iMagazine

Recenzja – WD My Book Thunderbolt Duo

01/02/2013, 15:56 · · · 8

Ten artykuł pochodzi z archiwalnego iMagazine 10/2012

Jeszcze dwa lata temu za konstrukcje o podobnych parametrach musieliśmy zapłacić 10 razy więcej.

Na początku 2011 roku Apple pokazało pierwsze komputery wyposażone w port Thunderbolt. To złącze ukryte w gnieździe typu Mini DisplayPort miało zapewnić rewelacyjnie szybką transmisję danych. Teoretycznie bowiem Thunderbolt może być 20 krotnie (!) szybszy niż złącze USB 2 i dwukrotnie szybszy niż USB 3, którego w „Makach” brak. Oczywiście szybkość ta jest czysto teoretyczna i – co więcej – do niedawna nawet niesprawdzalna. Standard ten bardzo, bardzo powoli się bowiem przyjmował. Dopiero niedawno nastąpiło pewne przyśpieszenie i większość producentów przedstawiła swoje systemy pamięci zewnętrznych z tym złączem.

Testowany dysk WD My Book Thunderbolt Duo trafił do mnie niejako na moje zamówienie. Praca w iMagazine ma bowiem tę zaletę, że można bez problemu przetestować praktycznie każdy wybrany produkt przed jego zakupem. Właśnie szukałem systemu dużej pamięci zewnętrznej do mojego iMac, który miał mi uzupełnić mały 256GB wewnętrzny dysk SSD. Przeglądając oferty różnych producentów, My Book wydał mi się bardzo rozsądną propozycją. Ma np. pasywne chłodzenie, więc wiatraczki nie będą przeszkadzały w czasie nocnej pracy. Będąc już przy konstrukcji dysku warto o niej powiedzieć coś więcej.

Konstrukcja dysku

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Obudowa wielkości mniej więcej biografii Jobsa (trochę niższa i grubsza) jest wykonana ze srebrnego plastiku w kolorze prawie takim samym jak obudowy MacBooków czy iMac. Zaokrąglony przód z jedną diodą LED oraz małym logiem producenta dodaje lekkości konstrukcji. Górna i dolna ścianka to czarne otwory wentylacyjne, a z tyłu znajdziemy dwa złącza Thunderbolt oraz zasilanie. Jedynym minusem konstrukcji jest zastosowanie bardzo delikatnych plastików. Podglądacze będą zadowoleni, ponieważ obudowę można bardzo łatwo – bez żadnych narzędzi – otworzyć i zobaczyć, co kryje w środku.

Kryje zaś dwa dyski Western Digital Caviar Green o pojemności 2TB lub 3TB, co daje nam całkowitą pojemność 4TB lub 6TB. Do testów dostaliśmy wersję o mniejszej pojemności. Dyski Caviar Green charakteryzują się małym zużyciem energii, a co za tym idzie niską emisją ciepła, w konstrukcji z pasywnym chłodzeniem to duża zaleta. Aby to osiągnąć, firma wymyśliła technologię IntelliPark i IntelliSeek (systemy odpowiadające za pracę głowic i napędu dysku), dzięki którym zużycie energii może spaść nawet o 40%. Co więcej, dysk nie kręci się zawsze z taką samą szybkością, a zmienia ją płynnie między 5,400 a 7,200 RPM.

Jeśli już zaspokoimy naszą ciekawość i dokładnie obejrzymy, co tam mamy w środku, to warto dysk jeszcze podłączyć do komputera. Tutaj napotkacie pewnie jednak na problem, który w moim przypadku powodował konieczność powrotu do centrum miasta. W pudełku z dyskiem nie znajdziemy bowiem kabla Thunderbolt. Odpowiedź, dlaczego poznacie w momencie zakupu takiego kabla. Jego cena to 219 zł!

Jeśli już będziecie posiadali kabel, to dalej pójdzie prosto. Dysk – jak wspomniałem – ma dwa złącza Thunderbolt, czyli możemy go podłączyć do komputera, a do niego podłączyć kolejny dysk lub inne urządzenie z tym złączem. Elementów takich może być w szeregu siedem. Po podłączeniu dysku do komputera warto uruchomić narzędzie konfiguracyjne, które znajdziemy zapisane bezpośrednio na dysku. Za jego pomocą będziemy mogli wybrać jeden z trzech trybów pracy dysku.

Stripe (RAID 0) – ten tryb charakteryzuje się tym, że oba dyski będą tworzyły jeden wolumin, a system w celu uzyskania maksymalnej wydajności będzie bez zapisywał dane jednocześnie na obu dyskach. Zapewni nam to maksymalną szybkość, ale również i sporą dawkę ryzyka. W takiej konfiguracji, awaria jednego z dysków powoduje utratę danych z obu dysków.

Mirror (RAID 1) – w tym trybie do dyspozycji będziemy mieli tylko połowę nominalnej wielkości dysków. To dlatego, że te same dane są zapisywane jednocześnie na obu dyskach. W razie awarii jednego z dysków, zawsze mamy lustrzaną kopię wszystkich danych na dysku drugim.
JBOD – w tym trybie oba dyski w system pracują oddzielnie. Dzięki temu mamy do dyspozycji całą przestrzeń dyskową, ale mniejszą szybkość. W przypadku awarii jednego z dysków tracimy tylko dane zapisane na nim.

Szybkość

WD_mirror_DiskSpeedTest

Pora powiedzieć coś o szybkości WD My Book Thunderbolt Duo, którą testowaliśmy już standardowo za pomocą narzędzia Disk Speed Test formy Blackmagic Design. Na początek suche dane. Dysk w trybie Stripe: Zapis 208 MB/s; Odczyt 209 MB/s. Dysk w trybie Mirror lub JBOD: Zapis 106 MB/s; Odczyt 101 MB/s.

WD_stripe_DiskSpeedTest

Jak widać, dysk w trybie Stripe pracuje – czego się należało spodziewać – dwa razy szybciej niż w trybie Mirror, zaś osiągane w szybszym trybie wartości są imponujące. Dla porównania mój wewnętrzny dysk SSD (wolny jak na SSD), czyli Corsair force 3 osiąga szybkość zapisu 195 MB/s oraz odczytu 169 MB/s. Tym samym WD My Book Thunderbolt Duo to system mogący śmiało konkurować pod względem szybkości z wolniejszymi dyskami SSD. Choć oczywiście jego zastosowanie jest zupełnie inne.

To nie jest tania zabawka

Pierwszy mój test dysku ze złączem Thunderbolt bardzo pozytywnie mnie zaskoczył. Nie sądziłem, że zewnętrzny system przechowywania danych może być tak szybki jak wewnętrzny dysk SSD. Okazuje się, że może być. To pokazuje jak duży potencjał ma złącze Thunderbolt. Niestety, nie ma nic za darmo. WD My Book Thunderbolt Duo to nie jest tania zabawka, cena testowanego modelu 4TB to 2299 zł. Warto się zastanowić, za co tyle płacimy. Cena dwóch zastosowanych w środku dysków to około 1000 zł. Kolejne 1300 zł to koszt obudowy oraz zastosowanej elektroniki do „obsługi złącza Thunderbolt. Osobiście mam nadzieję, że niedługo podobne konstrukcje będą kosztowały poniżej 1500 zł, wtedy na pewno zdecyduję się na zakup. Jednak jeśli już w tej chwili potrzebujecie dużej, szybkiej przestrzeni dyskowej to wybór jednego z modeli WD My Book Thunderbolt Duo jest bardzo rozsądny. Jeszcze dwa lata temu za konstrukcje o podobnych parametrach musieliśmy zapłacić 10 razy więcej.

* * *

Ocena: 6/6

8

Norbert Cała

Jedno słowo - Geek. Prowadzący blog http://ipod.info.pl oraz zastępca redaktora naczelnego @imagazinepl.

norbertcala