iPhone XL

25/07/2014, 20:41 · · · 2

Ten artykuł pochodzi z archiwalnego iMagazine 05/2014

Każdy nowy iPhone jest idealny, a pomimo tego każdy następny pokazuje, że wciąż można coś udoskonalić. Od pierwszej, pokazanej w 2007 roku generacji, niezmienna pozostała tylko filozofia, według której go projektowano. Dlatego właśnie kolejny model może faktycznie otrzymać pokaźny ekran, pozostając jednocześnie wygodnym i intuicyjnym narzędziem.

Z informacji pochodzących z wielu źródeł możemy przeczytać o dwóch domniemanych przekątnych ekranu: 4,7 oraz 5,5 cala. Podchodzę do tego z dużym dystansem, jednak doświadczenie pokazuje, że przecieki pojawiające się kilka miesięcy przed premierą sprawdzają się (zwłaszcza gdy wychodzą od różnych, niepowiązanych ze sobą osób). Zakładam, że Apple może faktycznie pokazać dwa nowe telefony, jednak oba będą tych samych rozmiarów, a różnica będzie polegała na zastosowanych materiałach i podzespołach (czyli dokładnie tak samo, jak obecnie jest z modelem 5s i 5c). Ujednolicenie wymiarów i rozdzielczości ułatwiłoby pracę deweloperom, którzy musieliby dostosować swoje aplikacje do większej przestrzeni. Zmiany nie będą ograniczać się zapewne do podniesienia rozdzielczości, a tym samym do bezsensownego powiększenia interfejsu, który prezentowałby taką samą ilość informacji na większej powierzchni. Zmiany te wymagać będą wiele czasu i pracy, nie spodziewam się jednak sytuacji analogicznej do tej, która miała miejsce przy przejściu z modelu 4S na 5. Tam zmieniły się proporcje ekranu (z 3:2 na 16:9), teraz się na to nie zanosi. Niemniej jednak używanie niedostosowanych aplikacji to coś, na co trzeba być gotowym.

Duży iPhone nie będzie telefonem, który wygodnie da się obsłużyć jedną ręką. Małe ekrany odchodzą, podobnie jak zniknęły telefony z klapką, wysuwane anteny czy fizyczne klawiatury. Można się z tym nie zgadzać, ale najłatwiej po prostu pogodzić się z tą myślą. Większy wyświetlacz daje deweloperom duże pole do popisu, czego przykładem jest choćby iPad. Aplikacje mają bogatszy interfejs, wymagający mniej przewijania i zagłębiania się w podmenu. To z kolei przekłada się na szybszą pracę. Większy ekran to też więcej treści, o ile interfejs zostanie odpowiednio zaprojektowany, a o to byłbym akurat spokojny. Już w iOS 7 widać, że Apple dostosowuje system do wygodniejszej obsługi na dużym wyświetlaczu.

Największym problemem powiększonego ekranu jest sięgnięcie do jego górnych narożników. Zazwyczaj znajduje się tam przycisk powrotu do poprzedniego menu. W Androidzie problem ten rozwiązuje dolny pasek klawiszy funkcyjnych, ekranowych bądź fizycznych. W iOS 7 wprowadzono natomiast gest przesuwania od lewej do prawej krawędzi lub odwrotnie. W ten sposób nawet na ekranie o większej przekątnej nawigacja nie będzie uciążliwa. W ten sam sposób usuwamy elementy list i zarządzamy pocztą. Wystarczy rozszerzyć listę dostępnych po przesunięciu działań, by sięganie do górnej belki przestało być częstą czynnością. Kolejnym krokiem ku poprawie komfortu jest przeniesienie możliwie największej liczby przełączników i skrótów na dół ekranu. Zawsze trafiały tam zakładki wszystkich aplikacji systemowych, na dole wyświetla się też centrum sterowania z najważniejszymi kontrolkami, w tym samym miejscu możemy też przewinąć odtwarzany utwór, podcast albo listę działających w tle programów. Nawet odblokowanie ekranu nie wymaga już przesuwania po nim palca (o ile mamy iPhone’a z TouchID). Oczywiście, z reszty ekranu też się korzysta, jednak ogromna część zadań w iOS już teraz może być wykonana za pomocą elementów umieszczonych w dolnej części wyświetlacza.

A tak właściwie… po co komu ten duży ekran? Czy telefon nie powinien być przede wszystkim poręczny, pozwalać sprawdzić pobieżnie najważniejsze rzeczy, odpisać na maila i zrobić zdjęcie? Owszem, powinien. Jednocześnie musi jednak spełniać swoje zadanie najlepiej jak tylko może. Smartfon przestał być narzędziem, kładącym nacisk na wszelaką komunikację. Stał się bardziej uniwersalnym urządzeniem do konsumpcji treści – w komunikacji miejskiej, w kolejce do lekarza, podczas czekania na kogoś albo gdy zapomnimy wziąć ze sobą tabletu. Więcej miejsca na wyświetlaczu to więcej treści i detali, za to mniej przewijania i przeskakiwania pomiędzy ekranami. Upraszczając – jest szybciej i czytelniej. Czyli dokładnie tak, jak zawsze chcemy, by było.

Chcę iPhone’a z większym ekranem, o ile iOS zostanie do niego dostosowany. Nie jest sztuką zrobić pięciocalowego smartfona, który pokazuje dokładnie tyle samo informacji, co jego czterocalowa wersja mini. Jak dotąd Apple nie zawiodło w kwestii optymalizacji interfejsu na iPhone’ach – w modelu 5 dodano po prostu kolejny rząd ikon, nie zmieniając wielkości elementów graficznych. W kolejnej odsłonie urządzenia spodziewam się dokładnie takiego samego podejścia: kierowania się rozsądkiem, a nie jedynie działaniem konkurentów.



2

Paweł Hać

Ten od Maków i światła. Na Twitterze @pawelhac