Mastodon
Zdjęcie okładkowe wpisu O MacBooku z jednym portem

O MacBooku z jednym portem

Michał Zieliński
mikeyziel
51
Dodane: 10 lat temu

Internet zawrzał po informacjach, które Mark Gurman ujawnił na temat najnowszego, 12-calowego MacBooka Air. Projekt zdaje się być naprawdę szalonym, to trzeba przyznać. Niemniej, wydaje mi się, że w tym szaleństwie tkwi metoda.

Moment, jakie szaleństwo? Dla osób niezaznajomionych z tematem już wyjaśniam. Otóż, zgodnie z doniesieniami Gurmana, nowy MacBook Air ma być pozbawiony portu MagSafe, Thunderbolt, obu portów USB typu B (czyli takie, z jakie dzisiaj korzystamy) oraz slotu na kartę pamięci. Wszystko zastąpi jedno, uniwersalne USB typu C, które pozwala na ładowanie komputera, przesyłanie obrazu, jest kompatybilne wstecznie, a wtyczkę możemy podłączać jak tylko nam się zamarzy, dokładnie tak jak Lightning. Do tego może Apple uda się zrobić je magnetyczne, zachowując unikalną cechę MagSafe.

Tak więc dostaniemy cztery porty w jednym. To jest właśnie to szaleństwo. Głosy internetu były bezlitosne. “Jak ja do tego podłączę monitor?!” pyta jeden, losowy Twitterowicz. Drugi, wycierając nos w pożyczoną od pierwszego chusteczkę lamentuje “Nie naładuję iPhone’a, jeśli będę ładował komputer!”. “Krok wstecz dla MacBooków Air” kończy trzeci. “Po co tak?!” ciągnie temat ktoś kolejny. Odpowiadam ja.

Cofnijmy się do 2008 roku. W styczniu tego roku Steve Jobs wyjął z koperty komputer. Był zabójczo smukły, oszałamiająco lekki i… wybrakowany. Nie miał napędu SuperDrive (przypominam, mamy rok 2008, wtedy z płyt faktycznie ktoś korzystał), miał tylko jedno USB, miał powolny dysk i problematyczne zawiasy. Nieważne, w tym komputerze główną rolę odgrywały lekkość i smukłość, a przez to: mobilność.

Dzisiejszy 13-calowy MacBook Air nie jest lżejszy od tamtego modelu, nie jest dużo cieńszy także. Oczywiście, ma więcej portów USB, zawiasy w moim egzemplarzu trzymają już ponad trzy lata, a dysk jest oszałamiająco szybki. Kiedyś jeden z najdroższych laptopów Apple jest dzisiaj tym najtańszym, podstawowym modelem. Z tym nie byłoby nic złego, dopóki nie spojrzy się na wyższą półkę w hierarchii.

Tam znajduje się 13-calowy MacBook Pro z wyświetlaczem Retina. Za niewiele większą cenę (mówimy tutaj o 200 dolarach przy modelu z 8 GB pamięci RAM) otrzymujemy dużo lepsze podzespoły, więcej portów Thunderbolt oraz prześliczny, superostry ekran. A co z mobilnością? Najnowszy Pro jest niewiele cięższy od tańszego brata, jest też niewiele grubszy. Nie pozwala na równie długą pracę na baterii, ale ciągle mówimy tutaj o około 10 godzinach bez konieczności podpięcia do ładowania.

Przez ostatnie lata MacBook Air pełnił rolę komputera, który wprowadzał wielu do świata Macintoshów. Teraz tę rolę zaczął pełnić właśnie Pro z Retiną. Znam wiele osób, które w ostatnim czasie kupiły właśnie tego ostatniego. Znam dwie osoby, które w tym samym okresie zdecydowały się na Aira. Obie skorzystały z naprawdę dobrej promocji, w przeciwnym razie były zdecydowane na Pro.

13-calowy MacBook Pro na nowo stał się podstawowym komputerem w ofercie Apple. Co więc z Airem? Można albo obniżać jego cenę w nieskończoność, albo szarpnąć się na kolejną rewolucję. Dodając ekran Retina otrzymamy komputer jeszcze bardziej zbliżony do aktualnego Pro. Można natomiast pójść w drugą stronę i sprzęt radykalnie odchudzić. Tym właśnie mógłby być być 12-calowy model. Powrotem do korzeni, kiedy to na pierwszym miejscu stawiana była mobilność. Jeśli rezygnacja z portów ma sprawić, że laptop będzie ważył mniej niż 1 kilogram, to ja jestem za. Do tego mówi się o baterii, która dzięki nowemu procesorowi Intela ma wytrzymać 15 godzin pracy, więc problem, w którym trzeba jednocześnie ładować komputer i telefon z tego komputera będzie raczej rzadkością. Pozostaje zapytać tylko o cenę, która również nie powinna być wygórowana – jak na standardy Apple, oczywiście.

Zasada byłobaby prosta. Chcesz komputer, który będzie uniwersalny, wybierzesz Pro, tak jak teraz. Chcesz komputer, który będzie tak przenośny, jak to jest tylko możliwe, weźmiesz nowego Aira. Dylemat, przed którym wiele staje dzisiaj podczas wybierania laptopa zniknie. Mnie to cieszy i widzę opinie osób, którym zależy na lekkości MacBooka kosztem tych nieszczęsnych portów. Ba! Sam głównie podłączam do swojego Aira słuchawki i ładowarkę, nic więcej.

A osobom, które krzyczą, że laptop bez tradycyjnego USB jest niedorzeczny, proponuję przypomnieć sobie swoją reakcję 7 lat temu na komputer bez napędu DVD. Moja wyglądała o tak.

Michał Zieliński

Star Wars, samochody i Taylor Swift.

mikeyziel
Zapraszamy do dalszej dyskusji na Mastodonie lub Twitterze .

Komentarze: 51

Dokładnie z tych powodów ktore opisujesz, zdecydowałem się całkiem niedawno na Pro z Retiną. Za stosunkowo niewiele więcej otrzymuje się dużo lepszy sprzęt. No i Pro ma HDMI, co akurat dla mnie jest bardzo ważne. Ciekawostka – pracownik Apple nie wiedział o braku tego złącza w Airach i musiał osobiście sprawdzić, gdy mu o tym powiedziałem. :)

Mi pracownik powiedział,że nie wiedział, że w nowym OSX-sie jest możliwość odbierania połączeń i sms-ów.. Żałosne!!!

W Yosemite taka opcja przecież jest. Może pracownik był niedoinformowany. Pewnie wielu pracowników w sklepach Apple przy okazji nie wie jak wykonać kopię zapasową instalatora systemu na pendrive na wypadek, gdyby podczas aktualizacji coś poszło nie tak, w razie chęci testowania wersji beta OS X albo gdy system po dłuższym użytkowaniu po prostu zacznie być wolniejszy. Dlatego tez podaję link do totoriala wykonywania OS X recovery http://mackozer.myapple.pl/posts/7056-instalacyjny-pendrive-os-x-yosemite

Zdecydowanie lepiej niewiele dopłacić do Pro z Retiną. Air ma sens jedynie pod warunkiem zachowania znacznie niższej od Pro ceny i większej mobilności. Ale jak dla mnie oprócz portu USB typu C powinien pozostać jeden klasyczny port USB 3.0 choćby do podłączenia pendrive czy modemu LTE. Air jest po prostu dla tych, którym w podróży nie wystarczy iPad i potrzebują niewiele większego prawdziwego komputera. Kto jednak zamierza używać porządnego laptopa także w domu a poza domem potrzebuje wydajności wykraczającej poza tę wystarczającą do przeglądania netu powinien interesować się jedynie Macbookiem Pro. Co ciekawe killerem Aira moze być nowy większy iPad (mówi sie o duzym iPadzie 12′).

Nie do końca zgadzam się z autorem.Trudno porównywać rozmiar napędu optycznego do wymiaru portu USB. Płyta CD ma średnicę 12 cm. Do tego należy doliczyć miejsce na elektronikę silnik i obudowę. W tamtych czasach producenci mogli liczyć na procentowy zysk wolnej przestrzeni rzędu kilkunastu, a nawet kilkudziesięciu procent (w zależności od przekątnej). Macbook Air 11″ posiada 2x USB i 1xminiDP. Zastąpienie go jednym uniwersalnym portem wymusi na użytkownikach zakup specjalnego huba i/lub przejściówki na standardowe USB. Liczba peryferiów w kolejce jest całkiem pokaźna, niezależnie od tego jak często z nich korzystamy:karta pamięci, pendrive, drukarka / skaner, telewizor / zewnętrzny, monitor, myszka.

Kiedy producenci pozbawili nas wewnętrznego napędu CD, w cenie 200 – 300 zł mogliśmy zakupić napęd zewnętrzny…. pod USB. Opisywany model Macbooka, nawet jeśli potwierdzą się jego parametry, będzie mega niepraktycznym urządzeniem. Macbook Air 11″ waży nieco ponad 1kg i pozwala nam podłączyć się pod większy monitor, podłączyć zewnętrzną myszkę czy drukarkę. Jest lekki i poręczny. Jedyną zaletą nowego Macbooka 12″ będzie chyba tylko upakowanie większego ekranu, w tej samej obudowie..

Jedna uwaga:
Karta Pamięci – w 90% wypadku podłączam ją do maca z retiną, a w pozostałych wypadkach mogę użyć USB i podpiąć cały aparat
Pendrive – w czasie google docs i dropboxa praktycznie bezużyteczne
Drukarka/Skaner – od dwóch-trzech lat nie widziałem by ktoś miał to podłączone po kablu
Telewizor/Monitor – USB C pozwala na przesyłanie obrazu, a prawie nikt nie ma podłączonych tych rzeczy na stałe do aira
Myszka – Korzystanie z innego rozwiązania niż bluetooth nie ma praktycznie żadnych zalet

PS Oczywiście znajdą się osoby dla których to będzie problemem, ale projektując taki sprzęt myśli się nie o 2% odbiorców tylko 98%.

Zgadzam się z Tobą może nie w 100%, ale…
Karta pamieci ok tylko co zrobisz jak ktos da Ci tylko karte abys przerzucil sobie zdjecia.
Pendrive nie zartuj sobie kazdy jeszcze tego uzywa nie przekopiujesz pliku wazacego 6gb w pare sekund przez internet tzn dropboxa
Drukarka/skaner – w tym masz racje
Telewizor/Monitor- akurat w firmie mojego taty kazdy dziala na macbooku maja kupione monitory na ktorych uzywaja airow w pracy na duzym ekranie, a po pracy odpinaja go i zabieraja do domow…
Myszka – dla mnie tez racja pozatym w macbooku chyba malo kto uzywa ich bo touchpad jest wygodny

1. Podepniesz czytnik kart pamięci. Proste.
2. No, powiedzmy, że ktoś jeszcze z tego korzysta (dużo szybciej mi jest wysłać plik przez iMessage/AirDrop niż szukać pendrive’a, podpinać, blabla), dlatego dobrze, że do Aira 12″ pendrive’a można podpiąć.
3. –
4. Yup. Do Aira 12″ można będzie podpiąć też monitor, więc to nie jest problem.

Kupujesz komputer za ponad 4 tysiace i potem placisz jeszcze za jebane przejsciowki do czytnika, do usb itd Jak by Apple sprzedawalo komputer bez zadego wejscia to bys kupil bo im mniej tym lepiej

A czy teraz jest inaczej? Czy chcąc podłączyć kabel Ethernet do MacBooka nie muszę kupić przejściówki? Czy chcąc podłączyć monitor nie potrzebuję przejściówki? Zakładam, że USB-C do standardowego USB będzie w zestawie, wszak ten port dopiero wchodzi na rynek. Jednak z czasem urządzeń kompatybilnych przybędzie, a samo USB-C zastąpi poprzednika.

Hmm, w tej chwili potrzebuje tylko jednej przejściówki, do kabla Ethernet, thunderboltem podłączam tv, karty SD odczytuje przez slot na karty, jednym USB ładuję…. kurcze jednak jeden port stworzy pewne ograniczenia…!

Monitor przez thunderbolt mozesz podlaczyc, a akurat ethernet jest mniej potrzebny bo w laptopie masz wifi. Moim zdaniem nie spodoba się to firmą i microsoft nie bedzie zadowolony, ze Apple dyktuje nowy wygląd USB. Mam nadzieje, że chociaż bedzie można włożyć pendrive w obie strony. Rynek bedzie teraz podzielony na zwykle urzadzenia z zwyklym usb oraz tym norym “c” potem kabelki od iPhone beda mialy zmienione wyjscie i juz nie podlaczysz do czyjegos laptopa sobie kabla aby podladowac. “think diffrent? nie podoba mi sie to. Jestli tak bedzie to nie wymienie MB air z 2014 na kolejny model

Microsoft może po prostu promować komputery z oboma rodzajami USB tj. starym typu A (oczywiście w wersji 3.0, czyli z dodatkowymi pinami w głębi) i nowym typu C. Takie rozwiązanie pozwoli łagodnie przejść na nowy standard dwustronnej wtyczki USB jednocześnie zachowując konieczną moim zdaniem jeszcze przez wiele lat kompatybilność ze starym standardem USB.

To już chyba lepiej dopłacić do najtańszego iMaca. Cena ponad 4 tys zł jest stanowczo wygórowana jak na monitor.

Do 13′ MBP Pro zewnętrzny monitor podłączysz przez HDMI. Oczywiście można spróbować bezprzewodowo jeśli monitor na to pozwala, tzn. obsługuje AirPlay.

Jeśli weźmiesz pod uwagę, że nie kupujesz komputera za 4k tylko najtańszy model to odrobinę przestaniesz się dziwić, że “nie ma wszystkiego”. Zawsze może kupić model za 10k i będziesz mieć “prawie wszystko”. Fakt, nadal nie będzie PS/2, serial, centronics, PCIMCIA i reszty intrefejsów z czasów komputera kopalnego ;-)

Jak ktoś potrzebuje takich jaskiniowych interfejsów zawsze znajdzie przejściówki. Użytkownicy starych, ale wysokiej klasy profesjonalnych skanerów mogą potrzebować interfejsu SCSI, ale też istnieją przejściówki z USB, a być może nawet Thundrbolt.

2. Tylko z urządzeniami Apple. Poza tym nawet WiFi AC będzie wolniejsze od penów.

4. Podepnij go pod zwykły monitor i ładowarkę… Da radę z przejściówka? Oby ją chociaż dołączyli do pudełka.

Tak na prawdę kupić 1 zajebisty hub za jedyne 399zł i będziesz go nosił jakby Ci było potrzeba więcej urządzeń podłączyć. Dzięki temu twój laptop będzie o parędziesiąt/paręset gramów lżejszy… EKSTRA!… Ethernet jeszcze rozumiem – WiFi AC i bardzo mało popularny Ethernet 10 Gb/s lub wyższy. Reszty nie da się usprawiedliwić. Minimum to ładowarka i 1 port (niestety) USB. Najlepiej ładowarka, 1 USB i 1 Thunderbolt i do tego kable Thunderbolt-Lightning. Im więcej portów tym lepiej. Porty to znikoma waga. Problem jest tylko w opracowaniu płyty głównej, jednak jak jej nie zrobisz, będzie ważyć tyle samo. Tu chodzi o optymalne rozmieszczenie elementów wewnątrz i to może jedynie usprawiedliwiać brak portów. Musi jednak być to naprawdę istotny powód, a nie na zasadzie, miesiliśmy widzimisię wstawić tu wiatrak, no ale bez wywalenia portu się nie dało, więc go wywaliliśmy. Cieszcie się nowym zajebistym miejscem na wiatrak! Czy coś dało jego przemieszczenie? Nie, ale fajnie wygląda tutaj!

Tak jak pisałem poniżej, grubość obecnej generacji Aira definiują USB typu B, więc pozbycie się ich było sposobem na zrobienie komputera jeszcze cieńszym. Jeżeli powyższa konfiguracja portów to dla Ciebie jest minimum, proszę bardzo, jest Pro 13, sprawa załatwiona.

Dobra, o mniejszej wersji pogadamy niżej :D.

ad 2 szczególnie jak przenosisz dane z jednej lokalizacji do drugiej nie biorac komputera. Wowczas imessage/airdrop moga isc sie bujac

No nie wiem. Przez iMessage mogę wysłać pliki na drugi koniec świata bez ruszania się z domu. Dużo wygodniejsza opcja niż pendrive. ;-)

Ja do rodziców mieszkających kilka minut ode mnie wole zanieść kilka GB zdjęć na pendrive niż pozwalać to przez net. Poza tym imessage jest alternatywą, a nie zamiennikiem

Zapomniano tez o istnieniu modemów na USB. Niby jest hotspot osobisty w iPhone, są mobilne rutery, ale jednak niektórzy używają modemów USB. Widocznie uznano, że używa ich mały % userów.

“Kiedy producenci pozbawili nas wewnętrznego napędu CD, w cenie 200 – 300 zł mogliśmy zakupić napęd zewnętrzny…. pod USB.” A dzisiaj za 200-300 zł będziesz mógł dokupić hub USB typu B pod USB typu C. Dokładnie ta sama historia. Motyw pozbycia się napędu płyt przywołałem nie dlatego, że zajmował on miejsce, a dlatego, że wtedy płyty były głównym nośnikiem danych. Decyzja ta wydawała się radykalna i pozbawiona sensu, ale – jak widać – przyjęła się. Podobnie jest teraz. Port USB definiuje grubość MacBooka Air i chcąc zrobić cieńsze urządzenie konieczne było zastąpienie go czymś innym. Do Aira 12″ dalej będziesz mógł podpiąć wszystkie peryferia, o których piszesz, kwestia będzie tylko przejściówki. Chciałem również zauważyć, że podłączenie do obecnego Aira kabla Ethernetowego wymaga przejściówki, podpięcie większości monitorów i telewizorów wymaga przejściówki. Zakładam, że bardzo szybko będzie można kupić np. kable Lightning na USB typu C czy specjalne czytniki kart pamięci, więc to problemem nie będzie.

Masz rację, tylko nikomu nie poleciłbym zakupu tego laptopa. Płacimy za Macbooka z OS X, który jest ograniczony niemal tak samo jak iPad z iOSem. Owszem, do mojego iPada zdarza mi się podpinać adapter na miniSD i podglądać dopiero co cyknięte lustrzanką zdjęcia. Natomiast po powrocie do domu, wsuwam kartę do Macbooka, kopiuje zawartość i przystępuję do edycji. Nowość od Apple skomplikuje mi życie i to bardzo. Jak rozumiem, będę musiał nieustannie nosić ze sobą hub USB typu C. W przypadku braku huba, będę mógł, albo ładować komputer, albo mieć do niego podłączony pendrive albo inne peryferia. Przykładowo, nie będę mógł jednocześnie ładować komputera i oglądać filmu na TV. Bo mam tylko jeden port…. Nie będę mógł ładować komputera i mieć podpiętego nic innego. Albo to albo to…. Trochę słabo, podobnie jest z iPadem, dlatego nie przekonują mnie argumenty o czasie pracy baterii. Mój Air ma bardzo długi czas baterii, jednak notorycznie zdarza się sytuacja, że podczas oglądania filmu (podpięty przez mini displayport) muszę podłączyć go do zasilania. A to tylko pod warunkiem, że film mam na dysku lub streamuje z internetu. A jeśli film przyniósł mi kolega na pendrive ? Aktualnie mogę mieć podłączone zasialanie, podłączony telewizor i podłączony pendrive. Wciąż zostaje mi jeszcze jedno wolne USB. Nowy Macbook 12″ jest po prostu protezą laptopa. Aby uzyskać choćby podstawową funkcjonalność, trzeba będzie mieć hub. A jak wiemy takie huby wcale malutkie nie są. To tyle. Uważam, że jedynie ultra-mobilne osoby go wykorzystają, jednak takim osobom polecę iPada Air 2 + klawiatura bluetooth i np. adapter na USB/miniSD. Za mniejszą kasę, będą mieli prawie to samo :D

I tu masz rację, chcąc oglądać film na TV nie będzie można ładować, a to się bardzo często zdarza również i u mnie. No i brak slotu na kartę SD wymusza używanie i noszenie ze sobą przejściówki…. Mam nadzieję, że będą chociaż 2 porty na nowe usb bo to raczej, że będzie USB typu C jest pewne!

Mówisz, że dużo korzystasz z iPada, przecież tablet Apple ma jedno złącze, a można go jednocześnie ładować i mieć podłączonego do telewizora. Tutaj prawdopodobnie będzie podobnie, z tymże hub wbudowany w ładowarkę.

Nikt im nie kazał takiego portu robić. Lightning jest cienkie, może więc nie zrobią wersję 2.0 dla szybszych transferów i wmontują? USB też ma mniejsze wersje. Krótko mówiąc – nie trafiony argument.

Mniejszą wersją USB jest właśnie USB typu C, na które Apple prawdopodobnie się zdecyduje, więc gdzie jest “nietrafioność” tego argumentu? :)

No dobra, nie do końca nie trafiony, bo zamienili USB na USB. Byłby rzeczywiście nietrafiony, gdyby go a) zupełnie wywalili, b) zamienili 2 USB, na 1 USB. Nawet w Air można by zamontować 1 micro USB i 1 USB. Owszem, psuje wygląd, no ale sprzęt ma nie tylko wyglądać, ale również służyć do czegoś. Poza tym, to też można by po Applowemu rozwiązać dająć 2x/3x/4x Lightning 2.0/ mini/micro Thunderbolt. Usuwanie portu to ostateczność. Ja proponuje wywalić dysk – ważyć sporo więcej od portów, a masz przecież chmurę, więc wystarczy Ci :P.

Świetny artykuł Michał! Dokładnie tak. Dokładnie o to chodzi. Ostatnio ktoś chciał kupić iPada Air i się pytał mnie jak tam podłączyć pen drive’a, bo nie ma portu USB… ja mu odpowiedziałem, że iPad Air nie przewiduje podłączania muzealnych obiektów.

Kiedyś miałem mnóstwo pen-drive’ów, teraz mam chmurę, dropbox, box, mega, cokolwiek… times are changing. A tak jak napisałeś, musi być radykalna różnica między MBP i MBA, a teraz nie ma.

i chcąc zabrac gdzie zdjecia/wideo z wakacji bede musial kogos meczyc aby zaciagal kilkaset MB?

Największe nieporozumienie MacBooka Air to brak modemu 3G/LTE. Taki mobilny laptop, a trzeba podłączać nieporęczne modemy na USB lub używać tetheringu na telefonie.

No właśnie, dobrze tu ująłeś, kupić…!!!! Kolejne wydatki, przejściówki, przejściówki i jeszcze raz przejściówki…!

i przejsciowki do przejsciowek. mam gdzies taki minimalizm z pierdylionem dodatkow obok.

Lubię minimalizm , ale to tu chyba lekka przesada, musi być minimum 1 port do ładowania kompa plus drugi do czegokolwiek , w tej opcji tego nie mogę zaakceptować , no ale mnie i tak nikt o zdanie pytać nie będzie , wiec mój głos niewiele się liczy

Pozbycie się DVD było naturalną konsekwencją kierunku jaki przyjęło Apple. Zastanawiałem się dlaczego ten napęd tak długo pokutował w sprzęcie z jabłkiem. Można się było tego spodziewać ;)

Większy rwetest i rwanie włosów było po premierze pierwszego iMaka :D komputer bez FDD!!! :D to było coś strasznego i niewiarygodnego :D A jak się pececiarze turlali ze śmiechu, że Apple strzela sobie w kolano :D