WD My Passport Pro

12/08/2014, 19:08 · · · 2

Obudowa z dwoma dyskami, RAID 0 lub 1 i Thunderbolt razem dają dużą wydajność i przenośne bezpieczeństwo.

Jak tylko dowiedziałem się o istnieniu tego dysku, to wysłałem maila składającego się z dwóch słów, pomijając oczywiście podpis, do WD. Jego dokładna treść brzmiała:

Chcę to!

Tak, z wykrzyknikiem! A co, miałem owijać w bawełnę? Liczyłem na to, że będę jednym z pierwszych w Polsce, którzy dostaną go do testów i nie przeliczyłem się – niecały tydzień później cieplusieńki dysk został dostarczony przez Pana Kuriera. Cieplusieńki w przenośni i dosłownie – na dworze tego dnia akurat było bardzo przyjemnie. Z takim też nastawieniem usiadłem do testów.

wdfMyPassport_Pro_4TB15

Pierwsze wrażenia

Pierwsze, co mnie zaskoczyło, to rozmiar wersji 4 TB. Na zdjęciach prasowych wydawał się jednak zdecydowanie mniejszy. Zdziwiła mnie przede wszystkim jego wysokość – pozostałe gabaryty są zbliżone do ich oferty My Passport Studio, z którego korzystam prywatnie, co naturalnie w żadnym wypadku nie wpływa na moją ocenę – po prostu lubię ładne i dobre rozwiązania, a WD użytkownikom Maców cały czas stara się takie dostarczać. Z sukcesami.

Drugie spojrzenie na dysk trochę mnie zawiodło – otóż po wyjęciu sprytnie zaprojektowanej wtyczki Thunderbolt dostrzegłem mały otwór, za którym chował się wiatrak. Nie lubię wiatraków. Nie lubię hałasu, jakie generują, przez co do pierwszego podłączenia podszedłem z obawą. Niepotrzebnie. Dysk, nawet pod pełnym obciążeniem trwającym kilkanaście minut, nigdy nie był głośniejszy niż delikatny szmer słyszany na granicy słuchu – mojego oczywiście, a wiosen przeżyłem już trzydzieści i sześć. Co więcej, same dyski nie hałasują w żaden sposób – są w zasadzie bezgłośne. Testy robiłem na swoim MacBooku Air i wiatrak w nim, już przy 3000-4000 rpm, jest wielokrotnie bardziej irytujący od My Passport Pro. Monitorowałem również ich temperaturę i nie za bardzo rozumiem, dlaczego obudowa posiada wiatrak. Być może chodzi o ekstremalne warunki, ale w naszych typowych polskich, przy temperaturze pokojowej w rejonie 20 stopni Celsjusza, nie udało mi się ich rozgrzać do wyższej temperatury niż 25 stopni. To mnie akurat zaskoczyło – spodziewałem się temperatur na poziomie przynajmniej 30-35 stopni, ponieważ obudowa jednak jest bardzo kompaktowa.

wdfMyPassport_Pro_4TB17

Ważnym elementem jest kabel Thunderbolt – gumowy i miękki, gdy jest zwinięty to tworzy „ramkę” chroniącą obudowę przez obiciami. Rozwinięty jest natomiast na tyle długi, że można wygodnie pracować prawie wszędzie – ma około 40 centymetrów. Lubię dobry design, ale widzę jeden potencjalny problem dla ludzi z wrodzoną zdolnością do niszczenia kabli – jego wymiana może być potencjalnie droga, ponieważ jest zamocowany na stałe do obudowy.

Wydajność

WD My Passport Pro ma dwa tryby pracy – w RAID 0 lub RAID 1. Pierwszy z nich, tak zwany „stripe”, polega na tym, że partycja jest rozciągnięta na oba dyski, dzięki czemu jej pojemność jest równa sumie pojemności dysków. W tym wypadku miała 4 TB – dwa razy po 2 TB. WD oferuje również wersję wyposażoną w dwa dyski o pojemności 1 TB każdy. O ile w RAID 0 chodzi przede wszystkim o wydajność, ponieważ dane są rozdzielane pomiędzy oba dyski, dzięki czemu mają prawie dwukrotnie wyższą wydajność, o tyle drugi tryb – RAID 1 – polega przede wszystkim na bezpieczeństwie, gdyż dane są zapisywane jednocześnie na oba dyski. Dzięki temu nawet jeśli jeden z nich padnie, to nasze pliki są bezpieczne na drugim. W tym pierwszym wypadku padnięcie jednego z dysków powoduje utratę wszystkich danych z obu.

wdfMyPassport_Pro3

RAID 0 przetestowałem wyłącznie pod kątem wydajności, a ta mnie bardzo, ale to bardzo, zaskoczyła. My Passport Pro w środku posiada dwa 2,5-calowe dyski, które kręcą się z leniwą prędkością 5400 rpm. To nie jest przeważnie wystarczająco do wydajnej pracy przy zdjęciach czy montażu wideo, ale pomimo tego Apple upiera się przy tym, aby takowe montować w nowych iMacach. Osobiście preferuję SSD, ale w przypadku fotografii to bezpieczeństwo jest jednak ważniejsze. Ale zboczyłem z tematu…

Otóż, proszę Państwa, MPP wyciąga ciut ponad 200 MB/s w zapisie oraz odczycie w konfiguracji RAID 0. Nie spodziewałem się takich wyników – to powinno wystarczyć nawet do podstawowej obróbki materiałów wideo w 1080p/30. Następnie uruchomiłem Narzędzie Dyskowe, połączyłem dwa dyski na nowo w RAID 1 i ponownie przystąpiłem do testów.

wdfMyPassport_Pro10

Wydajność w trybie bezpiecznym jest dwukrotnie niższa. Obudowa sama w sobie nie ma kontrolera RAID-owego, więc spodziewałem się wyników na poziomie 70-80 MB/s, ale ponowne zaskoczenie – stabilnie wyciągał 100 MB/s przez dłuższy czas.

Prądożerność

My Passport Pro ma jedną ogromną zaletę i jednocześnie jest to też jego największą wadą. Otóż dyski są zasilane bezpośrednio przez kabel Thunderbolt, więc nie trzeba ze sobą wozić żadnych dodatkowych kabli czy zasilaczy. Fakt, że sam kabel się tak sprytnie chowa, również pomaga. Niestety jest to okupione ogromnym zużyciem prądu. W moich luźnych testach w Lightroomie podczas jednej sesji, która trwała około 30-40 minut, wskaźnik naładowania baterii w moim 11-calowym Airze spadł z 30% do 16%. Zamiast typowych 4-6 godzin pracy pod obciążeniem w Lightroomie ten czas prawdopodobnie ulegnie dwukrotnemu skróceniu. Oczywiście pod warunkiem, że trzymamy i obrabiamy na MPP zdjęcia.

Zastosowania

Zastosowań dla tego dysku jest prawdopodobnie tak dużo jak ludzi na świecie, ale chciałbym się podzielić z Wami moimi przemyśleniami. Otóż MacBook Air podróżuje ze mną prawie zawsze i prawie wszędzie, a już szczególnie gdy wybieram się na robienie zdjęć. Możliwość ich wstępnej selekcji i obróbki wieczorami znacząco ogranicza czas ich „wywołania” w domu. Niestety Air ma tylko jeden dysk, ale za to bardzo szybki. W porównaniu z nim My Passport Pro jest 7–8 razy wolniejszy, jeśli chodzi o czasy zapisu i odczytu. Przeprowadziłem jednak test na 50 wybranych zdjęciach z ostatniego pleneru – w praktyce nie ma to większego znaczenia, szczególnie jeśli trzymamy katalog Lightrooma na SSD, a pozostałe dane na HDD. Nawet jeśli zdecydujemy się wszystko mieć na tym drugim, to nie ma to widocznego wpływu na wydajność przy moim stylu pracy. Przy okazji przeprowadziłem też testy importu i eksportu zdjęć na SSD i MPP. Wyniki w przypadku importu 50 zdjęć do Lightrooma były gorsze na WD o około 28%, czyli zamiast 7,1 sekund potrzebował 9,7 sekund. Eksport do JPG w pełnej rozdzielczości różnił się minimalnie – 3 minuty i 7 sekund dla MPP oraz 3 minuty i 4 sekundy dla SSD. A dodatkowe bezpieczeństwo posiadania kopii zdjęć na dwóch różnych dyskach (trzech, jeśli również je przekopiujemy na SSD) oraz na kartach pamięci jest bezcenne.

wdfMyPassport_Pro11

Niestety nie miałem okazji wyjechać nigdzie z tym dyskiem na plener i przetestować powyższe w warunkach rzeczywistych, ale zastanawiałem się nad dwoma sposobami pracy. Pierwszy jest bardziej tradycyjny – SSD + WD My Passport Pro, służący jako zewnętrzny dysk, na którym trzymane są zdjęcia oraz katalog Lightroom. Po powrocie wystarczy podłączyć dysk do głównego komputera i scalić katalogi. Druga metoda jest ciut bardziej pokrętna – otóż można My Passport Pro skonfigurować jako dysk dla Time Machine i wtedy kopia jest automatycznie robiona w trzech miejscach. Zdjęcia trzymamy i obrabiamy na SSD, a całość backupuje się raz na godzinę na MPP. Backup można też wyzwolić ręcznie.

Oba sposoby mają swoje plusy i minusy, ale drugi oferuje również przy okazji pełny backup wszystkich danych komputera, co może być szczególnie ważne, jeśli przy okazji jest to nasz jedyny komputer, a akurat jesteśmy w podróży. Co więcej, dodatkowo zabezpiecza nas przed kradzieżą czy uszkodzeniem – należy jednak szczególnie pamiętać, aby oba sprzęty transportować oddzielnie. Dysk w takiej sytuacji warto wrzucić na przykład do walizki (lub dać partnerce/partnerowi), a laptopa wziąć do plecaka czy torby.

Druga metoda również pomaga wydłużyć czas pracy na baterii – dyski mogą się usypiać i uruchamiać tylko na czas robienia backupu do Time Machine. Podejrzewam, że każdy musi dobrać sobie model pracy dostosowany do tego, czy jest w pobliżu gniazdka z prądem czy nie. Czasami bezpieczeństwo jest ważniejsze, a czasami czas pracy na baterii.

wdfMyPassport_Pro1

To genialne urządzenie

Jestem naprawdę zachwycony tym produktem. Nie jest lekki, ale wykonano go bardzo solidnie, niczym monolit. Ma wiatrak, ale nie przeszkadza mi to zupełnie, tym bardziej, że testy „słuchowe” przeprowadzałem w grobowej ciszy. Kabel nie jest długi ani wymienialny, ale za to jest spójną częścią obudowy i może się w niej schować. Dysków niestety raczej sami nie wymienimy – podejrzewam, że odbyłoby się to kosztem gwarancji. Majsterkowiczom podpowiem tylko, że na dole znajdują się cztery śruby gwiazdkowe, więc przygotujcie się odpowiednio.

A ceny? No cóż, nie są niskie, ale czy można przyłożyć cenę do bezpieczeństwa naszych zdjęć czy danych?

Na sam koniec chciałbym jeszcze zwrócić uwagę, że model 2 TB jest znacznie niższy niż większy brat testowany przeze mnie – o 15,5 milimetrów. To duża różnica, która dla najbardziej mobilnych może mieć ogromne znaczenie. Osobiście zdecydowałbym się na mniejszą pojemność, ponieważ wystarczyłaby mi w zupełności, ale osoby pracujące z klipami wideo zapewne przymkną oko na zwiększone gabaryty większego modelu. Decyzja, jak zwykle, należy do Was.

Dane techniczne

Producent: WD
Model: My Passport Pro
HDD: 2 TB (× 2), 5400 rpm, 2,5″
Wymiary: 143,4 × 88,5 × 44,2 (model 4 TB), 143,4 × 88,5 × 28,7 mm (model 2 TB)
Waga: 720 gramów (model 4 TB), 460 gramów (model 2 TB)
Cena: 1799 PLN (4 TB), 1199 PLN (2 TB)

Ocena

Design: 6/6
Jakość wykonania: 6/6
Oprogramowanie: n/d
Wydajność: 5/6

Ocena końcowa: 6/6

Uwagi: 1 punkt mniej w kategorii wydajności należy się tylko za wysoki pobór prądu, ponieważ akurat czysta prędkość jest imponująca jak na 2,5″ HDD.

Ten artykuł pochodzi z archiwalnego iMagazine 05/2014



2

Wojtek Pietrusiewicz

Wydawca, fotograf, podróżnik, podcaster – niekoniecznie w tej kolejności. Lubię espresso, mechaniczne zegarki, mechaniczne klawiatury i zwinne samochody.