iMagazine

Blue SC — Rower ze wsparciem Bluetooth 4.0

19/08/2013, 12:59 · · · 1

Ostatnio prawie wszystkie akcesoria starają się mieć wsparcie ze strony aplikacji dla iPhone’a. Ja, podchwyciwszy tę nazwę od jednego z producentów, nazywam je Appccessory. W tym numerze przeczytacie przynajmniej o kilku takich akcesoriach. Jednym z takich gadżetów ze wsparciem aplikacji jest czujnik prędkości i rytmu Blue SC firmy Wahoo Fitness. Jest to wariacja na temat klasycznego licznika rowerowego, tyle że nie mamy wyświetlacza na kierownicy, bo jest nim np. iPhone spięty z licznikiem przez Bluetooth 4.0.

Licznik jest bardzo interesującą konstrukcją, bo mierzy jednocześnie i prędkość, i kadencję, czyli obroty korby. Większość klasycznych liczników rowerowych posiada oddzielne sensory do pomiaru prędkości i kadencji, w tym mamy jeden element i dwa sensory. Było to możliwe dlatego, że licznik instalujemy na dolnych rurkach tylnego widelca w pobliżu suportu, a nie klasycznie – na przednim widelcu. Takie umieszczenie pozwala na jednoczesne mierzenie obydwu danych, czyli obrotów korby i obrotów koła. Przyglądając się bliżej konstrukcji tego licznika, zastanawiam się, dlaczego nikt wcześniej na nią nie wpadł, projektując klasyczny licznik. Blue SC zbudowany jest (wbrew nazwie) z czarnego plastiku i jest oczywiście odporny na czynniki zewnętrzne typu błoto i deszcz. Licznik zasilany jest jedną baterią CR2032 i jak zapewnia producent – na sezon bateria powinna starczyć.

Blue SC_with_iPhone 5

Instalacja na rowerze nie jest trudna i przypomina instalację klasycznego licznika. W pudełku z licznikiem znajdziemy dwie gumki, którymi przytwierdzamy licznik do rurek widelca oraz dwie „trytytki” do mocnego przytwierdzenia. Są też wspomniane dwa sensory, jeden na szprychy tylnego koła, drugi na korbę. Jedna skomplikowana sprawa to konieczność odkręcenia pedału od korby właśnie w celu instalacji magnesu dla pomiaru kadencji. Licznik ma ruchome ramię czujnika prędkości, dzięki któremu możemy ustawić go tak, aby pasował do każdego roweru. Moja rama Dartmoor StreetFighter nie jest bardzo typowa, a jednak nie miałem żadnego problemu z instalacją. Bez specjalnego pośpiechu cała zabawa zajęła 15 minut. Jedynie posiadacze rowerów z bardzo wymyślną tylną amortyzacją mogą mieć problem z instalacją licznika. Czasem też, przy wybitnie grubych rurkach tylnego widelca, fabrycznie dołączone gumki mogą się okazać za krótkie. Początkowo obawiałem się o miejsce instalacji licznika, jest on dość duży i bałem się, że w przypadku upadku na rowerze będzie można go dość łatwo uszkodzić. W praktyce mi się to nie udało. Miejsce instalacji jest tak wybrane, że nawet przy upadku na ziemię licznik jest chroniony przez pedał i korbę, które to jako pierwsze przyjmą na siebie uderzenie o ziemię. Przeprowadziłem kilka takich testów i uważam, że to miejsce instalacji jest zdecydowanie lepsze niż przedni widelec.

Jako że licznik musimy spiąć ze smartfonem, to oczywiście dostajemy dedykowaną aplikację producenta, czyli Wahoo Fitness. Aplikacja jest dość dobra, ale ma swoje duże wady jak np. brak możliwości sensownego eksportu naszych danych lub dzielenia się nimi na portalach społecznościowych. Na szczęście, dzięki otwartemu API, licznik jest zgodny także z innymi, popularnymi wśród rowerzystów aplikacjami, jak Strava, Cyclemeter, Runtastic czy Endomondo i wiele, wiele innych. Mając tak dużą liczbę aplikacji, każdy znajdzie coś dla siebie.

IMG_3868

Jak wspomniałem, licznik łączy się z telefonem dzięki Bluetooth 4.0. Ta technologia jest względnie energooszczędna i nie zabije baterii w naszym telefonie, jednocześnie pozwalając na transmisję na odległość około 3 m. Jej wadą jest to, że nie każdy telefon ją obsługuje. Z iPhone’em 5 i 4S nie ma problemu, ale już w iPhonie 4 wsparcia dla niej nie ma. W czasie jazdy nie ma praktycznie żadnych opóźnień w przekazywaniu danych, przyspieszenie na rowerze skutkuje natychmiastowym wskazaniem na wyświetlaczu telefonu, o to się najbardziej obawiałem. Z licznika do iPhone’a trafia informacja o szybkości, przejechanej trasie i kadencji. Te informacje są wystarczające do dowolnej analizy treningu w programie. Jeśli jednak zapomnimy zabrać ze sobą telefon na rower, to nic wielkiego się nie stało, bo licznik zapamiętuje odległość pokonaną w ciągu tygodnia, miesiąca i roku i pozwala na późniejsze odczytanie, niestety ta funkcja dostępna jest tylko w programie dostarczanym przez producenta.

Komu przyda się taki licznik? Na pewno każdemu maniakowi treningów i katowania się na rowerze. Każdemu, kto chce po treningu sprawdzić, jaką miał kadencję na podjeździe, jaką średnią szybkość na zjazdach itp. Oczywiście, prawie wszystkiego można dowiedzieć się bezpośrednio z aplikacji Endomondo. Jednak aby mieć te informacje, trzeba po pierwsze mieć przy sobie telefon, po drugie korzystać z GPS, który wysysa baterię, po trzecie GPS i las to ogromne przekłamania, a po czwarte sensor kadencji. Nad klasycznym licznikiem też ma ogromną przewagę, kosztuje 240 zł! (Dostępny jest też pod nazwą Runtastic Speed & Cadence Sensor). Licznik rowerowy, oferujący podobne informacje wraz ze zgrywaniem danych do komputera, kosztuje minimum trzy razy więcej i oferuje dużo mniej możliwości, w mniej przystępnej formie. Ja, mimo że nie katuję się na zjazdach i podjazdach, również pokochałem Blue SC. Lubię bowiem mieć informacje o tym, ile przejechałem na rowerze, a nie lubię mieć przy nim licznika. On po prostu wyjątkowo kiepsko wygląda przy moim rowerze i chłopaki na dircie mogliby się ze mnie śmiać. Jednocześnie jestem geekiem i lubię wiedzieć, ile przejechałem, z jaką prędkością, jakie było maksimum itp.

Ocena iMagazine: 6/6


Norbert Cała

Jedno słowo - Geek. Prowadzący blog http://ipod.info.pl oraz zastępca redaktora naczelnego @imagazinepl.

norbertcala

Dodaj komentarz

Tomek Sosnowski napisał(a):

Dodam tylko, że dokładność GPS-a nie ma na rowerze aż takiej wagi, pod warunkiem, że program pozwala na wybór skąd będzie czerpał informację o prędkości. Nie wiem jak te wymienione sobie z tym radzą, bo ja używam sprzętu Garmina. Najdokładniejszą informacją jest ta z koła (mierzymy miarką na ziemi jeden obrót koła siedząc na rowerze, nie żadne tam średnice czy promienie koła). Kadencja, fajna i istotna sprawa. Jeszcze ważniejszy, ale to już dla prawdziwych maniaków jest pomiar mocy. Ale to już inne pieniądze, a i buciki pod pedały spd trzeba zakładać. W każdym razie zwykłe liczniki to już przeżytek…