iMagazine

Nexus 6 – towarzysz podróży

02/10/2015, 21:12 · · · 2

Niektórzy z Was czytali w przedostatnim numerze iMagazine o mojej wycieczce do Maroka. Niektórzy z Was wiedzą, że jednym z moich towarzyszy podróży był Nexus 6, który dzielnie sekundował iPhone’owi 6 Plus. Chciałem go poznać w sytuacji innej od typowego użytkowania w domu, w biurze czy „na mieście”, zobaczyć jak się sprawuje Google Now w obcym kraju oraz czy rozmiar tego telefonu jest tak absurdalny, jak pamiętam. Nie znajdziecie w dalszej części specyfikacji technicznej oraz wielu cyferek. Zamiast tego postaram się opowiedzieć, jak spędziłem swój miesiąc z Nexusem. Z góry ostrzegam, żebyście nie przejmowali się zbytnio moim marudzeniem na pierwsze trzy tematy, które poruszam – potem jest już tylko ciekawiej.

Nexus 6 02

Ekran i rozmiar

Nexus 6, pomimo 6-calowego ekranu, jest z pozoru niewiele większy od iPhone’a 6 Plus – milimetr wyższy, 5 milimetrów szerszy oraz 3 milimetry grubszy. Różnica w wadze wynosi 12 gramów i jest pomijalna, szerokość i grubość ma znaczenie. Oba smartfony niełatwo używać jedną ręką, ale szerokość i grubość Nexusa dodatkowo to utrudnia. Po tygodniu już jednak całkiem sprawnie nim operowałem, chociaż jestem zwolennikiem znacznie mniejszych urządzeń.

Nexus 5 pokazał, że można te kwestie dopracować niemalże perfekcyjnie

Sam ekran niestety jest wyraźnie gorszy nie tylko od 6 Plusa, ale niestety (i przede wszystkim) od swojego poprzednika, czyli Nexusa 5 – wiele serwisów już zdążyło przeprowadzić pod tym kątem specjalistyczne testy. Ma mniejszą jasność, gorszą kalibrację kolorów i żadna z zalet ekranów typu AMOLED nie jest w stanie tego nadrobić. Szkoda, bo Nexus 5 pokazał, że można te kwestie dopracować niemalże perfekcyjnie, a tymczasem smuci mnie, gdy nowszy produkt ma gorsze wyniki w testach.

Jednocześnie zdaję sobie sprawę z tego, że 99% użytkowników w ogóle tego nie zauważy. Kolory są kontrastowe i przesycone, a to przyciąga wzrok i, jak pokazują ostatnie lata, jest wysoce cenione przez wielu. Szkoda, bo nie tędy droga.

Aparat

Niestety i tutaj nie mam dobrych wieści. Aparat jest wystarczający, ale nie dorównuje najnowszym konstrukcjom, takim jak, chociażby iPhone 6 i 6 Plus, LG G4 czy Samsung Galaxy Note 4. Głównymi problemami są: długi czas potrzebny na złapanie ostrości, opóźnienie po wciśnięciu migawki oraz wspomniany ekran – zdjęcia na kalibrowanym monitorze wyglądają zgoła inaczej niż podczas kadrowania Nexusem.

Aplikacja do obsługi aparatu również ma kilka irytujących cech.

Aplikacja do obsługi aparatu również ma kilka irytujących cech. Nie pamięta ostatnio używanego trybu i zawsze wraca do robienia zdjęć, a chciałbym, żeby pozostała w pozycji „film”. Do tego dochodzi jeszcze ilość kroków potrzebna na zmianę trybu oraz czas inicjalizowania się aparatu po otwarciu programu.

Podczas kręcenia wideo dochodzi też jeszcze jedna niezwykle irytująca cecha, przy której wszystko powyższe nie ma znaczenia. Otóż co kilka sekund, podczas kręcenia wideo, aparat postanawia ponownie sprawdzić ostrość i kończy się to błądzeniem po skali. Filmy z niego nie nadają się tym samym do żadnego, nawet półprofesjonalnego, zastosowania.

Mam jednak dwie dobre informacje.

Prawdopodobnie można to wszystko poprawić samą aplikacją i ewentualnie uaktualnieniem Androida. Nie rozumiem, dlaczego zespół odpowiedzialny jeszcze tego nie zrobił, ale nadzieja umiera ostatnia.

Po drugie, przez cały wyjazd snapchatowałem i periscope’owałem z Nexusa 6 i ani razu nie widziałem zastrzeżeń co do jakości materiałów, które tam wrzucałem. Tym samym podejrzewam, już bodajże trzeci raz, że dla większości, żaden z dotychczasowych argumentów nie będzie stanowił problemu.

Bateria

To już ostatnie moje narzekania na Nexusa 6. Choć ma o 10% większą baterię niż iPhone 6 Plus, to jego czas pracy podczas całego wyjazdu był średnio o 40–50% krótszy. Testy nie odbywały się w kontrolowanych warunkach, ale oba telefony miały włączone automatyczne dostosowywanie jasności ekranu i korzystałem z następujących programów (Nexus/iPhone): Chrome/Safari, Snapchat, Twitter/Tweetbot, Instagram, Messages/Hangouts, FastMail/Mail i parę innych, mniej istotnych. Oczywiście, starałem się wykonywać na obu takie same zadania. Nawet jeśli nie byłem specjalnie dokładny, to różnica w czasie pracy była druzgocąca. Nie wiem nawet, z czego to wynika – czy to kwestia tak dużego ekranu, braku optymalizacji Androida czy czegoś innego. Wiem tylko, że na koniec dnia iPhone miał od 30 do 50% baterii, a Nexus 6 – 10–15%, przy czym ładowałem tego drugiego zawsze do 100% w środku dnia, a iPhone’a nie.

Drogi Google’u

Drogi Google’u, zanim przejdę do opisywania moich dalszych subiektywnych wrażeń, to chciałem Was poprosić o skupienie się na optymalizacji i dopracowaniu do perfekcji powyższych trzech kwestii – dla wielu osób są niezwykle istotne. Daliście radę z ekranem w Nexusie 5 – był wzorem dla innych producentów – więc wierzę, że dacie radę z aparatem i baterią.

Cała reszta – wcale nie mniej istotna

Nexusa 6 otrzymałem w kolorze granatowym, który nie byłby moim pierwszym wyborem – osobiście preferowałbym kolor czarny. Biały niestety też mi nie leży. Do tego mam problem z dwoma przednimi głośnikami – rowki wokół nich chyba mają zamocowane magnesy, które przyciągają brudo-pył z kieszeni jeansów. Hmm… może i biały nie byłby takim złym wyborem…

ALE!

Pomimo tych wszystkich wad, polubiliśmy się z Nexusem. Niewątpliwie pomógł w tym czysty Android oraz fakt, że przestałem korzystać z Gmaila – FastMail ma znakomitą aplikację na platformę Google’a. Niestety nie potrafię wyraźnie przekazać Wam, co spowodowało, że wpadliśmy sobie w oko, ale mogę powiedzieć, że działał płynnie, Google Now podpowiadało ciekawe rzeczy w odpowiednich momentach, a historia z taksówkarzem była wyjątkowa…

Rozmawiamy po arabsku przez Nexusa

Gdy Ahmed usłyszał, że telefon tłumaczy jego co trzecie słowo na angielski w czasie prawie rzeczywistym, to o mało co nie spowodował wypadku.

Mój arabski jest słaby – potrafię się nim posługiwać w bardzo ograniczonym zakresie – i niestety nie pomógł mi z gadatliwym taksówkarzem w Casablance. Problem w tym, że on nie mówił po arabsku, ale w jakimś lokalnym dialekcie. Zainstalowałem więc szybko iTranslate Voice (Google Play/App Store) i na migi wytłumaczyłem, o co chodzi. Gdy Ahmed usłyszał, że telefon tłumaczy jego co trzecie słowo na angielski w czasie prawie rzeczywistym, to o mało co nie spowodował wypadku. Wyraz jego twarzy był bezcenny, a uśmiech sprawiał, że przypominał chłopca, który dostał swojego pierwszego matchboksa. Gadał więc jeszcze szybciej i jeszcze mniej wyraźnie – musiałem go troszeczkę uspokoić. Dogadaliśmy się. Na Saharze jest pustynia i piasek, i to stamtąd przywiało wysokie temperatury; Fez jest piękny, a do Marrakeszu lepiej nie jedźmy, bo się ugotujemy. Podróż trwała jakieś 20 minut, ale emocje jej towarzyszące pozostaną z nami na zawsze.

Summa summarum

Być może to emocje, które wywołał u wspomnianego taksówkarza, spowodowały, że ciepło o nim myślę. A może po prostu fakt, że korzystałem z niego codziennie w wielu nietypowych sytuacjach – z Map, Google Now i paru pomocniczych aplikacji. Miałem też na nim darmowego Twittera, bo Maroc Telecom nie zliczał twitterowych danych do limitu na karcie SIM. Czasami siostra wykorzystywała w nim funkcję hotspota…

Pomimo wszystkich jego wad, lubiłem z niego korzystać. Spisał się znacznie lepiej, niż się spodziewałem. Spróbujcie zresztą sami. Może i Wam przypadnie do gustu?


Ten artykuł pochodzi z archiwalnego iMagazine 9/2015

2

Wojtek Pietrusiewicz

Wydawca, fotograf, podróżnik, podcaster – niekoniecznie w tej kolejności. Lubię espresso, mechaniczne zegarki i zwinne samochody. Niedawno rozpocząłem prowadzenie kursów Lightrooma i fotografii na Pikselowe.pl – zapraszam.

morid1n

Dodaj komentarz