Inbox Zero z Mailbox

06/05/2013, 14:05 · · · 0

Ten artykuł pochodzi z archiwalnego iMagazine 2/2013

Inbox Zero nie jest mitem. Przy moim obecnym workflow, potrafię go osiągnąć za pomocą systemowego Maila, w połączeniu z paroma sztuczkami. Niestety, moja metoda ma jedną wadę – praktycznie zawsze coś w inboxie pozostaje i to przeważnie nie z mojej winy. Albo czekam na jakieś ważne pliki, abym mógł wykonać zadanie, albo coś jest niezależne ode mnie. Na szczęście, teraz mam Mailbox od Orchestry i Inbox Zero osiągam codziennie.

Inbox Zero

Aplikacja Mailbox zakłada, że już dzisiaj korzystamy chociażby z pozorów zasad Inbox Zero i w tym wypadku mam na myśli, że archiwizujemy stare wiadomości. Jeśli tak, jak niektórzy redaktorzy, macie przypadkiem w swojej skrzynce odbiorczej ponad dziesięć tysięcy emaili, to Mailbox nie jest dla Was, a przynajmniej dopóki nie posprzątacie po sobie. To pierwszy warunek zadowolenia z korzystania z tej aplikacji. Są jeszcze dwa…

iPhone- i Gmail-only

Mailbox, na obecną chwilę, jest dostępny tylko i wyłącznie na iPhone’a. Jak możecie przeczytać w moim wywiadzie z Gentry’em Underwoodem (w tym numerze iMagazine), twórcą aplikacji, są plany, aby go w pierwszej kolejności wprowadzić na iPada i OS X. Komplet aplikacji jest zazwyczaj kluczowy, aby całość miała sens, chociaż fakt, że obecnie jest dostępna tylko wersja iPhone’owa, nie wyklucza wykorzystywania go. Po prostu nie będziemy mieli dostępu do funkcji „usypiania” maili, ale o tym później.

Drugą przeszkodą dla wielu może być fakt, że Mailbox wspiera jedynie Gmaila. Są co prawda plany obsługi innych typów kont pocztowych i nie wątpię, że to się z czasem pojawi, ale jeśli chcecie już dzisiaj rozpocząć swoją przygodę, to niestety będziecie musieli zdecydować się na import starego konta do Gmaila lub po prostu na założenie nowego adresu pocztowego.

Mailbox

Sama aplikacja jest bardzo „czysta” pod względem wyglądu. W ustawieniach też nie znajdziemy zbyt wielu opcji. Obsługa całego interfejsu opiera się o cztery gesty – krótkie lub długie machnięcia w lewo lub prawo – które wykonują różne czynności; dwie znane z Gmaila, dwie unikalne dla programu. Najważniejsze jest jednak samo „usypianie” wiadomości.

Funkcja „snooze” jest ukryta pod krótkim machnięciem w lewo na wiadomości. Wykonanie gestu powoduje pojawienie się okienka, w którym należy wybrać, na jak długo chcemy daną wiadomość uśpić. Domyślnie do wyboru mamy takie przyciski jak „wieczorem”, „w weekend”, „w następnym tygodniu” oraz kilka innych. Jest też oczywiście możliwość ustawienia precyzyjnie daty i godziny, w którym email ma wrócić do naszej skrzynki.

Za to wszystko, i więcej, odpowiedzialne są serwery Mailboxa, które dostarczają pocztę szybciej na mój telefon, niż Google wysyła je pushem. To jedna z rzeczy, która mnie zaskoczyła, bo całość działa naprawdę szybko i sprawnie.

Ciekawą funkcją skrzynki odbiorczej jest również możliwość ręcznego ustawiania kolejności, w jakiej pojawiają się w niej wiadomości. Na obecną chwilę, jeśli jakaś wiadomość wraca z „uśpienia”, to trafia na samą górę. Twórcy już zapowiedzieli, że wprowadzą możliwość modyfikacji tego zachowania w kolejnych uaktualnieniach.

Kolejną ciekawostką jest możliwość przeniesienia wiadomości do trzech tworzonych przez Mailbox folderów. Za tę czynność odpowiada gest długiego przeciągnięcia w lewo. Domyślnie otrzymujemy: „To read”, „To buy” i „To watch”, ale możemy też tworzyć własne. Te foldery to nic innego, jak etykiety w naszej Gmailowej skrzynce, więc możemy się do nich również dostać z każdego innego programu lub urządzenia. Ciekawym zastosowaniem jest możliwość automatyzacji tych list za pomocą serwisu IFTTT.com – sam zdefiniowałem regułę, że jeśli przeniosę wiadomość do: „To read”, to link z emaila zostanie automatycznie dodany do Pocket.

Rewolucja

Już dzisiaj mogę powiedzieć, że Mailbox zrewolucjonizował mój inbox. Oczywiście, ten sposób nie każdemu przypadnie do gustu, a tym bardziej, dopóki nie pojawią się aplikacje wspierające równocześnie iPada i OS X. Okazuje się jednak, że ponownie proste rozwiązania są najlepsze. Niektórzy potrafią stosować tak skomplikowane workflow, w powiązaniu z tak dużą ilością aplikacji, że patrzę na to z lekkim przerażeniem. A co jeśli pojawi się OS X, my zrobimy upgrade, a producent oprogramowanie go nie uaktualni? Całą naszą automatyzację szlag trafi.

Link: Mailbox w App Store



0

Wojtek Pietrusiewicz

Wydawca, fotograf, podróżnik, podcaster – niekoniecznie w tej kolejności. Lubię espresso, mechaniczne zegarki, mechaniczne klawiatury i zwinne samochody.