iMagazine

Dziesiątki modeli w ofercie – taka była IFA, takie będzie portfolio Apple

08/09/2015, 17:35 · · · 3

Targi IFA utwierdziły mnie, że firmy mają kompletny bałagan w swoich ofertach. Wszystko wskazuje na to, że Apple niestety będzie szło również tą drogą. A rację miał przecież Henry Ford.

„Może sobie pan zażyczyć samochód w każdym kolorze, dopóki jest to kolor czarny” – Ten cytat, nie jest w pełni prawdziwy, jeśli chodzi o Forda T, ale bardzo dobrze oddaje to co przez lata działa się w ofercie Apple. W 1997 roku, gdy Jobs wrócił do firmy zrobił prawdziwą czystkę. Linia produktowa została ograniczona do minimum i tak jest praktycznie do dzisiaj. Choć bywały czasy, gdy produktów było mniej. Weźmy na przykład iPhone’y – był moment gdy oferta składała się z iPhone’a 3G w dwóch kolorach i trzech wielkości pamięci. Dziś mamy iPhone’a 5c z 8 GB pamięci i kilkoma wariacjami kolorystycznymi, iPhone’a 5s w wersji 16, 32 i 64 GB w trzech wariantach kolorystycznych, iPhone’a 6 16/64/128 GB szary, srebrny i złoty oraz iPhone’a 6 Plus 16/64/128 GB szary, srebrny i złoty.

Jak oferta produktowa będzie wyglądać jutro? Tego nie wiemy do końca, ale może się okazać, że trafimy na wersję w kolorze różowego złota. Jeszcze będzie iPad Pro, który poszerzy rodzinę iPadów.

Czy takie zróżnicowanie jest złe? Patrząc na możliwości wyboru oczywiście nie. Zwłaszcza gdy spojrzymy na Apple Watch, gdzie każdy znajdzie coś dla siebie w różnych rozmiarach i przedziałach cenowych. Jako użytkownicy sami możemy dobrać to, co nam odpowiada.

Problem w tym, że w pewnym momencie firmy przestają panować nad swoją ofertą, nad produktami. Zaczyna być istny chaos. Z perspektywy dziennikarza śmieszy mnie nieco sytuacja, gdy PR-owiec albo co gorsza Product Manager nie jest w stanie wymienić całego line-up produktów za które odpowiada. Z perspektywy również użytkownika drażni mnie brak przykładania się do tej oferty i chęć wyłącznie zalania rynku.

Bardzo cenię sobie telewizory Samsunga. Zeszłoroczne modele H6400, HU6900 czy HU8500 są świetne, a tegoroczne JU6500, JS9500 genialne, ale firma straciła kontrole nad tym co robi. Do sprzedaży trafił niedawno model JU6800 – płaski telewizor z nanokryształami. Testowałem jego 50-calową wersję i jestem zachwycony. Cena 4500 zł zachęca do kupna i sam gorąco go polecam. Ale w sieci znajdziemy model 55-calowy za niecałe 5200 złotych, co nie jest dużo wyższą w końcu kwotą, a 5-cali to przecież o 21% większa powierzchnia wyświetlacza. Problem w tym, że w większej wersji przynajmniej w części egzemplarzy producent umieścił inną matrycę, wykonaną w zupełnie innej technologii (50-cali to VA, a 55-cali to IPS z Chin). Przez co doświadczenia co do jakości obrazu są zupełnie odmienne. To dwa diametralnie różne telewizory, choć z takim samym oznaczeniem. Powinny się różnić wyłącznie wielkością i ceną, różnią się też parametrami obrazu.

To jest tylko jeden taki kwiatek, ale przykłady gdzie szeroka gama produktów prowadzi do wypatrzeni jest znacznie więcej.

Tak chciałbym zobaczyć iPhone’a 6c, chociażby po to aby więcej osób w naszym kraju sięgnęło po mobilny system Apple’a. Jednocześnie gdy nie jestem w stanie spamiętać wszystkich modeli telewizorów LG, czy Philipsa i zadziwiają mnie kolejne po cichu dodawane warianty Samsunga to pragnę, aby Apple powstrzymało się od iPada Pro i wszelkich innych mutacji swoich urządzeń. Ograniczona oferta ma sporo plusów.

3

Paweł Okopień

Pasjonat nowinek ułatwiających codzienne życie, obserwator szybko zmieniającego się rynku tech, nurek, maniak wysokiej rozdzielczości i telewizorów.

paweloko