LTE w T-Mobile – jakie jest?

10/06/2014, 16:34 · · · 37

Tim Cook ma w zwyczaju mawiać, że nie jest ważne, kto jest pierwszy – ważne, kto zrobi coś dobrze. Z podobnego założenia wyszło polskie T-Mobile, które jako ostatnie wprowadziło superszybkie LTE w naszym kraju. W zamian za opóźnienie chcą oferować wysoką jakość.

LTE to sieć komórkowa czwartej już generacji. Najważniejszą różnicą w porównaniu do 3G jest szybkość transmisji danych – przy „sprzyjających wiatrach” można mówić o nawet 100 Mbits pobierania i 50 Mbits wysyłania. Zmiany również zachodzą od strony operatora – LTE potrafi obsłużyć więcej urządzeń jednocześnie, dzięki czemu rzadziej będzie można mówić o zapchanej sieci. To, moim zdaniem, dużo ważniejsza zmiana. Dzisiaj każdy ma po kilka urządzeń podłączonych do Internetu i jeszcze dwa lata temu słyszałem informacje, że sieć w kraju zwyczajnie może się przeciążyć przy takim intensywnym wykorzystaniu.

Dostępność w taryfach

Każdy, kto zawrze umowę na nowych taryfach Jump (prywatnie czy bizensowo) będzie posiadał dostęp do LTE, o ile jego urządzenie na to pozwoli. Taryfy są, obiektywnie patrząc, najlepsze na rynku – nielimitowane rozmowy i SMS-y niezależnie od opłaty abonamentowej, a w każdej znajdziemy paczkę danych (im droższa, tym paczka większa, od 250 MB do 2 GB). Abonenci będą mogli również dokupić nawigację od NaviExpert za 7,90 złotych miesięcznie (pierwszy miesiąc za darmo) oraz abonament w WiMP, czyli nielimitowany streaming muzyki za 19,90 złotych miesięcznie (pierwszy miesiąc za darmo). Zupełną nowością jest możłiwość zupełnie darmowego oglądania meczów z Mistrzostw w Brazylii.

Co jednak z obecnymi klientami? Jeśli chcą korzystać z LTE, muszą migrować na ofertę Jump. Można to zrobić w dowolnym salonie T-Mobile, migracja jest bezpłatna i nie przedłuża długości obecnego aneksu do umowy. Jedyny warunek, który trzeba spełnić, to podpisanie nowego aneksu na taryfę nie tańszą, niż aktualnie posiadana.

Jak to się ma w praktyce?

Z LTE w T-Mobile korzystałem jeszcze przed oficjalnym startem komercyjnym usługi. Jako jedna z pierwszych osób w kraju miałem przyjemność testować wydajność sieci i już wtedy byłem pozytywnie zaskoczony. Na Xperii Z1 prędkości były oszałamiające na tyle, że nie miałem potrzeby włączania Wi-Fi w smartfonie. Co ważne, wyeliminowane sytuacje, w których internet mocno spowalniał na chwilę. Dzięki temu, że testy LTE odbywało się wśród użytkowników Twittera, łatwo było ocenić, że zasięg sieci już wtedy robił wrażenie. Nawet w miejscowościach pod Poznaniem nie było problemów z połączeniem się z LTE. Poniżej kilka zrzutów z aplikacji Speedtest.

tmobileprelaunch

Od tygodnia każdy, kto posiada odpowiednią taryfę i urządzenie (ze stajni Apple to iPhone’y 5, 5c, 5s oraz obecnie sprzedawane iPady), może korzystać z LTE w T-Mobile. Jak na razie, nie zauważyłem żadnych różnic w działaniu. Ba! Nawet teraz korzystam z Hotspotu Osobistego z LTE T-Mobile i mam wrażenie, jakbym był podłączony do stacjonarnej sieci Wi-Fi. Poniżej osiągi na Xperii Z1, iPhonie 5s oraz porównanie do iPhone’a 5s na 3G. Wyniki przewyższają Play, dorównując poziomem do Orange czy Plusa.

tmobileafter

T-Mobile postawiło na pokrycie. Zamiast dawać LTE kilku osobom, które mają to szczęście, że są blisko nadajników, już na starcie ponad 40% populacji kraju miało dostęp do szybszej sieci. Tak jak wspominałem, trudno było zgubić logo „LTE” nawet w pierwszej fazie testów. Opuszczając granice Warszawy, czy odpoczywając na obrzeżach Wrocławia cały czas miałem dostęp do szybkiego internetu. Do końca czerwca magentowy operator ma rozszerzyć zasięg do ponad 50%, a to nie koniec ekspansji.

Wygląda na to, że warto było czekać na odpowiedź magentowego operatora. Taryfy już są, teraz pozostaje czekać na iPhone’a 6 i dobre ceny w abonamencie.



37

Michał Zieliński

Star Wars, samochody i Taylor Swift.

mikeyziel