iMagazine

Eizo CX–271 – piękno (prawie) bez wad

03/02/2015, 10:07 · · · 1

Zanim nabyłem swojego pierwszego iMaca, zawsze korzystałem z matowych ekranów. To szczególnie istotne, jeśli stanowisko pracy ma się obok okna, przez które wpada słońce przez większość dnia.

iMaca w lecie trudno było używać – wpatrywanie się w swoje odbicie nigdy mnie nie rajcowało, a mocne światło zamieniało go prawie w lustro. Sytuację ratowało podkręcenie jasności na maksimum, ale matowy LCD to matowy LCD – każdy ma swoje preferencje, a to są moje.

Eizo CX271 01

W swoim życiu miałem różne modele Eizo, przy czym ostatni miał 24 cale i rozdzielczość Full HD. Gdy na moim biurku zawitał model CX–271 z serii ColorEdge, z moją ulubioną rozdzielczością wynoszącą 2560×1440 px na przekątnej 27″, to nie mogłem być bardziej szczęśliwy. W zasadzie mogłem, ale musiałby mieć 5120×2880 punktów, a na to przyjdzie nam jeszcze chwilę poczekać. Wracając jednak do Eizo – CX nie jest najwyższą półką autorstwa firmy. To miano należy do serii CG, która kosztuje więcej niż warte są moje nerki. W zamian otrzymujemy wiele różnych i często miłych dodatków, których zabrakło w mojej paczce. Jako że nie miałem dostępu do kalibratora, aby stworzyć odpowiedni profil dla mojego komputera dla przestrzeni Adobe RGB, to postanowiłem skorzystać z alternatywy, z której prawdopodobnie korzysta większość zwykłych użytkowników – przełączyłem go w tryb sRGB (w którym i tak pracuję nad swoimi zdjęciami) i załadowałem odpowiedni profil pod OS X. Kolory wróciły do normy, a zdjęcia nabrały oczekiwanych barw.

Sprzęt

CX–271 ma wbudowany czujnik, który automatycznie przeprowadza korektę obrazu w chwilach, gdy monitor nie jest używany. Do pierwszej kalibracji naturalnie wymagany jest osobny kalibrator. W moim przypadku korekta była wykonywana co 100 godzin, gdy monitor nie był używany. Jeśli był, to czekał, aż komputer „pójdzie spać”.

CX–271 wyposażono w matrycę IPS pokrywającą 99% przestrzeni Adobe RGB. Ekran podświetlany jest LED-ami, co ma swoje plusy i minusy, ale podobnie jak CRT zostały wyparte przez LCD, tak musimy się przyzwyczaić do tego, że świetlówki niedługo całkiem znikną z rynku. Ten model Eizo posiada również elektronikę, która odpowiednio steruje podświetleniem, aby miało ono takie same natężenie na całej powierzchni. To rzeczywiście działa, ale mój egzemplarz miał delikatny light bleed w dolnym lewym rogu, widoczny jedynie na czarnym tle przy podkręconym podświetleniu.

Eizo CX271 02

Monitor posiada trzy różne wejścia dla sygnału wideo oraz ma wbudowany hub USB. Na tylnej ściance dostępne są wejścia DVI, HDMI i DisplayPort (wszystkie z HDCP), a hub pozwala na podłączenie dwóch różnych komputerów dzięki dwóm portom upstream. Niestety są tylko dwa wejścia/wyjścia USB do podłączenia na przykład aparatu i co gorsza, są one typu 2.0. Często można spotkać osoby narzekające na umiejscowienie portów w iMacach – one ewidentnie nigdy nie próbowały podłączyć czegokolwiek do monitora w pionie na tylnej ściance. Nie rozumiem też, dlaczego w 2014 roku nie ma portów USB 3.0.

Monitory Eizo zawsze cechowały dwie rzeczy. Pierwszą jest bardzo toporny, plastikowy design, który pomimo że był ewidentnie wysokiej jakości, to po prostu wyglądał brzydko. W tej kwestii nic się nie zmieniło, chociaż jest zauważalnie ładniejszy niż starsze modele. Druga cechą jest ich znaczny rozmiar – gabaryty i grubość całości jest sporo większa od starych iMaców, a co dopiero tych najnowszych, cienkich modeli. O ile to drugie nie przeszkadza, ponieważ trzeba jakoś pomieścić zaawansowaną elektronikę sterującą całością, o tyle ten monitor nie będzie stanowił w domu elementu dekoracji wnętrza, co iMac robi z powodzeniem. Być może Eizo zakłada, że z ich monitorów korzystają przede wszystkim profesjonaliści, ale wielu z nich może mieć większe wymagania estetyczne. Mam nadzieję, że te słowa zmotywują firmę do rozważenia zatrudnienia porządnego designera, który opakuje solidne wnętrze w piękny wygląd.

Kinomaniakom (czyli Jaśkowi Urbanowiczowi) spodoba się fakt, że CX–271 natywnie odtwarza materiały wideo nakręcone na 24 fps przy 24 Hz. W innych warunkach pracuje przy 60 Hz.

CX–271 ma w zasadzie tylko jedną wadę, pomijając powyższe kwestie estetyczne – przy przewijaniu pionowo stron internetowych pod tekstem pojawiają się duchy. Czas reakcji takiego LCD jak ten Eizo nie jest oczywiście najważniejszym elementem układanki, więc jest to wada, którą akceptuję, ale momentami staje się to irytujące. Przy okazji podpowiem, iż pomimo że zostawiłem ekran na dłuższy czas ze statycznym obrazem, to nic się na nim nie wypala.

W tym modelu Eizo występuje również czujnik natężenia światła, który dostosowuje ekran do warunków panujących w pomieszczeniu pracy. Jako że moje monitory stoją bokiem do okna, przez które często świeci słońce, to jest to bardzo pożądana przeze mnie cecha. Niestety CX–271 nie radzi sobie dobrze wieczorami, prawdopodobnie dlatego, że nie kalibrowałem go – ekran świeci dużo za mocno. W dzień jednak reguluje jasność zaskakująco dobrze. Oczywiście przy zastosowaniach profesjonalnych należy zupełnie inaczej podejść do tematu i mieć całkowitą kontrolę nad barwą i natężeniem światła.

Eizo CX271 03

Na koniec

W dzisiejszych czasach widuję coraz więcej osób zajmujących się profesjonalnie tematami, które wymagają monitora wyświetlającego prawidłowo kolory, a korzystają z rozwiązań pośrednich. Pomimo że na rynku dla macuserów jest sporo wygodniejszych rozwiązań, jak chociażby Apple Thunderbolt Display czy iMac, to w takim przypadku zawsze wybrałbym monitor od Eizo. Pomimo że jest brzydki. Ważne, że świeci tak jak potrzeba.

Dawno już nie miałem przed sobą tak dobrego monitora z tak interesująco rozwiązaną stopką, dającą tyle możliwości regulacji. Teraz pozostaje już tylko czekać na ColorEdge z panelem 4K i 5K w przyszłości… Na to ostatnie rzucę się jak szczerbaty na suchara.

Dane techniczne

Producent: Eizo
Model: CX–271
Kolor: czarny
Przekątna: 27″
Rozdzielczość: 2560×1440 px
Podświetlenie: LED
Jasność: 300 cd/m2
Zalecana jasność: 120 cd/m2
Wejścia: DisplayPort, HDMI, DVI-D, USB 2.0 (×2)
Waga: 12,8 kg
Cena (SRP): 5979 zł

Ten artykuł pochodzi z archiwalnego iMagazine 12/2014


Wojtek Pietrusiewicz

Wydawca, fotograf, podróżnik, podcaster – niekoniecznie w tej kolejności. Lubię espresso, mechaniczne zegarki i zwinne samochody. Niedawno rozpocząłem prowadzenie kursów Lightrooma i fotografii na Pikselowe.pl – zapraszam.


Dodaj komentarz

RobertLipski napisał(a):

Pracuję na tym monitorze od 36 godzin :) Wahałem się nad wersją 4K którą testowałeś niedawno, jednak po weryfikacji informacji w sieci i rozmowie z handlowcem oraz ludźmi zajmującymi się kalibracją monitorów mój wybór padł na ten właśnie model CX271. Cena dużo niższa od CG277 a matryca ta sama. CG ma dodatkowo kalibrator. Tutaj fabryczna kalibracja jest bardzo dobra. Poza tym mamy ogromne możliwości dopasowania ustawień pod własne potrzeby nawet bez kalibratora zewnętrznego.
Nie zauważyłem duchów pod tekstem, które by mi przeszkadzały. Pracuję na PC. Stara karta graficzna GeForce GTX260 daje sobie świetnie radę.