Recenzja Philips DCM3155

14/10/2013, 08:41 · · · 3

Philips modelem DCM3155 dobrze równoważy swoją szeroką ofertę stacji dokujących. Wielu klientów, którzy mieli dylematy przy wyborze odpowiedniego dla siebie sprzętu, być może dostało właśnie idealne rozwiązanie wszystkich problemów.

Rynek głośnikowych stacji dokujących dla urządzeń Apple jest olbrzymi, liczba producentów oraz liczba modeli dostępnych na rynku to pewnie liczby, do których nie potrafię nawet liczyć. Prawie każdy producent sprzętu grającego posiada w swojej ofercie przynajmniej jeden głośnik z wbudowanym dockiem dla iPhone’a, iPoda, iPada, to już swego rodzaju standard.

Philips_Mini-Stereoanlage_DCM3155_Ambiente1

Stację trzeba dzielić na kilka różnych grup, bo różnice między nimi są czasami tak duże, że nazywanie wszystkich tak samo zaczyna być dziwne. Jako przykład świetnie może posłużyć nam firma Philips, która swoją ofertę sprzętu domowego hi-fi w dużej mierze oparła właśnie na stacjach dokujących dla urządzeń nadgryzionych. Philips posiada zarówno radiobudziki o wielkości porównywalnej do paczki papierosów, jak i duże mocne głośniki w wysokiej jakości drewnianej obudowie. Różnica cenowa między takimi produktami jest większa niż Everest, a jednak często taki mały sprzęt może mieć więcej funkcji od swojego większego kolegi. Do czego zmierzam? Ano do tego, że ilu ludzi na świecie, tyle gustów i upodobań. Jedni uwielbiają minimalizm, ponad wszystko ceniąc jakość dźwięku, a inni wolą milion możliwości podłączenia i pełno świecących przycisków.

Nowa stacja dokująca Philips DCM 3155 chciałaby połączyć te dwa jakże odmienne od siebie światy, ale zadanie jest arcytrudne. Wybór obudowy w tym przypadku był niezwykle ważny, bryła głośnika od razu kojarzy się z blokiem mieszkalnym. Mała podstawa to sprytna oszczędność miejsca, a jego wysokość to zdecydowanie bardziej bloczek w niewielkiej miejscowości niż warszawski moloch. Dzięki temu znajomi nie pomylą głośnika ze stojakiem na kwiatek. Ścięta bryła ratuje stację przed nudą i nie tworzy z niego zwykłego prostokąta, ale ta cecha ma również znaczenie akustyczne. Rozmieszczone w taki sposób głośniki lepiej odzwierciedlają efekt stereo, o który tak trudno w jednej zintegrowanej komorze. Cała przestrzeń, gdzie znajdują się głośniki, obita jest standardowym płótnem, jakie stosowane jest w głośnikach od lat.

DCM3155_12-D2P-global-001_highres

Widać, że Philips chciał zrobić wszystko w taki sposób, żeby DCM 3155 przypasował jak największej liczbie potencjalnych klientów. Nie jest to wielki głośnik wyłącznie dla dużych pomieszczeń, gdzie zawsze będzie stał w jednym miejscu, ale nie jest to też malutki grajek bez żadnych głębszych dźwięków. Jego dizajn to też sporo kompromisów między minimalizmem, jakim są stonowane kolory, a klawiszologią, jaka znajduje się w górnej części głośnika. Wszystko zrobione tak, żeby nie kłuło w oczy, dzięki czemu ta stacja pasuje w naprawdę dużo miejsc.

Kolory kawy z mlekiem najbardziej jednak przyciągają wzrok kobiet, które z chęcią widziałyby ten głośnik w swojej kuchni. Myślę, że przez to stwierdzenie nie uznacie mnie za szowinistę, ale dla pewności dodam, że głośnik świetnie pasuje też do biura pani prezes.

Na dachu naszego „bloku” mamy centrum dowodzenia i tam dzieje się sporo, w zasadzie każdy centymetr dachu jest maksymalnie zagospodarowany. Opis tego, co znajduje się na dachu, mówi nam też o tym, co to urządzenie potrafi. Sama góra centrum dowodzenia to złącze Line-in (czyli możliwość podłączenia niemal każdego sprzętu), a obok niego znajduje się gniazdo USB do obsługi np. pamięci flash z MP3. Trochę szkoda, że USB nie obsługuje urządzeń Apple, a szkoda głównie dlatego, że DCM 3155 to stacja z Lightningiem, więc starsze modele 30-pinowe możemy podłączyć jedynie za pomocą Line-in. Największym zaskoczeniem było dla mnie zastosowanie napędu CD, co w przypadku stacji dokujących jest już czymś tak rzadkim, jak fiat 126p na autostradzie. Napęd udowadnia tylko moją teorię, że Philips chciał dogodzić absolutnie wszystkim, bo przecież jeszcze wiele osób posiada zbierane czasami przez wiele lat „cedeki”. Pod napędem mamy jeszcze niewielki, trochę podstarzały wyświetlacz oraz szereg przycisków służących do obsługi całego urządzenia. Wszystkie funkcje dopełnia radiobudzik, więc możliwości nasz blok posiada bardzo szerokie i każdy na pewno znajdzie coś dla siebie. Jednak niewątpliwie temu urządzeniu brakuje jakiegoś systemu dźwięku z powietrza, aż się prosi o funkcję Bluetootha lub AirPlaya, jednak niestety producent takowej w tym modelu nie przewidział.

DCM3155_1

Jeśli chodzi o dźwięk, to tego rodzaju głośniki w tym przedziale cenowym rozróżniam jako drażniące lub niedrażniące. Nie można wymagać zbyt wiele, ale ten bloczek gra całkiem przyjemnie i z pewnością niedrażniąco. Dźwiękami, jakie napędzają specyfikę gry DCM 3155, są zdecydowanie tony niskie, a to za sprawą systemu Philipsa nazwanego „wOOx”. Zamiast dobrze znanego bas refleksu z dziurą wylotową mamy gumowaną membranę, która płynnie porusza się, pozwalając na precyzyjne przejście z tonów wysokich do niskich. Trzeba przyznać, że bas jest przyjemny i to najmocniejszy punkt muzyczny, jaki może zaoferować nam ta stacja.

Philips modelem DCM3155 dobrze równoważy swoją szeroką ofertę stacji dokujących. Wielu klientów, którzy mieli dylematy przy wyborze odpowiedniego dla siebie sprzętu, być może dostało właśnie idealne rozwiązanie wszystkich problemów. Tak wiele możliwości odtworzenia muzyki w tak niewielkim urządzeniu to rzadkość, a jeśli dodamy zgrabną i estetyczną obudowę, to może powstać dobrze sprzedawalna pozycja na półkach sklepowych.

Dane techniczne

Maksymalna moc wyjściowa: 50 W (RMS)
Przetworniki głośn.: głośnik niskotonowy 2,5″
Wejście audio: Line in 3,5 mm jack
Złącza: USB
Tuner: UKF mono, UKF stereo, pamięć 20 stacji
Zgodność Apple: iPod nano 7 gen., iPod touch 5 gen., iPhone 5
Wymiary: 345 × 234 × 238 mm (wys. × gł. × szer.)
Waga: 3,6 kg

Ocena: 4/6



3