Wycieczka do Barcelony, czyli jak straciłem cały sprzęt

19/06/2015, 11:00 · · · 11

Zapewne część z Was, która śledzi mnie na Twitterze, wie, że wspólnie z magazynem Connected wybraliśmy się na tegoroczne targi MWC do Barcelony – ich opis znajdziecie w najnowszym wydaniu naszego siostrzanego magazynu. Zapewne ci sami z Was wiedzą też, że gdy wracaliśmy do Warszawy, na godzinę przed odlotem zostałem okradziony. Rzecz bardzo nieprzyjemna, ale może przytrafić się każdemu i dosłownie wszędzie, tak że mądry Polak po szkodzie… Dzielę się z Wami kilkoma spostrzeżeniami, które pozwolą Wam ustrzec się takiej sytuacji.

Opis sytuacyjny

Człowiek, wracając z podróży do domu, traci czujność. Będąc jeszcze na miejscu, tuż przed odlotem, czujemy się już prawie jak w samolocie. Mamy na sobie i przy sobie bagaże i czekamy tylko, aż się ich pozbędziemy na lotnisku. Są niewygodne, ciężkie. My jesteśmy już zmęczeni po podróży, a to dopiero początek. Złodzieje bardzo dobrze o tym wiedzą i czekają właśnie na takich „klientów”. Bacznie obserwują, co robisz, jak się zachowujesz i wyczekują odpowiedniego momentu, aby zaatakować. Profesjonaliści, którzy mnie okradli, robią to w taki sposób, że nawet się nie zorientujesz. Gorzej, gdy trafi się na desperatów – noże czy broń palna nie stanowią dla nich problemu. W tej drugiej sytuacji rada jest jedna – lepiej nie stawiać oporu, bo oni raczej nie mają skrupułów.

Mnie okradziono w środku dnia, ok. 12.00, w samym centrum Barcelony, na placu przy Muzeum Sztuki Nowoczesnej MOCBA. Szliśmy we trzech, z bagażami. Każdy z nas miał walizkę oraz torbę na ramieniu. Ja większość rzeczy miałem w walizce, żeby nie męczyć barków w czasie drogi na lotnisko. Jednak w ostatnim momencie wyjąłem komputer i iPada z walizki, bo bałem się, że na wybojach i krawężnikach może coś stać się ze sprzętem. Wszystko przełożyłem do torby. Idąc ulicą, kupiliśmy sobie kanapki. Stwierdziliśmy, że smaczniejsze będą w mieście niż na lotnisku. Zdecydowaliśmy się, że zatrzymamy się w jakiś „miłych okolicznościach przyrody” i je zjemy. Stanęliśmy w kółeczku, walizki postawiliśmy przed sobą. Zajęty jedzeniem stwierdziłem, że torba jednak mi ciąży i postawiłem ją na ziemi, obok mojej nogi. Minęło może 15, a może 30 sekund. Gdy po upływie około pół minuty chciałem z niej coś wyjąć, okazało się, że torby już nie było! A wraz z nią MacBooka Pro, iPada, profesjonalnego mikrofonu, lekarstw, okularów i całej masy innych potrzebnych rzeczy.

Pierwsze wrażenie było straszne. Trudno mi to nawet opisać. Rozczarowanie przeplatało się ze złością i bezradnością. Oczywiście nikt nic nie widział, a to przecież był moment. Okazuje się, że w Barcelonie… to „normalne”.

Co zrobić?

Po pierwsze znaleźć policję. Zgłosić, co się utraciło, dlatego warto mieć gdzieś zapisane wszystkie numery seryjne sprzętu, jaki się posiada – ja to wszystko mam w 1Password. Idąc na policję, warto mieć oczy szeroko otwarte i nie wstydzić się zaglądać do śmietników – kilka lat temu, gdy okradziono mi samochód, większość nieprzydatnych dla złodziei rzeczy znalazłem w śmietniku za rogiem. Jeśli straciło się dokumenty i karty, należy koniecznie od razu zadzwonić do banku. Po powrocie do Polski takie samo zgłoszenie zrobić na lokalnym komisariacie. Koniecznie też podać swoje numery seryjne na infolinii Apple (00800 4411875).

1password_icon

Jestem przyzwyczajony, że portfela, kluczy i telefonu nie noszę w torbie, tylko przy sobie, więc najważniejsze rzeczy uratowałem. Gdy stracicie dokumenty i karty za granicą, to jest duży problem – nie wrócicie samolotem, póki nie wyrobicie w ambasadzie/konsulacie tymczasowych papierów, a bez dokumentów nie będziecie mogli podjąć pieniędzy, jeśli ktoś Wam będzie chciał je przesłać. Pamiętajcie o tym!

Teraz smutna prawda – nie liczcie na wsparcie swojego banku i ubezpieczyciela, nawet jeśli mieliście wykupione ubezpieczenie podróżne. Czytaliście drobny druk? Ja też nie. Okazuje się, że zarówno specjalne ubezpieczenie podróżne, jak i to, które macie przy swojej karcie kredytowej, może i jest przydatne, jak macie katar i pójdziecie do lokalnego lekarza, ale nie gdy zostaniecie okradzeni. Takie ubezpieczenie zwraca tylko za bagaż, czytaj: torbę. Nie macie co liczyć na to, że ubezpieczyciel/bank zwróci Wam za sprzęt elektroniczny. W drobnym druku wszystko jest wyjaśnione… Cóż, uświadomiwszy sobie, że zostałem „trafiony” na około 13-14 tysięcy złotych, postanowiłem zabezpieczyć się na przyszłość.

Jak się zabezpieczyć?

Po pierwsze, nie wolno nosić wszystkiego ze sobą i do tego w jednym bagażu. Na początku tak właśnie zrobiłem, ale potem wpadłem na diabelski pomysł przepakowania bagażu. Ironicznie, właśnie w trosce o sprzęt! Koniecznie włączcie Find My Mac w iCloud oraz Find My iPhone – miałem to włączone, ale niestety moje sprzęty nigdy nie pojawiły się online. Może w innych okolicznościach, gdy nie ma roamingu, byłyby widoczne. Wniosek – włączyć roaming, jeśli mamy urządzenia z LTE, wyłączając wszystkie pushe i powiadomienia. Koszt wtedy będzie praktycznie zerowy, jeśli nie będziemy korzystali z internetu. Jednak nasze urządzenie będzie widoczne w sytuacji awaryjnej.

backup

Koniecznie róbcie backupy – ja mam kilka. W systemie macie Time Machine – to najprostsze. Warto jeszcze niezależnie zrobić sobie klon dysku przed wyjazdem, korzystając z SuperDuper lub CCC. Urządzenia z iOS koniecznie backupować do iCloud. Możliwość odtworzenia danych jest bezcenna, resztę sprzętu z bólem serca zawsze można odkupić.

W dzisiejszych czasach iPhone’y i iPady, które stracimy, są bezużyteczne jeśli „znalazca” nie zna AppleID. Bez niego mogą co najwyżej służyć jako dawcy części lub przyciski do papieru. Pamiętajcie o tym, aby mieć włączoną blokadę.

W kwestii komputera sprawa jest bardziej złożona. Oczywiście, poza wspomnianym wcześniej Find My Mac, koniecznie włączcie hasło sprzętowe na EFI. Robi się to z poziomu trybu Recovery. Uniemożliwi to uruchomienie komputera w trybie dysku i dobranie się do danych. W praktyce, aby odblokować taki komputer, jego posiadacz powinien zgłosić się do autoryzowanego serwisu, który wysyła pytanie do Apple i Apple zdalnie jest w stanie taki komputer odblokować.

Koniecznie w preferencjach systemowych włączcie też FileVault – czyli szyfrowanie danych na dysku. Po co ułatwiać życie złodziejom?

prey

Istnieją też dodatkowe, zewnętrzne usługi zabezpieczania i śledzenia komputera – polecam Prey. Kiedyś z niego korzystałem, niestety zupełnie o nim zapomniałem i gdy zmieniałem komputer, nie zainstalowałem go ponownie. Ech…

elgato smart key lifestyle01 02

Ciekawą opcją są też breloczki-alarmy. Warto mieć taki w torbie z komputerem. Na rynku jest kilka opcji: Elgato Smart Key, Philips InRange, Kensington Proximo, Tile itd. Wszystkie działają podobnie – mają wbudowany moduł Bluetooth i są sparowane z naszym iPhone’em. Zarządzają nimi aplikacje, które w momencie wyjścia breloczka poza zasięg (zazwyczaj kilka metrów) uruchamiają alarm w iPhonie oraz same wydają piskliwy dźwięk. Mając coś takiego, od razu zorientowałbym się, że ktoś niepowołany ucieka z moją torbą. Co więcej, widziałbym to na mapie.

philips-inrange3

Prostym i skutecznym rozwiązaniem w takich sytuacjach jest… zakładanie paska na nogę. Ja niestety tego nie zrobiłem, dlatego ktoś niepostrzeżenie mógł zabrać torbę.

Kończąc, miejcie ZAWSZE oczy dookoła głowy. Szyfrujcie i blokujcie sprzęty. Kupcie za kilkadziesiąt złotych breloczki. Przezorny zawsze zabezpieczony! I parafrazując słowa Denisa Fariny z filmu „Snatch” – „Anything to declare? Yes, don’t go to Barcelona…”.

Ten artykuł pochodzi z archiwalnego iMagazine 04/2015

11

Dominik Łada

MacUser od 2001 roku, fanatyk sprzętu z nadgryzionym jabłkiem, poza tym ma świra na punkcie fotografii i dobrej kuchni. Współzałożyciel i "rednacz" iMagazine - @dominiklada