iMagazine

Recenzja Dice+

11/03/2014, 08:00 · · · 10

Ten artykuł pochodzi z archiwalnego iMagazine 01/2014

Kostka do gry, sześć ścianek, sześć losowych wyników rzutu. To jedno z prostszych „urządzeń” na świecie. Trzeba mieć naprawdę dużo wyobraźni, aby skomplikować je tak bardzo, jak to się udało pewnej polskiej firmie.

Wszystko oczywiście w służbie gadżetom. Wywiad z twórcami kostki, czyli Game Technologies, będziecie mogli przeczytać w jednym z najbliższych wydań iMagazine.

DICEplus Merkel Tusk

Czym jest wiec Dice+? Tu odpowiedź będzie bardzo prosta – kostką do gry. Tyle że wynik naszego rzutu zostanie nam automagicznie przesłany za pomocą Bluetooth, do np. naszego iPada. Tyle powinien widzieć (i widzi) zwykły użytkownik – rzut kostką, zapala się cyfra jeden i znów przegrywamy.

My, jako gadżeciarze, możemy się chwilę zatrzymać na tym, co w środku. Procesor ARM zapewnia moc obliczeniową niezbędną do przetwarzania danych ze wszystkich sensorów w urządzeniu. Bluetooth 2.1 i 4.0, który zapewnia bezprzewodową i energooszczędną łączność w promieniu ponad 4,5 metra. Magnetometr i akcelerometr określają orientację kostki w przestrzeni 3D. Czujnik zbliżeniowy, który wykrywa dotyk dłoni i czujnik temperatury dbający o właściwe ładowanie kostki. Oprócz tego mamy w środku baterię pozwalającą na 20 godzin zabawy i specjalny, pionierski i innowacyjny, sześciokątny kształt obwodu drukowanego.

DICEplus hands

Trudno uwierzyć, że kostka nadal ma kształt kostki i jest niewiele większa od tej klasycznej, jaką wszyscy znamy. Po przeczytaniu tej specyfikacji, już nikt chyba nie ma wątpliwości, że ta kostka to nie jest najprostsze urządzenie na świecie.

Łączenie kostki z naszym iPadem za pomocą Bluetooth jest naprawdę bardzo proste i w zasadzie nie wymaga od nas żadnej interakcji. Aplikacja wspierająca kostkę zrobi wszystko za nas. Nam wystarczy rzut… i znów 1. Energiczny rzut, kostka bowiem nie turla się tak dobrze, jak kostki pozbawione procesorów. Wykonana jest z niebieskiego, plastikowego stelażu, do którego przytwierdzone są ścianki z białego, gumowanego materiału. Konstrukcja jest porządna, ale bardzo energiczny rzut w wykonaniu trzylatka potrafi pozbawić kostkę ścianek. Na szczęście to proces odwracalny. Tym niemniej, kostką musimy rzucić dość energicznie, aby się porządnie potoczyła. Na początku może być to denerwujące, ale po chwili się przyzwyczajamy. Nad energicznym trzylatkiem należy popracować chwilę dłużej.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Oczywiście, aby był sens rzucania kostką, musimy mieć aplikacje, które potem ten rzut przełożą na ruch pionka w grze. Podobno, w chwili obecnej ponad 100 deweloperów pracuje nad własnymi grami wspierającymi Dice+. Gotowych gier na tę chwilę znajdziemy w AppStore jednak zaledwie kilka, a z kostką dostajemy sześć darmowych. Nie będę się nad nimi rozpisywał, bo każdej nie testowałem, ale mamy i tytuły dla starszych „dzieci” i dla trzylatków, pod warunkiem, że zrozumieją, że ta kostka ma procesor i nie jest litym metalem. W przypadku każdej gry mamy jednak niesamowite połączenie świata wirtualnego z tym rzeczywistym, a gra prawdziwą kostką wyzwala zdecydowanie więcej interakcji między fizycznymi graczami.

DICEplus INFOGRAPHIC_EN

Warto dodatkowo wspomnieć, że kostka Dice+ to całkowicie polski projekt. Począwszy od pomysłu, poprzez prototypowanie, a skończywszy na seryjnej produkcji. Jest to też jednocześnie pierwszy wytwarzany w Polsce produkt, który można kupić w Apple Store. Na pewno będzie cieszył się popularnością, bo więcej gadżetu na cm kwadratowy nie znajdziecie w żadnym innym produkcie, a wszystko to za niecałe 150 zł.

10

Norbert Cała

Jedno słowo - Geek. Prowadzący blog http://ipod.info.pl oraz zastępca redaktora naczelnego @imagazinepl.

norbertcala

10
Dodaj komentarz

avatar
2 Comment threads
8 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
3 Comment authors
Norbert CałaJakub GłazikPiotr Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Piotr
Gość
Piotr

Z tym metalem to trochę przegiąłeś :), wnętrze kostki (właściwie oprócz diód LED) jest zalane żywicą więc ciężko żeby coś tam się zepsuło

Jakub Głazik
Gość
Jakub Głazik

Od pewnego czasu widzęsame zachwyty nad Dice+, więc niniejszym chciałbym dodać nieco dziegdziu. I od razu zaznaczam, że nie jest to „hejt”, bo trzymam kciuki za ekipę z Dice+. To raczej sceptyczne spojrzenie.

Wersja krótka aka TLDR:
Niestety Dice+ jest „tylko” gadżetem. Baza gier jest słaba pomimo tworzenia produktu od ponad dwóch lat. Błędem jest kompletne ignorowanie (nie rozpoznanie rynku?) szybko rozwijającej się branży planszówkowej. Samo urządzenie jest także bardzo ograniczone – przedstawia jedynie kostkę k6.

Wersja długa:

1. Pierwszy raz z Dice+ zetknąłem się na szkoleniu programistycznym organizowanym przez GUG na Politechnice Poznańskiej. Usłyszałem wtedy, że „gier jest mało, ale będą powstawać nowe”. Mija półtora roku i niestety ciągle słyszymy to samo. Inna rzecz, że nie są to gry zbyt ambitne – z kiepską interakcją i zerowym planowaniem. W międzyczasie natomiast na urządzeniach mobilnych pojawia się coraz więcej gier planszowych, przykładowo głośna jesienią premiera „Talismana”. Czy któraś z nich implementuje Dice+? Czy udało się twórcom zachęcić ich wydawców? Nie słyszałem. Nie wróży niestety zbyt dobrze projektowi, jeśli zamyka się tylko w swoich produktach…

2. Większy jednak problem mam ze wspomnianym ignorowaniem niezwykle rozbudowanej branży planszówkowej. Widzieliście ten filmik sprzed roku?

Użyte tam stwierdzenia „pamiętacie czasy, gdy gry były przeznaczone do wspólnej rozrywki?” wzbudza na twarzy planszówkowicza wyłącznie uśmiech politowania. Czy twórcy Dice+ przespali ostatnie kilkanaście lat? Czy nie potrafią zrobić rozpoznania na rynku? Planszówki mają się obecnie lepiej niż kiedykolwiek, coroczne targi planszówkowe Spiel w Essen są największymi odbywającymi się w tym miejscu. W Polsce działa przynajmniej kilka dużych i kilka mniejszych dystrybutorów i wydawnictw. Ktoś powie zapewne, że Dice+ to nie jest produkt dla geeków, to by się nimi przejmował? Tylko, że nie chce mi się wierzyć, że standardowy użytkownik urządzenia mobilnego będzie chciał zakupić dośc drogą elektroniczną kostkę. Za to planszówkowy geek nie ma problemu z wydaniem nawet kilkuset złotych na swoje hobby. Ignorowanie go stanowi poważny błąd marketingowy.

3. I wreszcie ograniczenia samej kostki. Jest wersja jedynie k6. I bardzo fajnie przykładowo we wspomnianym „Talismanie”, gdzie taka kostka jest używana. Niestety – jest to rzadkość w „Osadnikach z Catanu” używane są dwie takie kostki (2k6) w innych grach używanych jest więcej kostek. Że nie wspomnę o kostkach dedykowanych, na przykład z rysunkami zadanych obrażeń w „Gears of War”, czy „X-Wing Miniature Game”, lub kostki z innym układem cyferek, jak w „Agentach” Wolfganga Kramera, gdzie zamiast 1 jest 1-3. Owszem, ostatnich trzech gier nie ma na urządzeniach mobilnych. Ale są za to aplikacje do rzucania kostkami, jak do wspomnianego „X-Winga” (https://play.google.com/store/apps/details?id=com.fantasyflightgames.swdice). Widzę to tak, że rzucam kostką Dice+, która generuje seed. Ten jest przekazywany do urządzenia mobilnego, które po wygenerowaniu liczby losowej przedstawia ładną animację i rezultat rzutu. I to jest właśnie nisza rynkowa, którą Dice+ mógłby zarezerwować. Nie zawsze jest miejsce na rzucanie kostkami, szczególnie, gdy kości jest wiele (przykładowo w „Arkham Horror” rzuca się nawet 15 kośmi k6) więc takie pomocnicze aplikacje działające z elektronicznąkostką byłyby sporym ułatwieniem. Niestety, z tego, co widzę po pobieżnym (przyznaję) przejrzeniu API nie ma możliwości na pobieranie seeda wygenerowanego przez akcelerometr i magnetometr kostki. Wszelkie te elektroniczne gadżety znajdujące się w środku pozwalają jedynie na… określenie, która ścianka znajduje się na górze. I tutaj mamy kolejny problem z kostką, która jest kompletnie nieprzydatna dla współczesnych planszówkowiczów.

Norbert Cała
Gość

Myślę, że sam sobie odpowiedziałeś na pytanie – to nie jest produkt dla geeków, to produkt masowy, dlatego cena jest dość niska. Rozmawiałem z Twórcą – w najnowszym numerze masz wywiad – oni są średnio zainteresowani geekami planszowymi. Właśnie dlatego, że te gry są zbyt skomplikowane, wymagają innych kostek niż k6, itp itp.

Na samą kostkę powstają coraz to nowe gry również zewnętrznych producentów.

Kostka nie wykrywa tylko tego która ścianka jest na górze. Przekazuje również informacje z akcelerometru, dzięki czemu kostka może być sterownikiem w przestrzeni, oraz kostka wykrywa to której ze ścianek dotyka palec.

Jakub Głazik
Gość
Jakub Głazik

Podejście, które prezentujesz jest niestety standardowe wśród ludzi – planszówki = geek = nisza. Niestety jest to podejście błędne. Rynek planszówkowy już od dawna jest masowy. Popytaj znajomych, kto grał kiedykolwiek w jakąś nowoczesną planszówkę: „Pędzące Żółwie”, „Osadnicy z Catanu”, „Kolejkę”, czy „Wsiąść do Pociągu”. Te gry są właśnie przeznaczone właśnie dla – jak to nazwałeś „rodziców z dziećmi”. Tak się składa, że z poznańską Gramajdą działamy na wielu eventach planszówkowych – zarówno dla geeków, jak i dla rodziców z dziećmi. I być może geek gra w bardziej zaawansowane gry, ale to rodzin jest więcej i grają częściej. Ja naprawdę nie siedzę w temacie od wczoraj, tylko od wielu lat (Dice+ też śledzę od samego początku). I wydaje mi się, że można by tutaj sporo ugrać.

Naprawdę uważasz, że odpowiedź „rynek planszówkowy nas nie interesuje” jest poważna? Jeżeli miałbym wybór – zgarnąć rynek „rodziców z dziećmi” ALBO zgarnąć rynek „rodziców z dziećmi” oraz rynek planszówkowy – to nie miałbym absolutnie żadnych wątpliwości na co się zdecydować. Chyba lepiej mieć więcej, niż mniej, nie sądzisz? Cała rzecz w tym, a czego nie wyłapałeś zdaje się, jest NIE w tym, żeby ZMIENIĆ rynek na planszówkowiczów, ale żeby go POSZERZYĆ o planszówkowiczów. A więc nawet obiektywnie podchodząc do sprawy niespecjalnie jest tutaj miejsce na dyskusję. :)

Fakt, że inne gry są zbyt skomplikowane nie jest żadnym argumentem – przedstawiłem przecież, jak mogłoby to wyglądać. Wcale nie trzeba dorabiać innych kostek, można symulować rzut wieloma różnymi kostkami za pomocą jednej. I takie miałem nadzieje, że tak to będzie działa jeszcze podczas zapowiedzi produktu, czyli ponad dwa lata temu. Niestety wyszło inaczej.

I po prostu uważam, że szkoda.

I jeszcze słowo na temat API. W międzyczasie przejrzałem je dokładnie i owszem, można pobrać dane aktualnego położenia kostki z akcelerometru, ale PO RZUCIE kostką można pobrać jedynie aktualną ściankę.

Norbert Cała
Gość

Ja na planszówkach nie znam się jakoś dobrze i dużo jest sensu w tym co piszesz. Ja bym się odezwał do ludzi z Dice+. Może właśnie na takie uwagi czekają. Jak chcesz możemy Cię z nim skontaktować.

Jakub Głazik
Gość
Jakub Głazik

Przemyślę sobie to jeszcze i być może faktycznie zapytam co o tym myślą. Dzięki za kontakt, myślę, że sobie poradzę. W końcu też są z Poznania. :)

Norbert Cała
Gość

Daj znać co z tego wyjdzie

Jakub Głazik
Gość
Jakub Głazik

Muszę trochę oddać racji Dice+. Przegapiłem wcześniej taką oto aplikację z wieloma planszówkami, wśród których widzę kilka tytułów, które pokazujemy dzieciakom, więc faktycznie rzecz idzie w dobrym kierunku. Bardzo dobrze! :) https://play.google.com/store/apps/details?id=com.synergyit.PoweredBoardGames

Norbert Cała
Gość

to podstawowa aplikacja dla mnie :D – znaczy jej wersja na iPada

Jakub Głazik
Gość
Jakub Głazik

Zainstalowałem, przejrzałem gry i… biję się w piersi. Podłączyli się do „Piratów” od Egmontu (jeden z częściej granych tytułów na spotkaniach z dzieciakami, polecam) oraz do innych planszówek (m.in. jedna najbardziej znanego i płodnego projektanta – dra Reinera Knizii), a w planach jest podłączenie do… „Talismana”. To zdewastowało mój pierwszy argument, przyznaję szczerze, argument wycofuję ze wstydem ale i z radością. :)

Pozostaję jednak przy połączonym punkcie 2gim i 3cim – marzyłaby mi się kostka elektroniczna, symulująca dowolny zestaw kości, którą można by używać w połączeniu z planszówką „analogową” (czyli tak, jak w przykładowej aplikacji Star Wars: https://play.google.com/store/apps/details?id=com.fantasyflightgames.swdice ).