iMagazine

Retina MacBook Pro – już w naszych rękach!

02/07/2012, 15:01 · · · 36

Z góry przepraszam za zdjęcie iPhonem, ale siedzę z lustrzanką obok mnie, w której brakuje karty pamięci. Ta jest w domu. Tak – w pośpiechu zapomniałem jej. Tak – jest mi wstyd. Nie – nie będę się tym przejmował, ponieważ ten ekran pozwala o tym błędzie zapomnieć bardzo szybko.

Dopiero położyłem swoje ręce na nowym MacBooku Pro, a już widzę, że to będzie niesamowity komputer, z wielu powodów. Śpieszę się spisać pierwsze wrażenia, zanim zostaną wyparte przez inne elementy, których jeszcze nie dostrzegłem. Niestety, w odróżnienia od tradycyjnych naszych recenzji, nie będziemy mieli dwóch tygodni czasu na zapoznanie się z komputerem, żeby wyrobić sobie solidne zdanie na pewne kwestie, ale postaram się przekazać wszystkie moje uwagi, tak abyście mogli sami zdecydować, czy to maszyna dla Was.

Pierwsze wrażenia

Po MacBooka pędziłem na złamanie karku przez miasto, próbując nieskutecznie ominąć korki. Stojąc w jednym z nich, otrzymałem telefon od Norberta, który miał mi go przekazać. Zapytał czy moja karta kredytowa poradzi sobie z nowym obciążeniem. „Niedobrze!” – pomyślałem.

Po przejęciu komputera, postanowiłem udać się na miasto, do kafejki, aby móc doświadczyć go w jego naturalnym środowisko – poza domem. To w końcu laptop, na dodatek bardzo lekki, więc grzechem byłyby testy tylko i wyłącznie w domu. Usiadłem, zamówiłem zimny napój – na dworze jest obecnie ponad 30 stopni Celsjusza – i go rozpakowałem. Wokół mnie siedziało mnóstwo ludzi i nikt nawet dwa razy nie spojrzał, chociaż przyznam, że starałem się to zrobić dyskretnie. Po jego uruchomieniu, czekając kilkanaście sekund na zakończenie sekwencji bootowania, zwróciłem uwagę na jedną rzecz – ciężko poznać, że to nowy model, chyba że się wie czego szukać. Różnica w rękach jest jednak dramatyczna – komputer waży dwa kilogramy, czyli mniej więcej tyle ile model 13″. To waga superlekka jak na komputer tych gabarytów i ją czuć. Na drugą rzecz dopiero zwróciłem uwagę po położeniu rąk na klawiaturze – jest cienki. Bardzo cienki. Zaledwie milimetr grubszy od „grzbietu” Aira, ale pozostaje taki sam na całej powierzchni. Pisząc te słowa, RetinaBook stoi przede mną na stoliku, a pozycja rąk wydaje się być wygodniejsza. Może nie tak jak w Airze, ale lepiej niż w poprzedniej generacji Pro – podejrzewam, że wynika to właśnie z grubości, czy też cienkości komputera. Sama klawiatura też jest inna … to znaczy taka sama jeśli chodzi o same klawisze, ale mają one mniejszy skok niż w poprzednich generacjach – wydają się podobne do MacBooka Air. Napisałem dopiero niecałe czterysta słów, a ręce już się przyzwyczaiły, chociaż osobom, które przykładają do tego dużą wagę polecam sprawdzenie klawiatury przed zakupem – osobiście nie mam zastrzeżeń, ponieważ palce jakby szybciej po niej tańczą. Kolejną bardzo ważną rzeczą, związaną z pozycją do pisania, jest brzeg komputera. Dotychczas, przy nieodpowiednim ułożeniu rąk, potrafił się wbijać w nadgarstki. Krawędzie były dosyć ostre, chociaż modele z 2011 roku znacznie poprawiły się w tym zakresie. rMBP sprawuje się pod tym względem jeszcze lepiej, chociaż już znalazłem pozycję, w której również delikatnie drażni skórę. Na szczęście da się to obejść bez utraty wygody czy ergonomii. Z góry przepraszam, że piszę o takich błahostkach, podczas gdy większość z Was zapewne czeka na kilka słów o samym ekranie. Powiem jedno – Norbert miał rację. Ten ekran powoduje chęć zamówienia tego komputera. Już, teraz, natychmiast. Nie oglądajcie tego MacBooka. Unikajcie go szerokim łukiem. Nie spoglądajcie na ekran – przyciąga i zabija (limit na karcie) niczym śmiertelny wzrok bazyliszka. Ten tekst powstaje w iA Writer – moim ulubieńcy i jedną z niewielu aplikacji, która otrzymała uaktualnienie do Retiny. Czcionka wygląda niczym w najlepszej jakości papierowym magazynie. Takim drukowanym na najlepszym możliwym papierze.

Ten komputer zmieni wiele rzeczy. Apple ponownie zapoczątkowało rewolucję.

MacBook Pro z ekranem Retina został nam użyczony dzięki życzliwości iSpace – salonu sprzedaży produktów Apple, mieszczącycm się na Nowym Świecie w Warszawie.


Wojtek Pietrusiewicz

Wydawca, fotograf, podróżnik, podcaster – niekoniecznie w tej kolejności. Lubię espresso, mechaniczne zegarki, mechaniczne klawiatury i zwinne samochody.