Lightroom mobile dla iPada

15/07/2014, 09:00 · · · 3

Wiedziałem już od jakiegoś czasu, że ten dzień nadejdzie, ale nie wiedziałem, że nastąpi to tak szybko. Spodziewałem się najpierw premiery iOS 8 oraz Apple A8, a tutaj taka niespodzianka. Nie do końca wiedziałem dokładnie, czego się po nim spodziewać, ale to, co zaprezentowało Adobe, to ogromny, naprawdę ogromny krok w kierunku poważnej pracy na iPadzie.

Lightroom mobile dostępny jest obecnie tylko dla iPada i tylko dla subskrybentów Creative Cloud. O ile to pierwsze się zmieni i pojawi się również wersja dla Androida oraz iPhone’a, o tyle drugie raczej nie. Niestety. Trzeba posiadać subskrypcję pełnego Creative Cloud lub Photoshop Photography Program, który kosztuje obecnie 13 euro miesięcznie przy rocznym zobowiązaniu. Sam program jest darmowy, ale wymaga zalogowania się na swoje konto i bez tego nie da się z niego korzystać. Można oczywiście skorzystać z darmowego, 30-dniowego triala pełnego Creative Cloud.

Ostrzegam! Może Wam się spodobać!

LRM sign in 02 iPad

Workflow

Adobe zaproponował nam workflow, z którego jesteśmy zmuszeni korzystać, jeśli zdjęcia robimy w formacie RAW. Dla osób korzystających z JPG-ów jest alternatywa, o której napiszę później.

Zanim go uruchomiłem, to wyobrażałem sobie, że będę mógł na wyjeździe lub plenerze zgrać zdjęcia w formacie RAW do iPada – iOS wraz z Camera Connection Kit wspiera przeglądanie tego formatu – które następnie zaimportuję do Lightrooma mobile. Niestety takiego workflow nie da się zastosować, ponieważ LRM (Lightroom mobile) nie umożliwia importowania plików RAW. Niezbędny okazuje się komputer z zainstalowanym pełnym Lightroomem.

LR5 collection sync

Adobe przewidział, że zdjęcia zaimportujemy do komputera, do pełnego Lightrooma i następnie wybierzemy, które mają się nam pojawić na iPadzie. Program jednak nie wysyła, często gigantycznych, plików RAW, bo firma, u której kupujemy internet, wypowiedziałaby nam umowę. Zamiast tego tworzy pliki poglądowe o rozmiarze około dwóch megabajtów każdy, które są wysyłane z naszego komputera do chmury. Do dyspozycji mamy 20 GB, więc powinno nam na jakiś czas wystarczyć. Oczywiście przestrzeń jest zwalniana po wyłączeniu synchronizacji. Ciekawostką jest fakt, że aplikacja Creative Cloud pokazywała zerowe wykorzystanie dostępnej przestrzeni – być może to bug, a być może pliki nie będą się liczyły do naszego limitu.

Niezależnie od tego… po wybraniu zdjęć, które chcemy obrabiać na iPadzie i po przeprowadzeniu ich synchronizacji, otwieramy samego LR mobile. Aplikacja pobierze wybrane przez nas zdjęcia na iPada i umożliwi ich edycję bezpośrednio na nim. Każda zmiana synchronizuje się z Lightroomem na komputerze – natychmiast lub jak następnie zostanie otwarty.

U mnie, przy łączu 250/20 Mbps (download/upload) całkowity proces synchronizacji około 100 plików RAW zajął mniej więcej 15 minut. Nie był to szczegółowy test, a było to zaraz po pojawieniu się LRM, więc nie wątpię, że serwery CC były mocno obciążone. Postaram się w przyszłości o bardziej szczegółowe dane w tym zakresie.

LRM photo edit iPad

Alternatywa dla JPG-ów

Okazuje się, że jeśli pstrykamy w JPG-ach, to możemy z powodzeniem stosować mój wymarzony workflow. LRM umożliwia import JPG-ów prosto z Rolki Aparatu. Synchronizuje je automatycznie z Creative Cloud bez konwersji czy utraty jakości. Po zakończeniu tego procesu, do którego tym bardziej zalecany jest szybki internet, pojawią się one w Lightroomie na naszym komputerze.

Mam nadzieję, że jak już programiści Adobe rozwiążą problem z plikami RAW, to też będzie to możliwe, wraz z ich automatycznym transferem do komputera. W praktyce to będzie miało sens dopiero jak będziemy podłączeni do jeszcze szybszego internetu albo jeśli pojawi się opcja lokalnej synchronizacji po Wi-Fi. To drugie byłoby zdecydowanie szybsze.

Co można, a czego nie?

Lightroom mobile nie przenosi pełnej palety narzędzi na iPada. Jest to poniekąd zrozumiałe, ale brakuje też funkcji, na które liczyłem. Otóż przede wszystkim jest panel Basic z Lightrooma desktopowego i… niewiele więcej. Najważniejsza dla mnie jest możliwość oflagowania zdjęć jako odrzucone lub wybrane, ale nie da się na obecną chwilę ich otagować. Sam zrezygnowałem z tego ostatniego, bo było to zbyt czasochłonne i irytujące zajęcie, ale możliwość nadania oceny gwiazdkowej byłaby miła. Brakuje również masek i pędzli do szczegółowej obróbki, zaawansowanego sterowania profilami aparatu oraz funkcji Upright, którą niedawno opisywałem na łamach iMagazine. Synchronizują się również presety, ale moje własne, które misternie tworzyłem przez ostatnich kilka lat, nie pojawiły się na iPadzie – ten temat jeszcze będę musiał dokładniej zbadać, bo może coś przeoczyłem.

To wersja 1.0!

Niezależnie od braków, to świetny debiut dla wersji 1.0. Program jest dopracowany, działa bardzo, ale to bardzo szybko na Apple A7 w najnowszych iPadach oraz daje ogromne nadzieje na przyszłość.

Problemem rzeczywiście może być fakt, że klienci kupujący wersję pudełkową Lightrooma są wykluczeni z korzystania z LRM, ale może się to zmieni w przyszłości. Przeszkodą tutaj jest brak konta Creative Cloud, które służy do synchronizacji danych. A gdyby Adobe dla tych użytkowników jednak wprowadziło darmową opcję? Albo znacznie tańszą, dajmy na to kosztującą nie więcej niż 5–10 PLN miesięcznie? To z pewnością przyciągnęłoby kolejne, niemałe grono użytkowników. Ale właśnie może o to chodzi – aby nie rozpoczynać ze zbyt dużą ich liczbą, aby nie przeciążyć serwerów.

Przyszłość dla użytkowników Lightrooma maluje się w bardzo jasnych barwach – możliwość wyciągnięcia nóg na fotelu podczas wstępnej selekcji i obróbki zdjęć to czysta przyjemność. Liczę jednak na więcej – wszyscy jesteśmy głodni innowacji, a przewidywania największych sceptyków na razie się nie ziściły: Adobe nie spoczął na laurach po wprowadzeniu Creative Cloud.

Nie mogę się doczekać Lightroom mobile 2.0, a tymczasem wracam do selekcji zdjęć z dzisiejszego pleneru. Na leżaku… w słońcu. Przy delikatnym plusku wody w fontannie znajdującej się nieopodal.

Żyć, nie umierać.

Dane techniczne

Producent: Adobe
Nazwa: Lightroom mobile
Link do iTunes Store

Ten artykuł pochodzi z archiwalnego iMagazine 05/2014



3

Wojtek Pietrusiewicz

Wydawca, fotograf, podróżnik, podcaster – niekoniecznie w tej kolejności. Lubię espresso, mechaniczne zegarki, mechaniczne klawiatury i zwinne samochody.