Test i recenzja: Bowers & Wilkins MM-1

24/10/2011, 13:18 · · · 9

Stali czytelnicy pamiętają mój zachwyt nad tymi głośnikami, gdy je pierwszy raz zobaczyłem w Nowym Jorku w Apple Store na 5th Avenue. Zakochałem się w ich designie od samego wejrzenia, odkochałem się jak zobaczyłem cenę i ponownie wpadłem w ich sidła jak o niej zapomniałem … Jak dowiedziałem się, że są w drodze do redakcji, to poruszyłem góry (a w zasadzie samochód) i szybko je dopadłem nim ktokolwiek inny zorientował się, że zostały już dostarczone.

Design

Stal szczotkowana, materiał i gumowa podstawka. Wszystko najwyższej jakości, dopasowane niemal perfekcyjnie. Całość zostaje dopełniona napisem „Bowers & Wilkins”, grawerowanym na stali oraz diodą sygnalizującą aktualny stan głośników. Funkcjonalność stalowych, poziomych pasków jest o tyle ciekawa, że z pozoru wyglądają jak ozdoby, a w rzeczywiście ta na prawym głośniku jednocześnie ma włącznik/wyłacznik oraz opcję wyciszenia (lewa strona) wraz z regulacją głośności po prawej.

Do kompletu zostaje jeszcze dostarczony pilot w kształcie spłaszczonego jajka — jakość ponownie świetna: czarny lakier, metal i gumowa pokrywa baterii. Za jego pomocą możemy nie tylko włączać/wyłączać i wyciszać zestaw, ale sterować iTunes (lub Windows Media Player pod Windows) i zmieniać poziom głośności dźwięku OS X. Integracja pełna, bez dodatkowego software’u, to jest to co lubię najbardziej. Pilot „prosto z pudełka” wywołuje na ekranie systemowe graficzki informujące o zmianie głośności lub utworu. Jest to na tyle wygodne, że noszę go po domu w kieszeni … Nie jestem wariatem. Serio.

Całość niestety psują kable, a są potrzebne aż trzy. Jeden łączy pasywny lewy głośnik z aktywnym prawym, drugi zapewnia zasilanie, a trzeci należy wpiąć do złącza USB w komputerze. Przy gniazdku w ścianie będzie też spoczywał słusznych rozmiarów zasilacz. Z tyłu znajdziemy również wejście AUX (3.5mm) oraz wyjście na słuchawki (również 3.5mm).

Dźwięk

MM-1 są oczywiście w pełni kompatybilne z Makami i są w systemie widoczne jako źródło dźwięku. Sekret leży w kablu USB — identyfikowane są przez OS X jako karta muzyczna, do której bezpośrednio streamowany jest dźwięk w niezmienionej formie. Tym sposobem, za konwersję bitów na fale, w całości odpowiedzialny jest B&W. Każdy głośnik ma tweetera i woofera, które są wykonane w najnowszych technologiach firmy, w tym konstrukcji Nautilus znanej z dużych kolumn.

Mógłbym pisać w nieskończoność o wizualno-technicznych aspektach tych małych dzieł sztuki, ale powiem krótko: wbudowane w iMaka głośniki brzmią jak mysz próbująca śpiewać przez dziurawą rurkę od Pepsi w porównaniu z pełną orkiestrą siedzącą zaraz za naszym ekranem. Dotychczas dzienną porcję muzyki dostarczałem sobie za pomocą kilkukrotnie droższego zestawu Denona z głośnikami JBLa. Dzisiaj MM-1 bez problemu wypełniają dźwiękiem 35-cio metrowy pokój. Denon oczywiście lepiej gra — nie oszukujmy się — ale siedząc przed komputerem z głośnikami w odległości kilkunastu centymetrów od uszu, to B&W znacznie lepiej wypełnia pole wokół mnie. A ten kick-bass jest po prostu cudowny …

Warto?

MM-1 nie jest tani — oficjalna cena 1.999 PLN może przestraszyć. To też w zasadzie jedyna wada tego zestawu. Niemniej jednak uważam, że MM-1 jest warty każdej złotówki. Osobiście, bez przeczytania sporej ilości recenzji, nie zdecydowałbym się na jego zakup w ciemno. Po dwóch tygodniach mogę bez wahania polecić go każdemu kto docenia dźwięk i chce mieć całość spójnie zgraną z komputerem.

A jeśli zbytnio się do niego przyzwyczaicie, to wystarczy na pięć minut przełączyć wyjście na wbudowane głośniki, aby przypomnieć sobie dlaczego małżonka zrobiła Wam awanturę o kolejny gadżet …

Producent: Bowers & Wilkins
Model: MM-1
Cena: 1.999 PLN
Ocena: 6/6

Za:

  • design
  • jakość dźwięku
  • jakość wykonania
  • wspominałem o jakości dźwięku i wykonania?

Przeciw:

  • cena, ale zestaw jest niej wart


9

Wojtek Pietrusiewicz

Wydawca, fotograf, podróżnik, podcaster – niekoniecznie w tej kolejności. Lubię espresso, mechaniczne zegarki, mechaniczne klawiatury i zwinne samochody.