iPhone 6 – pierwsze wrażenia

21/09/2014, 09:03 · · · 27

Pierwszy raz do czynienia z ekranem o przekątnej 4,7″ miałem na początku 2012 roku, kiedy to do moich drzwi zapukał kurier z HTC Sensation XL. Telefon wydawał się duży, ale szybko się przyzwyczaiłem, a nawet go polubiłem. Po ponad dwóch latach od tego wydarzenia udałem się do Apple Store w celu zakupu iPhone’a z większym ekranem. W końcu!

Dokładnie o 10:54, 19 września stanąłem pod drzwiami Apple Store w Bellevue, żeby zobaczyć tłum, który później okazał się jedynie połową chętnych na zakup najnowszego telefonu od Apple. Sytuacja o tyle dziwna, że podobno ten iPhone jest tragiczny, brzydki i za duży. Spędziłem trochę czasu z wystawionym tam iPhone’em 6 i dosłownie parę sekund z 6 Plus. Ta chwila wystarczyła, aby potwierdzić moje obawy jeśli chodzi o rozmiar 6 Plusa. Zdecydowany przespacerowałem się do salonu T-Mobile, gdzie bez żadnych kolejek kupiłem iPhone’a 6 w kolorze Space Grey.

Obudowa, wygląd

Pierwsze na co się zwraca uwagę po wzięciu do ręki iPhone’a 6 to jego waga i grubość, a raczej ich brak. Podobna sytuacja miała miejsce w przypadku iPhone’a 5, ale tym razem Apple udało się osiągnąć zupełnie nowy poziom odchudzania. Komukolwiek bym nie pokazywał telefonu, momentalnie zwraca uwagę na lekkość iPhone’a i ładny wygląd. Bo iPhone 6 wygląda naprawdę ładnie. Podoba mi się zaokrąglone szkło z przodu. Sprawia to wrażenie, jakby ekran był wlany do obudowy. Jeśli zdecydujecie się na czarny panel z przodu, to ów wrażenie jest potęgowane, przez wyświetlacz którego w ogóle nie widać jeśli jest wyłączony. Każde wybudzenie telefonu sprawia, że treści jakby wynurzają się z głębin. Z tego co wiem, to taka koncepcja była od zawsze celem Jony’ego Ive’a.

Podobają mi się również zaokrąglone krawędzie, które ładnie komponują się ze szkłem. Gorzej jest z tyłu, gdzie nie dość, że mamy wystający obiektyw, to jeszcze swoje miejsce znalazły paskudne paski skrywające anteny. W przypadku szarego i srebrnego koloru można to jeszcze przeboleć, ale w złotym egzemplarzu owe paski wyróżniają się naprawdę mocno. Podobno winę ponosi nowy system projektowania telefonów w Apple – wszyscy robią wszystko, zamiast skupiać się na poszczególnych częściach urządzenia.

DSC08525

Wracając na moment do iPhone’a 5/5s. Moim zdaniem, te modele były znacznie bardziej eleganckie od obecnej generacji. Szóstka jest ładna, ale nie przypomina biżuterii, jak miało to miejsce w przypadku wspomnianych modeli. Głównym powodem tej zmiany są rozmiary. iPhone 6 nawet w podstawowej wersji jest dużym telefonem, więc ostre krawędzie przekładałyby się na problemy z ergonomią. Dzięki obłościom na bokach i grubości 6,9 mm iPhone 6 leży w ręce naprawdę dobrze. Bałem się, że – podobnie jak HTC One M8 – będzie się wyślizgiwał z dłoni, ale o czymś takim nie ma mowy. Nawet delikatny uchwyt wystarczy, żeby telefon nie spotkał się z ziemią.

Taka a nie inna grubość telefonu sprawia jednak czasem problemy. iPhone’a 6 ciężko jest podnieść ze stołu; zwyczajnie nie ma za co go złapać. Prawdopodobnie przez przypadek w podnoszeniu smartfona pomaga wystający obiektyw aparatu, ale jednak wolałbym iPhone’a ciut grubszego, z większą baterią, schowanym obiektywem i możliwością łatwego podnoszenia ze stołu.

DSC08529

Ekran

Większe wymiary spowodowane są oczywiście powiększeniem ekranu. Nie wydłużeniem, jak miało to miejsce w przypadku iPhone’a 5 – tutaj jest on zarówno dłuższy, jak i szerszy w porównaniu do poprzednika. Podstawowy iPhone 6 ma wyświetlacz o przekątnej 4,7″ i rozdzielczości 1334×750. Moim zdaniem taka wielkość to idealny balans pomiędzy ilością wyświetlanych treści i wielkością panelu.

Sam ekran jest fantastyczny. Nie ma takiego zagęszczenia pikseli jak, na przykład, Samsung Galaxy S5, ale barwy które wyświetla oraz kąty widzenia to coś, czego – na takim poziomie – dotychczas nikt nie oferował. Wojtek Pietrusiewicz napisał, że wszystko wygląda jakby było malowane na szkle i ciężko się z tym nie zgodzić. Czerń jest czarna, biel jest biała. Tak powinny wyglądać wyświetlacze po prostu wszędzie.

Wielu z Was pewnie zastanawia się jak sprawa wygląda jeśli chodzi o ergonomię 4,7-calowego panelu. Ja mam dosyć duże dłonie (podobno) i nie mam problemów z obsługą telefonu jedną ręką. Gdyby jednak taki wyświetlacz był za duży, Apple przygotowało opcję nazwaną Reachability, którą włącza się poprzez podwójne pacnięcie (nie kliknięcie) przycisku Home. Interfejs zsuwa się, umożliwiając sięgnięcie do elementów umieszczonych na górze ekranu. Dla wielu osób to może okazać się zbawieniem, mnie tylko irytuje.

System

Największą zaletą większego ekranu są większe możliwości. Aplikacje mogą wyświetlać więcej treści, oferować więcej funkcji. Niestety, w przypadku mniejszego iPhone’a 6 można mówić tylko o pierwszej opcji. Apple zwyczajnie rozciągnęło iOS – Wiadomości wyświetlają więcej wiadomości, Mail wyświetla więcej maili, Safari wyświetla więcej strony, ale to tyle. Próżno tu szukać rozszerzonej funkcjonalności, jak to jest w przypadku 6 Plusa. Ciężko to nazwać wadą, ale raczej małym rozczarowaniem. Spodziewałem się więcej, szczególnie, że Tim Cook opowiadał jak to długo zajęło im zrobienie większego ekranu „dobrze”.

Po cichu liczę, że developerzy aplikacji trzecich pójdą inną drogą. Liczę, że wykorzystają dodatkowe miejsce w kreatywny sposób, zamiast po prostu dawać nam więcej tego, co już mamy. Swoją drogą, na ten moment znaczna większość programów z App Store wygląda tragicznie na iPhonie 6. Są to powiększone aplikacje znane z 5/5s, przez co nie wyglądają tak dobrze, jak na mniejszych modelach. Z jakiegoś powodu, w przypadku programów niedostosowanych do większego wyświetlacza mamy do dyspozycji starą klawiaturę, tylko powiększoną. Nie rozumiem dlaczego nie mogą one korzystać z nowej klawiatury iPhone’a 6 – to by pozwoliło zachować przynajmniej pozorną spójność.

Pewnym rozwiązaniem jest używanie interfejsu w trybie powiększonym. Jak sama nazwa wskazuje, wyświetlany jest wtedy ten sam interfejs, który znajdziemy na 4-calowym iPhonie, ale powiększony. Tracimy to, co w dużych ekranach jest najlepsze, w zamian zyskujemy spójność.

Poza tym, to ten sam iOS 8, z którego korzystałem od trzech miesięcy. Większy ekran iPhone’a 6 sprawia, że chętniej dodaję widżety do Centrum Powiadomień, ale to w zasadzie tyle. Sam system wymaga jednak poprawek. Praktycznie co drugie wejście w Ustawienia na moim telefonie kończy się wywaleniem aplikacji, brakuje niektórych animacji, czasami telefon się zawiesza na moment lub dwa. iOS 8.0.1, nadciągaj!

Wydajność

iPhone 6 ma nowy procesor A8, ma nowy współ-procesor M8, ma większą baterię i tyle samo pamięci RAM. Czy odczułem jakiekolwiek różnice w prędkości działania telefonu w porównaniu do 5s? Nie. To dobrze, bo większość czynności smartfon wykonuje naprawdę szybko. To źle, bo niektóre rzeczy (jak skakanie między aplikacjami) trwa irytująco długo w porównaniu do konkurencji.

Zmiany natomiast zauważyłem w wynikach z M8 oraz w baterii. Ten pierwszy pokazuje teraz nie tylko ile kroków zrobiliśmy, ale także ile pięter pokonaliśmy. Działa to zaskakująco dobrze, choć trzeba pamiętać, że to dane orientacyjne. Co do baterii, miała być rewelacyjna, a tak naprawdę nie odczułem aż tak dużego skoku w porównaniu do poprzednika. Tak, jest lepiej, ale to ciągle nie to, czego oczekuję po topowym smartfonie.

Aparat

Nie miałem jeszcze okazji testować aparatu w nocy, ale wszystkie zdjęcia robione nim w dzień wychodzą po prostu świetnie. To, jak szybko telefon ustawia ostrość jest po prostu zdumiewające.

IMG_4646 IMG_4635 IMG_4644 IMG_4623 15267840166_e6c352cc19_o

Również opcja nagrywania w 240 klatkach na sekundę zdaje się być czymś ciekawym. Warto dodać, że nagrywając w tej opcji nie nagrywa się dźwięk. Oczywiście, dźwięk jest nagrywany, co widać na poniższym przykładzie.

A więc?

Po półtora dnia używania iPhone’a 6 mam dosyć mieszane uczucie. Z jednej strony jestem zachwycony telefonem: to dokładnie to, czego oczekiwałem (może poza pamięcią RAM). Z drugiej strony, nieduża część mnie liczyła, że ten telefon będzie czymś innym. Czymś funkcjonalniejszym. iPhone 5s był moim (i nie tylko) zdaniem najlepszym telefonem na rynku. Szóstka zdaje się korzystać z tej spuścizny, dodając od siebie minimum tego, co pozwoliło nadgonić niektóre braki w stosunku do konkurencji. Andrew Kim swoją recenzję 5s zatytułował słowami „Still the best but no longer a leader” i to pasuje świetnie do iPhone’a 6.

Jedno jest pewne: to nie koniec. iPhone 6 dopiero rozwinie skrzydła. Developerzy zaczną tworzyć aplikacje specjalnie dla niego, Apple Pay ma wystartować w przyszłym miesiącu. Dopiero wtedy będę mógł wydać ostateczny werdykt. Jednak póki co, iPhone 6 to dla mnie 5s+. Większy 5s w nowej obudowie, niewiele więcej.

Jeśli macie jakieś pytania, komentarze są do Waszej dyspozycji. Recenzje iPhone’a 6 i 6 Plus pojawi się z następnym numerze iMagazine, zaś pierwsze wrażenia z większego modelu przeczytacie w poniedziałek.



27

Michał Zieliński

Star Wars, samochody i Taylor Swift.

mikeyziel