się GoFlex Media.

Dostępny jest w App Store (wersja uniwersalna iPhone/iPad) oraz w androidowym markecie kompletnie za darmo. Ale nie martwcie się posiadacze innych urządzeń lub komputerów. Wy możecie po prostu korzystać z Satellity poprzez przeglądarkę www. Wystarczy, że jesteście w sieci stworzonej przez Waszego Satellitę, i zaczniecie wpisywać dowolny adres www, aby automatycznie zostać zalogowanym do dysku.

Wersja webowa oprogramowania do złudzenia przypomina tą iOSową lub androidową. Program jest intuicyjny i w pełni wykorzystuje możliwości i ograniczenia jakie wynikają z zamkniętości iOS. Od razu uprzedzam, że nie będziecie mogli korzystać z dysku do zapisywania plików z innych aplikacji na swoich iUrządzeniach (Apple nie umożliwia tego niestety). Także możemy na ten moment po prostu konsumować treści multimedialne, które wczesniej przerzucimy np z domowego komputera (filmy, muzykę, zdjęcia). Można przekopiować dane z Satellity na nasze iUrządzenie, ale będą one dostępne wewnątrz aplikacji GoFlex Media. Coś za coś.

Aplikacja GoFlex Media służy również do zarządzania Satellitą. Z jej poziomu możemy zakładać hasło sieci, zmieniać jej nazwę czy też dokonywać aktualizacji (uprzednio pobranej na komputer i przekopiowanej przez USB).

Korzystanie z plików jest rozwiązane w sprytny sposób. Mamy dostępne katalogi podzielone na wideo, zdjęcia, muzykę, dokumenty. Jednak łącząc się z Satelitą poprzez USB z poziomu komputera nie widzimy tych katalogów. Okazuje się, że Satellita automatycznie sama rozpoznaje jakie typy plików ma zapisane i przypisuje je w locie w sposób niewidoczny dla użytkownika. Dzięki temu mamy porządek. Oczywiście możemy przeglądać Satellitę też w sposób „normalny”, czyli po katalogach, które fizycznie znajdują się na dysku. Ma to swoje plusy, bo w domyślnym widoku automatycznie mamy w jednym worze np wszystkie zdjęcia – nie są one podzielone katalogami na poszczególne zdarzenia.

W ostatniej części testu zajmę się kwestiami użytkowymi Satellity.



2

Dominik Łada

MacUser od 2001 roku, rowery, fotografia i dobra kuchnia. Redaktor naczelny iMagazine - @dominiklada