Stylus? Po co komu stylus?

13/09/2015, 00:16 · · · 29

Słowa, które Steve Jobs wypowiedział podczas premiery iPhone’a w 2007 roku rozbrzmiały po raz kolejny parę dni temu, gdy oglądaliśmy prezentację iPada Pro. Jednym z akcesoriów do nowego tabletu jest właśnie… stylus. Dosyć dziwne, prawda?

Co prawda od 2007 roku minęło już 8 lat, a Steve Jobs od ponad 4 lat nie ma wpływu na Apple, to i tak jego “filozofie” są przywoływane przez wielu przy okazji wprowadzania nowych produktów. Tym razem trafiło na ten nieszczęsny stylus. Rysik. Jak zwał, tak zwał.

Jeśli dobrze pamiętam, to Jobs wspomniane słowa („Stylus? Who wants a stylus?”) wypowiedział podczas omawiania rewolucyjnego na tamte czasy multi-touch. Widzicie, 8 lat temu ekrany dotykowe w telefonach działały w trochę inny sposób. Królowała wtedy technologia oporowa, w której należało ugiąć wierzchnią warstwę panelu, aby zaszły zmiany w oporze elektrycznym i telefon zorientował się, gdzie klikamy. Oczywiście, nie było mowy o szkle na froncie urządzenia – niezbędny był giętki plastik. Jako, że wciskanie tego plastiku było uciążliwe, tęgie głowy technologiczne wymyśliły rysiki, czyli kawałek plastiku, którym dociskaliśmy wierzchnią warstwę. To jest stylus, o którym mówił wtedy Jobs – praktycznie nieodłączne akcesorium urządzenia z ekranem dotykowym sprzed dekady. Zresztą, przez popularność tego rozwiązania systemy w telefonach były pisane “pod” rysiki, oferując mikroskopijne przyciski wirtualne.

iPhone nigdy takiego rysika nie miał. Co więcej, po premierze iPhone’a okazało się, że jednak obsługa telefonu palcem jest wygodniejsza. Wszyscy nauczyli się żyć bez tych śmiesznych, plastikowych wykałaczek, aż do 2011 roku. Wtedy to Samsung zaprezentował telefon o nazwie Galaxy Note – duży ekran i rysik. Cofnięcie się w czasie? Nie, krok naprzód.

Pomimo, że S-Pen wygląda jak stary, dobry rysik to nim w ogóle nie jest. Dzięki rozpoznawaniu 256 sił nacisku jest świetnym dodatkiem, kiedy przychodzi do rysowania czy szkicowania na Notce. Mamy również specjalny przycisk aktywujący dodatkowe funkcje. Po raz kolejny – niedostępne na przestarzałym rysiku.

Pomysł Samsunga przyjął się w świecie tak dobrze, że bardzo szybko zaczęliśmy widzieć podobne rozwiązania producentów trzecich dla iPada. Jednym z nich był Pencil by 53, czyli akcesorium przygotowane specjalnie do popularnej aplikacji Paper. Trzeba jednak pamiętać, że zarówno Pencil, jak i S-Pen są dodatkami do urządzeń, które pomagają nam na nich lepiej rysować, a nie je w ogóle obsługiwać.

Rysikiem z tej drugiej kategorii jest właśnie zaprezentowany niedawno Apple Pencil, czyli ołówek do iPada Pro. Apple nie chce, żebyście kupowali go, aby móc swobodnie poruszać się po interfejsie iOS. Grupą docelową tego produktu są wszyscy ci, którzy na iPadzie chcą rysować. Zresztą, zobaczcie wideo demonstracyjne.

Pencil nie jest tandetnym kawałkiem plastiku, bez którego używanie iPada jest udręką, a właśnie do tego pił Jobs w 2007 roku. Pencil to wyrafinowany stylus, który rozpoznaje siłę nacisku, a także nachylenie stalówki tylko po to, by móc rysować jeszcze lepiej. Między tymi dwoma akcesoriami jest subtelna różnica, którą warto zauważyć.

29

Michał Zieliński

Star Wars, samochody i Taylor Swift.

mikeyziel