iMagazine

JCPAL MacGuard Ultra-thin MacBook Protective Case

04/09/2015, 10:47 · · · 1

MacBook Pro z Retiną – zgrabny, cienki, lekki. Ale też nieszczególnie wytrzymały na uderzenia. Za pomocą obudowy JCPAL można uczynić go zdecydowanie grubszym i cięższym, ale też o wiele bardziej odpornym.

Obudowa JCPAL MacGuard na MacBooka Pro z Retiną to jeden z tych dodatków, na które decydują się nieliczni. Służy bowiem do ochrony komputera nie tylko przed zarysowaniami, ale również przed większymi uszkodzeniami. Plastikowa osłona ma trochę ponad 2 milimetry grubości i otacza zarówno boki, spód, jak i klapę komputera. Wyjątkiem są porty, mikrofony, wgłębienie do otwierania pokrywy, otwory wentylacyjne na krawędziach oraz zawias – te z oczywistych względów pozostały niezabezpieczone. Spód ma cztery duże gumowe nóżki, dzięki którym komputer stoi stabilnie na biurku. Ponadto dół oraz góra obudowy mają chropowatą fakturę, która wygląda bardzo ciekawie. Boki natomiast są gładkie i błyszczące. Wrażenia z korzystania z komputera w obudowie są zbliżone do tych, jakie oferuje MacBook Pro bez Retiny – ma on podobną wagę i wymiary.

1
Zamontowanie obudowy jest banalnie proste, wymaga bowiem jedynie nasunięcia na krawędzie komputera zatrzasków. Trzymają ją bardzo mocno, ponadto nie pozostawiły po demontażu żadnych śladów na aluminiowej obudowie. Są też na tyle płaskie, że klapa komputera domyka się do końca, nie powstaje żadna dodatkowa szczelina. Na dodatek nie ma ich na dolnej krawędzi komputera, więc podczas pisania nie można zahaczyć o nie nadgarstkiem. Pomimo tego odczułem, że komputer jest w obudowie – klawiatura znajduje się kilka milimetrów wyżej w stosunku do blatu, niemal na tej samej wysokości co w zwykłym MacBooku Pro bez ekranu Retina. Trochę mi to przeszkadza − wolę, gdy klawisze znajdują się zdecydowane niżej. Ponadto obudowa ma niestety ostre krawędzie, o które czasem opieram ręce (zdarza się to jednak sporadycznie, gdy siedzę za nisko względem blatu biurka). Wycięcia na porty są za to wystarczająco duże, by podpiąć niemal wszystko, od adaptera MagSafe, przez kabel HDMI, po wtyczki USB. Wyjątkiem są te kable, które mają bardzo szerokie końcówki (w moim przypadku było to jedynie kilka pendrive’ów). Nie musiałem jednak ani razu demontować obudowy, bo uniemożliwia mi ona pracę. Gumowe podstawki zasługują na oddzielną pochwałę. Są o niebo lepsze od tych standardowych i pewnie trzymają komputer nie tylko na płaskim, ale też na lekko pochylonym blacie.

2
Obudowa ochronna, jak sama nazwa wskazuje, ma chronić. MacGuard robi to doskonale – woziłem komputer w walizce luzem, bez żadnego dodatkowego zabezpieczenia i kompletnie nic mu się nie stało. Przetrwał też przypadkowe uderzenie o róg stołu, również bez żadnej widocznej szkody. Dzięki temu, że większość powierzchni obudowy jest matowa, nie widać na niej zarysowań. A tych powinno się już trochę nazbierać, zwłaszcza że komputer podróżuje ze mną ostatnio dość często. Filcowy pokrowiec poszedł jednak w odstawkę – JCPAL MacGuard okazuje się wystarczającym zabezpieczeniem.

Gdy kupiłem MacBooka z Retiną, byłem zachwycony jego lekkością i wymiarami, przesiadałem się bowiem z poprzedniej, grubszej generacji. Osłona JCPAL MacGuard sprawiła, że wspomnienia sprzed roku wróciły. Robi ona jednak sporą różnicę w pracy, głównie za sprawą zmiany wysokości, na której znajdują się klawisze i gładzik. Nie oznacza to oczywiście, że z komputera nie da się korzystać – to stwierdzenie byłoby mocno przesadzone. Do wysokości można się bowiem przyzwyczaić, wolałbym jednak, by krawędzie obudowy były choćby odrobinę zaokrąglone. Komfort pracy byłby dzięki nim sporo większy.

Ten artykuł pochodzi z archiwalnego iMagazine 04/2015


Paweł Hać

Ten od Maków i światła. Na Twitterze @pawelhac


Dodaj komentarz

lou111 napisał(a):

oj z tą wytrzymałością to ja się nie zgodzę :) na otwartego Macbooka Pro 15 z Retiną spadła mi drewniana półka ze ściany… auć. Niestety to wydarzenie skończyło się wymianą płyty głównej od wstrząsu, Macbook się stopniowo wygasił po uderzeniu, ale… Mimo odrąbanego drewna z półki – na obudowie ani matrycy – nie było najmniejszego śladu :)