Recenzja Philips Fidelio E5 CSS7235Y

13/05/2014, 08:21 · · · 11

Ten artykuł pochodzi z archiwalnego iMagazine 03/2014

Dźwięk przestrzenny na życzenie.

Nigdy w domu nie miałem zestawu kina domowego. Komplikacja systemu, kilka różnych głośników, plątanina kabli, a to wszystko po to, aby raz w miesiącu lub rzadziej zasiąść wygodnie na kanapie i obejrzeć film. To nigdy mi się nie kalkulowało, chociaż przestrzenny dźwięk często mnie kusił. Jednak wady takiego rozwiązania przegrywały i ograniczałem się do dobrego zestawu stereo, w końcu to właśnie muzyki najczęściej słucham w salonie. Idealnym rozwiązaniem byłoby połączenie zalet systemu stereo z systemem dźwięku przestrzennego, w dodatku bez skomplikowania, jakie mamy przy tym drugim systemie. Niestety takie rzeczy tylko w Erze, a jako że nie ma już Ery…

Tak myślałem do czasu, kiedy pół roku temu na targach IFA zobaczyłem głośniki Philips Fidelio E5 z enigmatycznym systemem „Surround on Demand”. Dość długo trwało, aż głośniki trafiły do naszej redakcji do testów i to tylko powodowało wzrost oczekiwań. Pozytywnie może nastrajać obecność Fidelio w nazwie. Sprzęty oznaczone tym logiem chyba nigdy nie sprawiły mi zawodu. Zobaczymy, jak będzie z E5.

Fidelio_e5-1

W bardzo dużym pudełku dostajemy pięć elementów: subwoofer, dwie kolumny oraz dwa mniejsze głośniki. Subwoofer oraz kolumny to proste bryły bez specjalnych udziwnień, pokryte miłym w dotyku ciemnoszarym materiałem, przypominającym obicia wygodnych kanap. Kolumny nie porażają swoimi rozmiarami, mają około 30 cm wysokości, subwoofer to już sporo większy sprzęt wielkości pufy. Jednak dzięki pokryciu wspomnianym materiałem umiejętnie maskuje się w mieszkaniu. Na lewej kolumnie ukryto pięć przycisków sterujących najważniejszymi funkcjami. Cała reszta sterowania odbywa się z poziomu pilota.

Philips Fidelio E5 to jest zestaw, który przyciągnie wzrok wyszukanym wzornictwem, który zachwyci szczegółami wykończenia, o których będzie można godzinami rozmawiać. Jest za to bardzo ascetyczny i właśnie dlatego nie znajdzie się dużo osób, którym E5 zdecydowanie nie będzie „leżeć”. Będzie albo się podobać, albo go po prostu nie zauważymy.

Fidelio_e5-2

Jednak najbardziej zagadkowe są dwa najmniejsze głośniki. W przeciwieństwie do głównych kolumn oraz subwoofera, nie pokryto ich materiałem a aluminiową siatką maskującą. Od góry zaś wykończono brązowym drewnem oraz skórzanym paskiem z napisem Fidelio. Pasek już na pierwszy rzut oka ewidentnie służy do przenoszenia głośników. Tylko po co przenosić głośniki?

Powoli dochodzimy do tego, czym jest „Surround on Demand” lub jak ten system sobie roboczo nazwałem – „Surround na piechotę”. Gdy na co dzień korzystamy z E5 podczas oglądania wiadomości lub słuchania muzyki, stawiamy te mniejsze głośniki na kolumnach. Bardzo dobrze komponują się ze sobą oraz w takiej konfiguracji grają jako dodatkowy przetwornik stereo. Jeśli jednak raz na jakiś czas chcemy obejrzeć film z dźwiękiem przestrzennym, to po prostu zdejmujemy małe głośniki i rozstawiamy je w tyle naszego pomieszczenia. W takiej konfiguracji łączą się one bezprzewodowo z jednostką centralną i służą jako tylne głośniki. Jako że mają wbudowaną baterię, która ładuje się, gdy stoją na kolumnie, są całkowicie bezprzewodowe i mogą grać bez ładowania przez 10 godzin. Gdy skończymy oglądać film, po prostu znów stawiamy mniejsze głośniki na właściwej kolumnie. To tak proste i tak funkcjonalne, że trudno uwierzyć w to, że nikt wcześniej tego nie zastosował.

Fidelio_e5-4

Dość szerokie możliwości dźwiękowe niosą zazwyczaj ryzyko dość skomplikowanego systemu podłączeń. Pamiętacie pewnie tylne ścianki amplitunerów kina domowego, które wyglądają na bardziej skomplikowane niż tablice sterujące w wehikule czasu. W Fidelio E5 nic takiego nie znajdziecie. Złącza ograniczono do niezbędnego minimum. Mamy więc dość gruby kabel łączący ze sobą obie kolumny – subwoofer działa bezprzewodowo, dwa wejścia i jedno wyjście HDMI z ARC, złącze optyczne oraz wejście mini Jack. Panel połączeń wygląda naprawdę ascetycznie i jednocześnie niczego nie brakuje.

Instalacja w naszym domu będzie ograniczała się do wpięcia do kolumny odtwarzacza DVD/BR i np. dekodera TV przez HDMI, następnie zaś podpięcia kolumny również kablem HDMI do telewizora. To w zasadzie wszystko. Dzięki wsparciu HDMI ARC, jeśli akurat będziemy oglądali obraz na TV pochodzący z wbudowanego weń tunera, dźwięk również popłynie z podłączonych głośników.

Oczywiście nie zabrakło technologii bezprzewodowego przesyłania muzyki. Niestety nie jest to nasz ulubiony AirPlay, tylko Bluetooth, ale za to kodekami APT-X oraz AAC i parowaniem za pomocą NFC. Na AirPlay też jest zresztą sposób, bo złączem optycznym można podłączyć AirPort Express.

Fidelio_e5-5

Pora się więc przekonać, jak ten model Fidelio gra. To jest ten moment, w którym produkt z oceny 6/6 może nagle zlecieć na 3/6. W specyfikacji technicznej wszystko się zgadza. Całkowita moc zestawu to 210 W w RMS, z czego 90 przypada na subwoofer i 120 na resztę zestawu. W kolumnach zastosowano wysokotonowy przetwornik 1″ wykonany w technologii Crystal Clear Sound oraz pełnozakresowy o rozmiarze 3″. W głośnikach dźwięku przestrzennego mamy pełnozakresowy przetwornik o rozmiarze 2,5″. Jak już wspomniałem, gdy głośniki dźwięku przestrzennego postawione są na kolumnach, to grają jako wzmocnienie systemu stereo. W bezprzewodowym subwooferze mamy duży 6,5-calowy głośnik i system Bass Reflex. PLAY.

Na początek test. Stereo i muzyka w bezstratnym formacie wysyłana bezprzewodowo przez Bluetooth. Zdecydowanie jest moc! Cały 210-watowy zestaw gra naprawdę potężnie, głównie za sprawą wielkiego subwoofera. Moc basu czuć na każdym kawałku ciała, przy czym wcale nie maskuje ona reszty dźwięku. Dzięki wsparciu dwóch pełnozakresowych przetworników środek dźwięku jest naprawdę bardzo wyraźny i pełny. Radę dają też niskie tony, są precyzyjne i jednocześnie dość delikatne, bez tak częstego i niemiłego wrażenia metaliczności. Zestaw brzmi czysto praktycznie od początku skali do końca, na koniec zaś jest już naprawdę głośno. Można się przyczepić jedynie do lekkiego braku dynamiki przy cichym i bardzo głośnym słuchaniu muzyki. Stereo w wydaniu Fidelio E5 robi bardzo dobre wrażenie.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Pora na test dźwięku przestrzennego. Bierzemy głośniki za skórzane paski i przenosimy na tył pokoju. System automatycznie wykrywa, że przeszedł w tryb dźwięku przestrzennego. Technicznie jest to system 4.1, ale producent zapewnia, że powinniśmy mieć wrażenia jak przy dźwięku 5.1. Siadam więc na kanapie i zaczynam odtwarzanie „Transformers 3”. Znów od razu daje się odczuć dużą moc zestawu. Bas jest potężny, a wiadomo, że to właśnie tony niskie w ogromnym stopniu odpowiadają za efekt wow w filmach. Jednak w tym przypadku najważniejsza jest przestrzenność dźwięku. Jak dla mnie jest ona bardzo dobra, ale sporo zależy od właściwego rozstawiania głośników. Warto na ten element poświęcić chwilę przy pierwszym uruchomieniu systemu. Potem możemy już działać na pamięć. Dźwięk będzie nas przyjemnie otaczał jak w klasycznych rozbudowanych zestawach kina domowego. Oczywiście nie osiągniemy takiego efektu jak przy potężnym systemie 7.1, ale zysk z prostoty tego rozwiązania jest dla mnie dużo większy niż strata spowodowana mniej przestrzennym dźwiękiem. Strata, której pewnie i tak bym nie usłyszał.

Philips Fidelio E5 to sprzęt prawie idealny, dzięki swojemu dość powściągliwemu wyglądowi będzie pasować do każdego wnętrza. Dzięki różnorakim możliwościom podłączeń dopasuje się do każdego systemu w naszym domu. Zaś dzięki „Surround on Demand” i zdumiewająco dobremu dźwiękowi zaspokoi potrzeby większości użytkowników. Wszystko to przy akceptowalnej cenie około 2600 zł.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Przez redakcję iMagazine, i jednocześnie mój dom, przewija się tak dużo różnych urządzeń, że rzadko miewam ochotę na zakup na stałe jakiegoś sprzętu grającego. Tym razem mam, lepszej rekomendacji wystawić nie mogę.

Ocena iMagazine 5,5/6 (-0,5 za brak AirPlay)

11

Norbert Cała

Jedno słowo - Geek. Prowadzący blog http://ipod.info.pl oraz zastępca redaktora naczelnego @imagazinepl.

norbertcala