iMagazine

Wciągający The Quest Keeper

26/09/2015, 19:18 · · · 3

Jeśli chodzi o gry na iOS, to mam kilka swoich ulubionych tytułów (z Mad Skills Motocross 2 na czele). Co jakiś czas udaje mi się odnaleźć jakąś perełkę, która ma szansę dołączyć do zacnego grona moich ulubieńców.

Wszystko wskazuje na to, że tak się stanie z grą The Quest Keeper. Wyglądem przypomina nieco Minecrafta, bo wszystko w niej jest kwadratowe, ale na tym podobieństwa się kończą. The Quest Keeper to platformówka, w której wcielamy się w bohatera przemierzającego naszpikowane wieloma pułapkami tereny. Na swojej drodze napotka przeróżne rozpadliny, osuwające się bloki, rzeki, wysuwane z podłoża ostrza, bramy i wiele innych „przeszkadzajek”. Mają one na celu utrudnić nam wędrówkę przed siebie, czyli główny cel podstawowego trybu gry. A dodatkowym utrudnieniem jest fakt, że po obraniu przez bohatera kierunku drogi zatrzyma się tylko, jeśli zmienimy ten kierunek lub jeśli trafimy na jakąś przeszkodę (która nas oczywiście nie zabije).

Wciągający The Quest Keeper

Oprócz parcia na przód przez niegościnny teren co jakiś czas na swojej drodze na potykamy różnego koloru skrzynie, w których znajdują się pieniądze. Te przydają się na kilka sposobów. Po pierwsze, oprócz skrzyń napotykamy również punkty kontrolne, do których możemy się przenieść, jeśli stracimy życie. Będzie to jednak możliwe pod warunkiem, że dysponujemy odpowiednią kwotą pieniędzy. Zależy ona od tego, jak daleko zaszliśmy – im dalszy dystans pokonamy (a możemy zajść nieskończenie daleko), tym drożej przyjdzie nam zapłacić za wznowienie gry. Po drugie, pieniądze są nam potrzebne do odblokowania innych trybów gry…

Wciągający The Quest Keeper

W tym miejscu należy nadmienić, że po rozpoczęciu gry każdy popełniony błąd kończy żywot naszego bohatera i to, czy będziemy mogli wznowić rozgrywkę zależy od tego, czy odkryliśmy punkty kontrolne oraz czy będziemy mieli odpowiednią ilość pieniędzy. Istnieje jednak inny sposób na przedłużenie gry – dodanie nowych żyć przedstawionych w grze jako serca. Aby to jednak zrobić, musimy ukończyć specjalne zadania, czyli wspomniane wcześniej inne tryby gry. Polegają one na pokonaniu określonej odległości, np. 300 bloków, by na końcu dotrzeć do artefaktu, który da nam pół serca. Nic trudnego? Niekoniecznie. Każde z tych zadań jest na swój sposób unikalne. Na przykład w jednym musimy jak najszybciej się przemieszczać do przodu gonieni przez osuwające się bloki. Innym razem będzie nas gonić cała chmara pająków, a na naszej drodze porozsiewane będą zwalniające sieci. Przejście takich przeszkód może się okazać fizycznie niemożliwe. Nie brzmi to dziwnie? Nie, jeśli Wam napiszę, że za zarobione pieniądze możemy także ulepszać swój strój.

Wciągający The Quest Keeper

Ulepszenia dotyczą pochodni, szaty oraz butów. Część z nich pełni tylko funkcję ozdobną, ale pozostałe potrafią ułatwić rozgrywkę. Weźmy na przykład buty, które spowalniają proces osuwania się bloków. Albo buty, które pozwolą nam poruszać się po sieciach z normalną prędkością. Warto przy tym zauważyć, że możemy nałożyć tylko jeden rodzaj ubioru na raz, dlatego dobrze jest się zastanowić, co się nam najbardziej przyda w danej rozgrywce. Oczywiście ceny za poszczególne elementy są różne, od 150 do nawet 2500 złotych monet.

Jak już wiecie, pieniądze możemy zdobyć grając w głównym, nieskończonym trybie gry. Nie jest to jednak jedyny sposób na ich zarobienie. Innym jest przejście po raz kolejny specjalnych zadań. W takim przypadku otrzymamy od 150 złotych monet wzwyż. Innym sposobem jest skrzynia ze skarbami, którą otrzymujemy co każde 500 punktów (jeden punkt odpowiada jednemu krokowi na planszy wykonanemu w przód). „Problem” w tym, że nigdy nie wiemy, co otrzymamy. Mogą to być pieniądze, ale może też być jakiś strój, czy tryb rozgrywki.

Wciągający The Quest Keeper

Na koniec chciałbym wrócić jeszcze do spraw technicznych. I tak grafika, mimo że jest tak kwadratowa, to ma swój niepowtarzalny klimat. Z drugiej strony nie jest zaraz taka retro. A co ciekawe, w grę tę możemy zagrać zarówno w trybie pionowym, jak i pionowym (przynajmniej tak jest na iPadzie). Pierwszy raz się z czymś takim spotkałem. Oprócz tego samą rozgrywkę możemy prowadzić albo z widoku zza pleców bohatera, albo z rzutu izometrycznego. Jak komu wygodniej. Pozostaje jeszcze kwestia sterowania. Odbywa się ono za pomocą przesuwania palcem na ekranie w wybranym kierunku. Istnieje również możliwość ustawienia opcji, która pozwoli na przytrzymanie palca na ekranie i niejako rysowanie trasy.

The Quest Keeper dostępny jest za darmo z ofertą zakupów w aplikacji. Nie blokują one jednak rozgrywki na którymś etapie, więc można się bez nich obyć. Warto jednak nadmienić, że za ich pomocą usuniemy reklamy (w cenie 1,99 EUR) lub zakupimy dodatkową ilość pieniędzy, jeśli ktoś jest niecierpliwy.

The Quest Keeper to bardzo wciągająca gra. Wywołuje efekt „jeszcze tylko…” (…skończę ten etap, …uzbieram na to itd.), a dzięki miłej oprawie równie miło spędza się z nią czas. Polecam!

Wciągający The Quest Keeper

The Quest Keeper dostępny jest w App Store za darmo → link


Grafika: 5/6
Grywalność: 6/6
Muzyka: 4/6 5/6


Maciej Skrzypczak

Użytkownik sprzętu z nadgryzionym jabłkiem, grafik komputerowy, nałogowy gracz ARK: Survival Evolved. Redaktor iMagazine.pl.


Dodaj komentarz