iMagazine

Test i recenzja: Apple Thunderbolt Display & Macbook Air 11″ Core i7 1.8GHz

23/01/2012, 14:01 · · · 23

Najszybszy Air w parze ze szkłem, aluminium i stacją dokującą w jednym!

Apple Thunderbolt Display kazał długo nam na siebie czekać. W sprzedaży pojawił się dopiero dwa miesiące po jego oficjalnej prezentacji. Następca Apple 27” LED Cinema Display niby niewiele wprowadza poza portem Thunderbolt, a jednak te zmiany mają szczególne znacznie. Przede wszystkim dla użytkowników najnowszych MacBooków wyposażonych w ten nowoczesny port.

Porty, porty i jeszcze razy porty

ATD to nie tylko pierwszy na świecie monitor wyposażony w port Thunderbolt. To przede wszystkim stacja dokująca dla naszych MacBooków, a już w szczególności dla nowego Aira, który jest okrojony z FireWire, Ethernetu oraz większej ilości USB. Thunderbolt Display dodatkowo zapewnia zasilanie poprzez wbudowany kabel z odpowiednią końcówką dla MacBooków.

Na tylnej ścianie monitora znajdziemy trzy porty USB 2.0 – jeden FireWire 800, gigabitowy Ethernet oraz Thunderbolt. Całości dopełniają wbudowane głośniki, kamera FaceTime HD oraz trzy kable: zasilający, ładujący MacBooki oraz Thunderbolt. Wspomniany port TB (nie mylić z kablem) zapewnia możliwość podłączenia szeregowo kolejnych urządzeń, np. kolejnego ATD lub macierzy dyskowej – do pięciu w sumie.

Stacja dokująca

Na pierwszy rzut oka widać, że jest to monitor przeznaczony przede wszystkim dla użytkowników mobilnych. Wystarczy podłączyć dwa kable (Thunderbolt i zasilający), aby MacBook miał dostęp do głośników, kamery i urządzeń podłączonych do wbudowanych portów ekranu. Zdaje się to być rozwiązanie niemal perfekcyjne – wystarczy podpiąć dwa przewody po powrocie do domu, aby natychmiast mieć Internet po kablu, zewnętrzne dyski czy macierze i kolejny ekran (lub ekrany), na których można pracować znacznie bardziej komfortowo.

Wady

Rozwiązanie Apple’a ma jednak kilka wad. Kabel Thunderbolt podłączany do komputera jest bardzo krótki i dotychczas nie znalazłem możliwości jego przedłużenia. Niecałe dwa metry to zdecydowanie za mało, żeby sięgnąć do dużego Mac Pro stojącego pod typowym biurkiem. Sprawdza się w zasadzie tylko w przypadku MacBooków lub jako drugiego monitora dla iMaka.

Apple słynie z dbałości o detale, ale jeden przegapił – nie ma możliwości odczepienia kabla zasilającego MacBooki jeśli z niego nie korzystamy. Jest na stałe wczepiony w tył monitora i możemy go co najwyżej zwinąć i próbować podczepić pod nogę. Ten fakt mnie dodatkowo utwierdza w przekonaniu, że jest to produkt przede wszystkim dla użytkowników laptopów.

Na koniec zostawiam już tradycyjny zarzut. Chciałbym zobaczyć wariant Apple Thunderbolt Display bez szklanej szyby przed ekranem. Niektórzy zdecydowanie wolą matowe ekrany! To samo zresztą chciałbym zobaczyć we wszystkich innych iMakach i MacBookach.

A sam ekran?

Format 16:9, rozdzielczość 2560 x 1440 pikseli, wyświetlanych w technologii IPS, bardzo dobra jakość oraz piękny design wraz z powyższą funkcjonalnością zdają się być przepisem na sukces. Dla znacznej większości użytkowników będzie to najlepszy monitor, jaki są w stanie kupić. Cena, biorąc pod uwagę funkcjonalność oraz jakość wykonania, jest na akceptowalnym poziomie 4.599 zł. Konkurencja w tym segmencie jest znikoma: DELL jest co prawda znacznie tańszy (i ma znikomy procent funkcjonalności propozycji od Apple), ale matowe Eizo, NECi i tym podobne są zdecydowanie skierowane do bardziej profesjonalnych użytkowników.

MacBook Air 11” Core i7 1.8 GHz

Wraz z monitorem w redakcji pojawiła się najdroższa i najmocniejsza wersja Aira z dwurdzeniowym Core i7 taktowanym 1.8 GHz. Nie różni się w zasadzie niczym poza wydajnością w stosunku do modelu Core i5, opisywanego w czerwcowym numerze iMagazine. MacMark, nasz „domowy” benchmark, ujawnił, że w typowych zastosowaniach jedyna poważna różnica występuje podczas importu zdjęć do Lightrooma wraz z generowaniem podglądów 1:1. Ma ponad 30-sekundową przewagę nad tańszym bratem: 204 sekundy zamiast 237. W każdym innym teście różnica była znikoma i w granicach błędu pomiarowego. Pytanie, czy warto dopłacać do i7 pozostawiam każdemu do samodzielnego rozważenia – podpowiem jedynie, że wymagania oprogramowania wzrastają i z czasem bardziej docenimy sprawność szybszego procesora, tym bardziej, że takiego komputera przeważnie nie wymienia się co roku.

Na koniec

Thunderbolt Display w połączeniu z MacBookiem stanowią idealnie dobraną parę. Koniec z topornymi stacjami dokującymi znanych sprzed lat – ten zestaw jest nie tylko piękny, ale również bardzo funkcjonalny.

Nazwa: Apple Thunderbolt Display
Ekran: 27”, 2560×1440 px, 16:9, IPS, glossy
Porty: 3x USB 2.0, 1x FireWire 800, 1x Gigabit Ethernet, 1x Thunderbolt umożliwiający podłączenie do 5-ciu urządzeń
Multimedia: kamera FaceTime HD i wbudowane głośniki stereo
Ocena: 4/6 (dla właścicieli MacBooków z portem Thunderbolt: 5/6)
Pierwszy minus jest za krótki kabel Thunderbolt w przypadku komputerów stacjonarnych, a drugi za brak wersji z matowym ekranem.

Nazwa: Apple MacBook Air
CPU: Intel Core i7 1.8 GHz dual-core
Ekran: 11.6”, 1366×768 px, LED, glossy bez szkła
Pamięć: 4GB
SSD: 256GB
Porty: 1x USB 2.0, 1x MagSafe, 1x Thunderbolt
Czas pracy na baterii: do 5-ciu godzin
MacMark: 129


Wojtek Pietrusiewicz

Wydawca, fotograf, podróżnik, podcaster – niekoniecznie w tej kolejności. Lubię espresso, mechaniczne zegarki, mechaniczne klawiatury i zwinne samochody.