16 GB w podstawowym iPhonie – to musi się skończyć

17/09/2015, 17:06 · · · 17

Skłamałbym gdybym napisał, że pamiętam czerwcową prezentację z 2009 roku, kiedy to zobaczyliśmy iPhone’a 3GS. Jednak pamiętam, że podstawowy model kosztował 199 dolarów w abonamencie, a na pokładzie miał 16 GB pamięci wbudowanej. Już za kilka dni u amerykańskich operatorów pojawi się model 6s, a za 199 dolarów klienci dostaną również 16 GB pamięci.

Zastanawia mnie jakie inne części wspólne posiada ze sobą 3GS i 6s. Mamy obudowę wykonaną z innego materiału, całość jest znacznie cieńsza i lżejsza, mamy nowe złącze ładowania. Aparat ma teraz czterokrotnie wyższą rozdzielczość i nagrywa filmy w dwudziestosiedmiokrotnie wyższej rozdzielczości. Nawet ekran wyświetla ponad sześciokrotnie więcej pikseli. Mimo to ciągle podstawowy iPhone 6s oferuje zaledwie 16 GB pamięci wbudowanej, z czego około 12 będzie dostępne dla użytkownika.

Oznacza to, że na zupełnie czystym telefonie uda się nagrać solidne 30 minut materiału w 4K. Jeśli mówimy o grach to zmieścimy ich może 10, pod warunkiem, że na iPhonie zostawimy tylko to, co dało nam Apple. Zainstaluj pakiet Office i iLife, a do dyspozycji zostanie 9 GB. Ach, nie zapomnijmy o funkcji Live Photos wprowadzonej w 6s. Dzięki niej poza dosyć ciężkim, 12-megapikselowym zdjęciem telefon uchwyci to co działo się na 1,5 sekundy przed i na 1,5 sekundy po ujęciu. Ładne? Tak. Ale dla posiadaczy podstawowych iPhone’ów może się okazać koszmarem.

Treści, które tworzymy dzisiaj są niewyobrażalnie cięższe w porównaniu do tych, które tworzyliśmy 6 lat temu. Nawet coś tak banalnego jak zrzut ekranu zajmuje dzisiaj ponad sześciokrotnie więcej miejsca, niż kiedyś. Dlaczego więc Apple ciągle serwuje nam taką samą pojemność w podstawowej wersji?

Niektórzy tłumaczą to słowem „iCloud”. Chmura Apple pozwala na trzymanie w niej zdjęć, czy filmów, a dzięki integracji z aplikacją Zdjęcia nie zauważamy, że są one trzymane gdzieś na serwerach w Kalifornii. Również muzykę możemy przenieść do Sieci dzięki Apple Music. Problem rozwiązany? No niezupełnie. Po pierwsze, zarówno iCloud Photo Library i Apple Music są zauważalnie wolniejsze od plików trzymanych lokalnie. Po drugie, wymagają olbrzymiego pakietu danych, a takie są albo kosztowne, albo zwyczajnie nie dostępne. Po trzecie, poza tym pakietem trzeba mieć dostęp do internetu. W dosyć dobrze rozwiniętej w tej kwestii Polsce jest z tym problem, a co dopiero w Stanach czy Kanadzie?

Ponadto, gdyby faktycznie Apple chciało przy pomocy mało pojemnych iPhone’ów promować iCloud to by tak to robiło. iCloudPhone czy coś. Tymczasem Phil Schiller, szef marketingu Apple, wyraźnie podał oficjalne stanowisko firmy: koszta. Okazuje się, że dodanie dodatkowych 16 GB pamięci do „najtańszego” iPhone’a oznaczałoby konieczność rezygnacji z tak dobrego aparatu, procesora, czy wyświetlacza. Tak, to jest moment, w którym wszyscy gromko wybuchamy śmiechem.

Merril Lynch, oddział Bank of America oszacował koszt produkcji iPhone’a 6s. W przypadku modelu 64 GB pamięć wbudowana to około 20 dolarów, czyli podobna kwota, za jaką możemy kupić kartę pamięci tej pojemności. Bazując na cenach tych akcesoriów można założyć, że moduł 16 GB to wydatek około 10 dolarów, zaś 32 – 13 dolarów. Więc okazuje się, że te dodatkowe 3 dolary pozbawiłyby iPhone’a tego świetnego aparatu. Albo Apple kupuje te aparaty za 3 dolary, albo ktoś nas tutaj oszukuje.

Naturalnie, skłaniam się ku drugiej opcji. Wyposażenie podstawowego iPhone’a 6s w 16 GB pamięci wbudowanej to prosty ruch, który ma nakłonić klientów do zakupu droższej o 100 dolarów wersji 64 GB. Biorąc pod uwagę, że dorzucenie dodatkowej pamięci kosztuje Apple około 10 dolarów, to ich marża wzrasta o kolejne 90 „zielonych”. Oczywiście pod warunkiem, że nadrukowanie liczby 64 na pudełku nie kosztuje kroci, w porównaniu do drukowania „16”.

Często spotykam się z określeniem tego ruchu mianem genialnego. Dla mnie to zagranie poniżej pasa. Coś, czego nie spodziewałbym się po firmie, która twierdzi, że jej głównym priorytetem są klienci. Tania sztuczka, żeby zwiększyć przychody to coś, co zwyczajnie nie wypada najbogatszej firmie na świecie. Mam nadzieję, że za rok Apple zaoferuje co najmniej 32 GB pamięci w najtańszej wersji iPhone’a. Nie mówię, że jeśli tego nie zrobią to się skończą, ale jest to coś, co po prostu wypada zrobić.

17

Michał Zieliński

Star Wars, samochody i Taylor Swift.

mikeyziel