Apple jest królem aplikacji

31/10/2014, 08:00 · · · 2

Apple Watch wreszcie ujrzał światło dziennie. Zegarek z Cupertino jest, delikatnie mówiąc, kontrowersyjny. Oglądając prezentację, miałem minę wegetarianina, któremu ktoś powiedział, że właśnie zjadł mięso. Trochę zniesmaczenia, trochę zdziwienia, a to wszystko zmieszane z wiedzą, że już tego nikt nie odwróci.

Ale czy tak nie było od zawsze? Pamiętacie swoją reakcję na pierwszego iPhone’a? Ja nie wierzyłem, że coś tak drogiego może potrafić tak niewiele. To samo było z iPadem. „Komu to potrzebne? A dlaczego?”.

Tym razem jednak sytuacja jest trochę inna. Apple nie wchodzi na rynek, który istniał gdzieś w tle. Wchodzi na rynek, który rozwija się niesamowicie szybko. Rynek, gdzie nowe pomysły pojawiają się równie szybko co pryszcze na twarzy nastolatka. I, co najważniejsze – rynek, którego liderem jest wielki konkurent Apple – Samsung.

Tak, to może brzmieć zaskakująco, ale jeśli chodzi o koncept inteligentnego zegarka, to Samsung prezentuje najlogiczniejsze podejście. O ile Pebble czy Android Wear opierają się głównie na powiadomieniach, o tyle Samsung próbuje stworzyć z serii Gear coś więcej. Z zegarka Gear zadzwonimy, zrobimy nim zdjęcie, a także zainstalujemy na nim aplikacje. Pamiętam pierwszego Galaxy Gear. Działał pod kontrolą Androida i posiadał dosyć zacnie wyposażony sklep z programami. Oczywiście, o przepastności Google Play Store czy App Store nie można było mówić, ale Evernote czy Snapchat na ręce to była przydatna rzecz. Jednak Samsung wtopił i zmienił Androida na Tizena, zabijając wszystkie stworzone dotychczas aplikacje. Teraz, z tego co widziałem, na nowych zegarkach Gear królują proste gierki i kalkulatory. Niezbyt „smart” ten „watch”.

Tutaj wchodzi jedyna rzecz, która przykuła moją uwagę podczas prezentacji Apple Watch – właśnie aplikacje. Zegarek od Apple jeszcze nie jest w sprzedaży, a to, co zobaczyliśmy na scenie w Cupertino, przechodzi najśmielsze oczekiwania. Za pomocą Apple Watch będzie można dostosować temperaturę panującą w pokoju, a także kolor światła. Wystarczy jedno dotknięcie zegarka, żeby odprawić się na lotnisku i śledzić obecny stan lotu. Dzięki odpowiedniej aplikacji będziemy mogli otworzyć drzwi w hotelach. Z Apple Watch sprawdzenie stanu naładowania BMW to tylko parę pacnięć.

To wszystko w zegarku, którego jeszcze nie ma w sprzedaży. Pomyślcie, co będzie się działo, gdy trafi do sklepów, jak ogromne będzie miał możliwości? To nie jest tylko Centrum powiadomień na nadgarstku, to nie jest tylko Google Now na nadgarstku, to jest komputer z systemem z pełnoprawnymi aplikacjami. I przypomina zegarek.

Konieczność posiadania pełnoprawnych aplikacji zdaje się czymś banalnym i koniecznym, ale dotychczas nikt tego nie zrobił. Samsung próbował, poległ. Google podchodzi do sprawy dziwnie – aplikacje na Android Wear zdają się raczej rozszerzeniami niż faktycznie programami. Dlaczego więc aż tyle musieliśmy czekać na tę „oczywistą oczywistość”?

Odpowiedź jest prosta. Bo to Apple jest królem aplikacji. To na iOS są dostępne najlepsze jakościowo pozycje. Dowód? Proszę bardzo. Niedawno kupiłem Jawbone UP – świetna opaska do mierzenia codziennej aktywności. Wymaga jednak synchronizacji z telefonem. Można użyć iOS lub Androida. Gdy wybieram tego drugiego, to proces zgrywania danych trwa dłużej niż zmiana pór roku. Z kolei iPhone synchronizację przeprowadza w moment. Inny przykład. Aplikacja Instagram do dzisiaj nie potrafi poprawnie wyświetlać powiadomień i (o zgrozo) zdjęć na smartfonach z Zielonym Robocikiem. Chętnie podałbym podobne przykłady z trzeciej, najpopularniejszej platformy – Windows Phone – ale ani Jawbone Up, ani Instagram (Beta się nie liczy) nie są dostępne w ichniejszym sklepie.

Jeśli to za mało, wystarczy spojrzeć na ofertę aplikacji dostosowanych do większych ekranów w tabletach. Facebook, Feedly, Evernote – na tabletach z Androidem to zwyczajnie rozciągnięte aplikacje smartfonowe. Nic więcej.

Apple zaczęło od stworzenia świetnego urządzenia, jakim był iPhone, na które deweloperzy sami chcieli pisać programy. Następnie, niczym dobry wujek dający się przejechać siostrzeńcowi swoją 911, Steve Jobs zaprezentował światu App Store. Przekonał tym do Apple naprawdę wielu programistów, dla których dzisiaj platformy z nadgryzionym jabłkiem mają najwyższy priorytet. Nieważne czy to telefon, tablet czy właśnie zegarek – produkty Apple będą dla nich ważniejsze niż konkurencja. A aplikacje będą tam bardziej dopracowane, bogatsze, przyjemniejsze. Mimo że pozostaję sceptyczny co do samego Apple Watcha, to nie pozostaje mi nic innego jak życzyć konkurencji powodzenia. Bo przyda im się.

Ten tekst pochodzi z archiwalnego iMagazine 10/2014



2

Michał Zieliński

Star Wars, samochody i Taylor Swift.

mikeyziel