iMagazine

Seagate 600 SSD – drugi dysk w moim Macbooku Pro

26/08/2013, 11:25 · · · 2

Ten artykuł pochodzi z archiwalnego iMagazine 6/2013

Seagate jest największym producentem dysków twardych na świecie. W marcu tego roku ogłosili, że wyprodukowali 2-miliardowy dysk. Od osiągnięcia 1 miliarda zajęło im to tylko 4 lata. Wcześniej… 30. Seagate jest też bardzo makolubny. W wielu makach standardowo montowane są ich dyski, a dodatkowo niewiele osób pewnie wie, że główna siedziba Seagate jest w… Cupertino.

Seagate bezapelacyjnie jest specjalistą od dysków HDD. W 2011 kupili biznes HDD od Samsunga, a w 2012 LaCie. Jednak świat się zmienia. Coraz więcej producentów decyduje się na montowanie w swoich maszynach dysków SSD, które są zdecydowanie szybsze, bardziej energooszczędne i przede wszystkim – nie są narażone na uszkodzenia mechaniczne.

Seagate teoretycznie miał w swojej ofercie takie dyski od 2009 roku. Nazywały się one Pulsar. Jednak były przeznaczone przede wszystkim dla rozwiązań biznesowych i były bardzo drogie. Jest też w ofercie hybryda – Momentus – połączenie HDD i SSD, ale nadal nie jest to to samo, co pełnoprawny SSD.

Teraz sytuacja zmienia się diametralnie. Kilka tygodni temu Seagate oficjalnie zaprezentował kompletnie nową linię (a w zasadzie trzy nowe linie) dysków SSD – 600, 600 Pro i 1200. Do naszej redakcji trafił ten pierwszy.

Dysk Seagate 600 SSD to rozwiązanie dla nas wszystkich – zwykłych użytkowników. Seagate 600 SSD zapewni szybsze uruchamianie i responsywność systemu oraz krótszy czas ładowania aplikacji. 2,5-calowy napęd oferuje trzy pojemności – 120, 240 i 480 GB oraz interfejs 6 Gb/s SATA. Seagate 600 SSD jest dostępny w dwóch wysokościach: 7 mm oraz – jako pierwszy na rynku – w wysokości 5 mm.

Ciekawostką jest fakt, że wszystkie wspomniane dyski są montowane w USA. Seagate jest kolejnym producentem wracającym do korzeni i przenoszącym, przynajmniej część produkcji – z Azji do USA.

DSCF1638

Dysk 600 SSD jest w obudowie bezśrubkowej – nie ma możliwości rozkręcenia go w prosty sposób. Producent zastosował kości Toshiby, a kontrolerem jest Link A Media LM87800 znany m.in. z dysków Corsair Neutron, ale za unikalnym firmware’em Seagate. I to właśnie przez zastosowany kontroler nasz system widzi tylko 480 GB, podczas gdy fizycznie zamontowanych jest ich 512. Wszystko rozbija się o system liczenia.

Dosyć ochoczo podszedłem do testów tego dysku. Podstawowym powodem było nie to, że jest to SSD, bo takowy już mam w swoim Macbooku Pro 13″, ale fakt, że 600 SSD przyjechał w wersji 480 GB, a mnie zwyczajnie zaczęło już brakować miejsca na moim starym dysku SSD, który ma pojemność 240 GB.

W ostatnim czasie mam bardzo mało wolnego czasu i operację wymiany dysku chciałem możliwie skrócić. W pierwszym odruchu zrobiłem zwykły klon dysku, którego używałem do tej pory, ale okazało się, że ta operacja do końca mi się nie udała. Nie wiem, co zrobiłem źle, ale nie sklonowała mi się partycja Recovery, a sam system dosyć wolno podnosił się. Nie mając czasu na ponowną instalację wszystkiego od początku, zdecydowałem się na drugie rozwiązanie – zamontowanie dysku w miejsce SuperDrive.

DSCF1641

Do tego celu wykorzystałem specjalne mocowanie, tzw. Optibay, które kształtem przypomina SuperDrive i idealnie mieści się w jego miejsce. Optibay na potrzeby tej operacji dostarczył do nas CSOP – koszt tej kieszeni w przypadku modelu dla Macbooka Pro 13″ zamknie się w kwocie 68 PLN.

Całą operację demontażu SuperDrive i montażu w jego miejsce Optibay możecie znaleźć na stronach iFixit – tam oczywiście znajdziecie opisy poszczególnych modeli, nie tylko 13″. Ja ze swojej strony zwrócę tylko uwagę, aby mocno przykręcić śruby mocujące dysk w Optibay.

Operacja jest w miarę prosta dla średnio doświadczonego użytkownika. Ważne tylko, aby postępować zgodnie z instrukcją z iFixit, krok po kroku. Całość zajęła mi ok. 10 minut.

DSCF1642

Komputer skręciłem i przystąpiłem do konfiguracji. Sformatowałem dysk – było to potrzebne po mojej wcześniejszej, nieudanej operacji klonowania – i zacząłem działać. Poprzerzucałem dokumenty, pliki muzyczne, zdjęcia, filmy. Dzięki temu mój podstawowy dysk odetchnął. Mówi się, że nasz dysk (niezależnie czy jest to HDD czy SSD) powinien mieć przynajmniej 10% wolnego miejsca, względem swojej pojemności, do dobrej i sprawnej pracy. Ja miałem zdecydowanie mniej. Teraz jest już OK i faktycznie, system zdecydowanie przyspieszył.

Seagate w odróżnieniu od innych producentów, z którymi rozmawialiśmy, zaleca stosowanie w swoich dyskach TRIM:

W sprawie pytania z iMagazine dotyczącego użycia TRIM dla naszych SSD, to jak najbardziej zalecamy użycie pod każdym systemem, który tylko oferuje wsparcie dla TRIM. Dzięki temu jest możliwe osiąganie maksymalnej wydajności i wytrzymałości naszych dysków. Z tego, co się orientuję, wspomniane wersje OS X wspierają TRIM, więc TAK, zalecamy używanie.

System działa. Komputer jest gotowy. Czas na testy wydajności.

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.

Wyniki benchmarków były dla mnie zaskakujące. Udowodniły mi niezbicie, że w moim Macbooku Pro 13″ Early 2011, SuperDrive jest podłączony 2× wolniejszą magistralą SATA2 niż dysk HDD… i nie jest to niestety prędkość jak w najnowszych, właśnie zaprezentowanych na WWDC 2013 Macbookach Air na poziomie 800 MB/s.

Ogólnie, dysk Seagate 600 SSD, niezależnie czy był podpięty w miejsce głównego dysku HDD czy będąc w Optibay w miejscu SuperDrive, charakteryzował się prędkością zapisu na poziomie ok. 250 MB/s. Różnice były w odczycie. W miejscu HDD było to na poziomie 450 MB/s, a w miejscu SD ok. 270 MB/s. Wyniki bardzo dobre, w górnej stawce. Praktycznie identyczne z najszybszym do tej pory testowanym przeze mnie Kingstonem HyperX.

Nie ma róży bez kolców.

Jak to się mówi – coś za coś. Rozmawiałem wcześniej, przed całą operacją, z kilkoma osobami, które zrobiły podobną zamianę SuperDrive na HDD/SSD. Wszyscy wspominali, że owszem – bateria krócej im teraz trzyma, ale to jest niezauważalne. Otóż nie – jest zauważalne i to bardzo.

Tego się obawiałem niestety. Po zamontowaniu drugiego dysku moja bateria dosyć drastycznie skróciła czas podtrzymywania komputera. Wcześniej miałem spokojne 5 h, teraz mam 3-3,5 h, a jak będę mocniej pracować na tym drugim dysku, to jeszcze krócej. Aż boję się pomyśleć, jak by to było, gdybym miał w Optibay standardowy HDD! Nie ma to oczywiście kompletnie znaczenia, jeśli korzystamy z komputera na kablu. Dla mnie niestety jest to dosyć istotna kwestia, bo bardzo często pracuję zdalnie i nie noszę ze sobą zasilacza.

Jedno jest pewne. Jak tylko znajdę chwilę wolną, najdalej po wakacjach, zmieniam konfigurację i demontuję HyperX, a w jego miejsce wstawiam Seagate 600 SSD, aby mieć tylko jeden dysk i dłuższą pracę na baterii.

W całym tym zamieszaniu zapomniałem o jednej istotnej rzeczy. Obok mnie leży wymontowany SuperDrive. Co z tym fantem zrobić? Tutaj też pomógł mi CSOP, który oferuje obudowy na SD, które kształtem i wyglądem imitują te, które mamy w zewnętrznych SuperDrive dedykowanych dla Macbooków Air. Taka obudowa to koszt 82 PLN i myślę, że warto ją kupić. Nigdy nie wiadomo, kiedy przyda nam się nagrywarka albo najdzie nas ochota na obejrzenie jakiegoś filmu.

Zmiana naszego wbudowanego dysku lub dołożenie drugiego w miejsce SuperDrive jest świetnym rozwiązaniem, gdy potrzebujemy większej ilości miejsca, a nie musimy zmieniać komputera. Wybór dysku Seagate 600 SSD, szybkiego i w bardzo dobrej cenie, i co bardzo ważne – od dużego i renomowanego producenta, powinno być dla Was wystarczającą referencją.

seagate_tabelka


Dominik Łada

MacUser od 2001 roku, fanatyk sprzętu z nadgryzionym jabłkiem, poza tym ma świra na punkcie fotografii, dobrej kuchni, swojej żony oraz synów - Franka i Leona. Współzałożyciel i "rednacz" iMagazine - @dominiklada


Dodaj komentarz

TomBlack napisał(a):

Klasyczny komentarz hejtera. Absolutnie nic nie wnosi, tylko prowokuje…

TomBlack napisał(a):

Jest to adnotacja do twojego postu (smród do smrodu ciągnie).

Dbamy o Twoją prywatność

Od dnia 25 maja 2018 r. dostosowujemy naszą działalność do nowego Rozporządzenia Unii Europejskiej o Ochronie Danych Osobowych (RODO).

Zaktualizowaliśmy naszą Politykę Prywatności, aby udzielić Ci bardziej szczegółowych informacji, w jaki sposób iMagazine.pl chroni twoją prywatność, oraz w jaki sposób możesz korzystać ze swoich praw odnośnie danych osobowych.

Kliknij w poniższy link, aby zapoznać się z zaktualizowaną Polityką Prywatności.

Dziękujemy, że jesteś z nami,
redakcja iMagazine

DOWIEDZ SIĘ WIĘCEJ OK