iMagazine

Otterbox Defender dla iPhone’a 6 Plus

22/06/2015, 22:42 · · · 0

Na co dzień nie skaczę ze spadochronem, nie pracuję na budowie ani też nie robię żadnej innej rzeczy, która zmuszałaby mnie do korzystania z telefonu w trudnych warunkach. W związku z tym w sytuacji, gdy mój iPhone może być narażony na poważne uszkodzenie, stosuję te najmocniejsze obudowy.

Wśród akcesoriów ochronnych na telefon Otterbox Defender jest istnym czołgiem. I to na dodatek wielkim. Wersja na iPhone’a 6 Plus pogrubia telefon ponad dwukrotnie, jest potwornie ciężka i masywna. Złożona z wewnętrznej, plastikowej osłony wyłożonej gąbką i zewnętrznego, grubego, gumowego pokrowca robi wrażenie niezwykle solidnej. A momentami nawet zbyt solidnej, bo rozłożenie jej trwa… długo. Podważamy gumę, która wchodzi w plastikową ramkę, następnie kolejno otwieramy zatrzaski, aż w końcu możemy wyjąć z wnętrza telefon. Zdecydowanie nie jest to etui, które zakładamy na chwilę – na weekendowy wyjazd w góry będzie więc jak znalazł, ale już na pójście na siłownię po pracy niekoniecznie się nada. Na „poważniejsze” zastosowania wskazuje zresztą dołączony uchwyt z klipsem, który przypinamy do paska albo szelki plecaka. Obudowa ma wgłębienia, o które zaczepia się uchwyt, stąd też wyjmowanie i wkładanie do niego telefonu jest szybkie. To świetne rozwiązanie, spotykane też w systemie Lifeproof.

def4

Defender chroni i obudowę, i ekran. Ten przykryto zintegrowaną z plastikową częścią osłoną. Pomimo swojej grubości nie osłabia praktycznie w ogóle czytelności wyświetlacza – wyjątkiem są momenty, gdy pada na niego mocne światło. Osłona wypada natomiast słabo pod względem przenoszenia dotyku na ekran. W mniejszej wersji Defendera, przeznaczonej na iPhone’a 6, działa ono perfekcyjnie, telefon może być swobodnie obsługiwany lekkimi muśnięciami powierzchni osłony. Większy model ma natomiast problemy, które po raz ostatni spotkałem w Otterboksach sprzed dwóch lat. O ile środek ekranu reaguje na dotyk, a właściwie nacisk, znośnie, to już przy krawędziach trzeba mocno przyciskać, by zadziałał. Obsługa gestami też jest trudniejsza. Osłona przycisku Home jest natomiast tak samo dobra, jak w mniejszym Defenderze, więc Touch ID działa świetnie.

def2

Masywna konstrukcja i dwie warstwy zabezpieczeń sprawiają, że telefon jest odporny na upadki nawet z dużej wysokości, wytrzyma też nadepnięcie i zgniecenie (o ile nie naciśniemy tylko na osłonę ekranu). Świetnie leży też w dłoni, bo guma, z której wykonano powłokę obudowy, ma chropowatą, ale i miękką powierzchnię. Odporność na kurz i wodę wynosi jednak zero, bo zarówno przedni, jak i tylny aparat, a także głośnik i mikrofon na dolnej krawędzi telefonu są odsłonięte. Zupełnie nie rozumiem, dlaczego tak jest, zwłaszcza że przyciski i porty są całkowicie zasłonięte. Rozumiem, że dzięki temu dźwięk w głośnikach jest wyraźniejszy, rozmówca lepiej nas słyszy, a zdjęcia z aparatu będą wyraźniejsze. Nie po to jednak pakuję telefon w grubą i ciężką obudowę, utrudniającą na dodatek korzystanie z ekranu, by nie był odporny nawet na zachlapanie, nie wspominając już o zatopieniu w kałuży.

def1

To miała być pozytywna recenzja – dotychczas wszystkie akcesoria Otterbox spełniały w mniejszym lub większym stopniu swoją rolę. Nawet Defender na iPhone’a 6 miał sens, nie powiększał bowiem telefonu do tak monstrualnych rozmiarów, a wynagradzał to zwiększoną odpornością na uderzenia. Tutaj jest niby podobnie, ale tym razem testowałem obudowę na iPhone’a 6 Plus, który sam z siebie jest duży, więc dodatkowe akcesoria nie mogą go aż tak powiększać, dając w zamian tak mało. Nie miałbym żadnych zastrzeżeń, gdyby Defender był wodoodporny – jego gabaryty byłyby usprawiedliwione. Tutaj jednak powiększono po prostu obudowę, która projektowana była z myślą o mniejszym telefonie. Lenistwo nie popłaciło.

Ten artykuł pochodzi z archiwalnego iMagazine 02/2015

0

Paweł Hać

Ten od Maków i światła. Na Twitterze @pawelhac


Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o