iMagazine

Plotka: Apple zbuduje samochód!

14/02/2015, 09:08 · · · 8

Co może być kolejnym ruchem największej na świecie firmy, która opanowała już kieszenie (iPhone), torby (iPad/MacBook) oraz biurka (stacjonarne Macintoshe) milionów osób na świecie? Wiele wskazuje na to, że walka o miejsce w garażu.

Apple budujące samochód od lat krąży po sieci jako żart – mityczny iCar, w którym ograniczenia narzucane przez firmę tworzą apogeum absurdu. Wizja firmy technologicznej, która produkuje środki lokomocji zdawała się być równie nierealna, co wizja firmy technologicznej rzucającej rękawicę szwajrcarskim producentom zegarków. To ostatnie już się wydarzyło, więc teraz kolej na „cztery kółka” z Cupertino.

Wszystko zaczęło się kilka dni temu, kiedy to na jaw wyszedł fakt, że Apple od jakiegoś czasu stara się przekabacać na swoją stronę obecnych pracowników Tesli. Dla niewtajemniczonych, Tesla to producent prawdopodobnie najbardziej ekscytujących samochodów elektrycznych na świecie – Modelu S. Wspomnianej informacji pikanterii dodaje niedawne zatrudnienie szefa R&D Mercedes-Benza w Krzemowej Dolinie, Johanna Jungwirtha. Ostatnią wskazówką był zmodyfikowany, leasingowany dla Apple Dodge Caravan przemierzający ulice San Francisco. Spekulacji na temat powodu tych zaskakujących działań było bez liku. Albo Apple bardzo poważnie podchodzi do CarPlay, albo naprawdę szykują się do budowania samochodu. Z drugiej strony, John Sculley przyszedł do Apple 32 lata temu, a konkurencyjnego napoju do Pepsi z nadgryzionym jabłkiem do dzisiaj nie ma.

van1

Zmodyfikowany Dodge Caravan należący do Apple (fot. 9to5mac)

Wall Street Journal jednak potwierdza: będzie samochód. Zgodnie z danymi uzyskanymi przez redakcję, blisko rok temu Tim Cook zgodził się na rozpoczęcie projektu Titan, który ma na celu stworzyć w pełni elektryczny samochód przypominający minivana. Blisko 1000 osób w tym momencie pracuje nad iCarem; wiele z nich było wcześniej odpowiedzialnych za iPhone’a. Według WSJ, na ich czele stoi Steve Zanevsky, wiceprezes Apple ds. projektu iPhone’a/iPoda, który 16 lat temu przeniósł się do firmy z… Forda. Pomimo, że oficjalne stanowisko Jungwirtha mówi o zajmowaniu się komputerami Mac, on również może mieć coś wspólnego z Titanem. Jeden z pracowników Apple skusił się na stwierdzenie, że iCar będzie solidną konkurencją dla Tesli.

Patrząc na kierunek rozwoju rynku motoryzacyjnego można zauważyć, dlaczego Apple chce być jego częścią. Praktycznie każdy producent pracuje dzisiaj nad elektrycznym samochodem, który będzie mógł jeździć bez ingerencji kierowcy. Największym problemem elektrycznych samochodów są dzisiaj baterie. MacBooki czy iPady pokazują, że tę bitwę można wygrać, a Apple ma już w tym doświadczenie (szkoda, że nie użyją go do iPhone’ów). Co do drugiego aspektu „samochodu przyszłości”, obecnie w temacie samojeżdżących pojazdów najwięcej do powiedzenia ma Google. Firma technologiczna i wielki konkurent Apple. Wreszcie, warto przywołać cytowaną swego czasu przez Steve’a Jobsa myśl: ci, którzy chcą robić świetne oprogramowanie, powinni tworzyć własny sprzęt. CarPlay jest systemem przeznaczonym do samochodów. Jeśli ma on rozwinąć skrzydła, potrzebuje do tego samochodu od Apple.

Trzeba pamiętać, że projekt Titan wystartował dosyć niedawno. Pracownicy Cooka nie tylko muszą mieć czas na stworzenie samochodu, ale również nauczenie się na czym polega ten proces. W przypadku wspomnianej Tesli od rozpoczęcia projektu do rozpoczęcia sprzedaży Modelu S minęło 9 lat. Gdyby Tim Cook ogłosił, że chcą wprowadzić na rynek swój samochód jutro, stwierdziłbym, że oszalał. Ale za kilka lat, kiedy technologia umożliwiająca stworzenie „samochodu przyszłości” stanieje a samojeżdżące, elektyczne samochody zaczną trafiać do garaży przeciętnych Kowalskich, Apple powinno mieć swojego gracza w tym wyścigu.

Co mnie trochę martwi to fakt, że ze wszystkich pojazdów firma zdecydowała się na samochód. Prywatny transport oferuje niesamowite pole do popisu, szczególnie dzisiaj, gdy miejsca na drogach brakuje, a wszechobecne korki przestały kogokolwiek dziwić liczyłbym na coś bardziej osobistego, jednoosobowego.

Źródło: The Verge za Financial Times, The Verge za Wall Street Journal, 9to5mac, Apple


Michał Zieliński

Star Wars, samochody i Taylor Swift.

mikeyziel

Dodaj komentarz

daszek napisał(a):

Znając Apple i to, że wie lepiej co chce klient – od klienta, to samochód będzie miał 3 koła i skręcał tylko w prawo :D

lukczu napisał(a):

Samochody UPS skręcają tylko w prawo i podobno radzą sobie świetnie. http://www.biztok.pl/akademia-biznesu/oszczedzaja-miliony-litrow-paliwa-bo-unikaja-skrecania-w-lewo_a15891

januszp napisał(a):

Myśle , ze tylko jedna firma z rynku motoryzacyjnego pasuje , sposób myślenia podobny do APPLE , tez pełna wizjonerstwa i dążenie do perfekcji, myśle o Volvo, produkt , który byłby wytworem wspólnej myśli i pracy mógłby stać się czymś ponadczasowym. Bez wahania stanąłbym w kolejce ….

januszp napisał(a):

Widzę ze kolega o Volvo ma tylko prasowa wiedzę , Volvo jest produkowane w Szwecji i przez Szwedow, a Chiński właściciel jest tylko dostarczycielem kasy, dzięki temu Volvo rozwija się rewelacyjnie , wiem czym jeżdzę i żadnych chińskich śladów w moim aucie nie zauważyłem .

januszp napisał(a):

mieszkam w Szwecji i akurat o Volvo wiem dużo, nawet bardzo duzo, rewelacje ,które tu opisujesz, nie maja odbicia w rzeczywistości , zwiekszono zatrunienie , bo nowa XC 90 jest na top liscie i chętnych do jej nabycia jest tylu . ze nie ma szans na to by wszystkich zadowolić na czas, a bajka o chińskich silnikach odnosi się do jednego modelu , który będzie produkowany w Chinach tylko na tamten rynek.
pozostałe będą jeżdzić ze szwedzkimi motorami. lepiej nie pisać , nie mając wystarczajacej wiedzy. powodzenia

rafikx napisał(a):

Z tym opanowaniem biurek to trochę pojechaliście…

Mateusz Kamiński napisał(a):

Nie kupiłbym. Zastanowiłbym się gdyby przejęli jakiegoś dużego producenta, ale wtedy tylko zastanowił.

Jacek napisał(a):

To jest bardzo możliwe. Gdyby byli państwem, z aktualnym stanem zasobów gotówki zajmowali by 55 poz. w rankingu najbogatszych państw globu. To chyba pozwala kupić nawet dobrze prosperującą firme motoryzacyjną. Czy nie?