Recenzja iPhone 6S Plus – po 30 dniach

26/10/2015, 13:37 · · · 34

Gdy iPhone 6S i 6S Plus miały premierę w kilku krajach na świecie, ja zwiedzałem północne zakątki Europy z rodziną i przyjaciółmi. To spowodowało, że zamiast rozpakować go w piątek, musiałem czekać do poniedziałku. Wiem, tragedia. Ale wiecie co? Na wyjeździe nie tęskniłem za samym telefonem, ale żałowałem, że nie miałem dostępu do funkcji Live Photos. Głównie dlatego, że rejon Norwegii, w której byliśmy, zdawał się być do nich stworzony.

Co nowego

Największym zaskoczeniem dla mnie był fakt, że iPhone 6S i 6S Plus to są w zasadzie całkowicie nowe konstrukcje. Prawie każdy ich element jest inny względem poprzednika – poprzednie generacje „S” nie miały aż tak daleko idących zmian.

blogXTAA2597_2000px

Obudowa

Apple do produkcji najnowszych iPhone’ów wykorzystało aluminium serii 7000 zamiast 6000, użytej do 6-tki i 6 Plusa. To ten sam materiał, którego użyto przy produkcji Apple Watch Sport. Jest mniej więcej dwukrotnie wytrzymalsze na odkształcenia, a przy okazji również będzie go trudniej zadrapać. Jeśli pamiętacie filmy, gdzie ludzie rękoma wyginali puste ramki iPhone’a 6, to przypomnę, że wystarczał nacisk w rejonie 40 kg. Pusta ramka 6S potrzebuje około 80 kg.

Apple A9 i RAM

Nowy SoC od Apple, w odróżnieniu od poprzednich konstrukcji, dostarczany jest przez dwóch producentów – TSMC i Samsunga. To o tyle ciekawe, że każdy z nich korzysta z innej technologii – odpowiednio 16 i 14 nm. Oznacza to, iż ten drugi powinien być bardziej energooszczędny, ponieważ pracuje przy niższej temperaturze, ale internet wykazał, że tak nie jest. A później, że jednak tak jest. Internet – jak go nie kochać. Wracając jednak do obu Apple A9… Jako, że są wykonane w różnych technologiach to mają też różne rozmiary i teoretycznie różną wydajność. W praktyce jednak okazało się, że nie są one duże i sięgają najwyżej kilku procent (pierwsze raporty wspominały o różnicach na poziomie 20-30%). Apple nawet wydał w tej kwestii oświadczenie, które potwierdziło obserwacje niezależnych dziennikarzy, w którym powiedział, że przy normalnym użytkowaniu różnice nie powinny wynosić więcej niż 2%. Lepiej na to popatrzeć z punktu widzenia optymisty: część z posiadaczy nowych iPhone’ów ma SoC dostosowane do minimalnych wymagań Apple, reszta ma darmowy bonus.

Drugą nowością jest podwojenie ilości RAM w urządzeniu. O ile sam na to przesadnie nie narzekałem, to znam paru takich (Michał!), którzy nie potrafili (Michał!) obok tego (Michał!) przejść obojętnie. Fakt faktem, że teraz aplikacje zamrażane są dłużej trzymane w stanie uśpionym, więc przy ich ponownym uruchamianiu nie trzeba czekać na pełne ich załadowanie. Zastanawiam się tylko, czy przypadkiem deweloperzy programów trzecich nie przestaną optymalizować swojego kodu, wiedząc że mają do dyspozycji spore zapasy pamięci.

Przypominam, że miejska legenda, która mówi, że po każdym wyjściu z aplikacji należy ją „zabić” z ekranu multitaskingowego, to kompletna bzdura. Zabijając aplikacje tylko zwiększacie zużycie prądu i tym samym iPhone krócej trzyma na baterii. Mowa oczywiście o sytuacji normalnej, a nie gdy sam program ma jakiś problem i należy go zabić, aby uruchomił się „na czysto”.

blogXTAA2600_2000px

Waga i wymiary

Pomimo, że 6S i 6S Plus wyglądają niemalże dokładnie tak samo na pierwszy rzut oka, to jednak sporo się zmieniło pod względem ich wagi oraz ciut mniej jeśli chodzi o wymiary. Mniejszy 6S jest o 0,2 mm wyższy, 0,1 mm szerszy i 0,2 mm grubszy niż jego poprzednik. 6S Plus jest z kolei o 0,1 mm wyższy, 0,1 mm szerszy i 0,2 grubszy. Jest też o 20 gramów cięższy, podczas gdy różnica pomiędzy 6S, a 6 wynosi 14 gramów na „niekorzyść” nowszego z dwóch.

W praktyce te różnice są kompletnie niezauważalne, pomijając wagę. Tę poczułem od razu, ale w żaden sposób nie zmieniła ona sposobu, w jaki korzystam z telefonu. Już 6 Plus był ciężki w porównaniu ze starszymi iPhone’ami, więc dwadzieścia gramów w jedną czy drugą stronę nie robi dużej różnicy w wypychaniu i rozciąganiu kieszeni.

Bateria

Oba nowe iPhone’y mają mniejsze bateria niż ich poprzednicy. Niewiele, ale zawsze. To mnie trochę zmartwiło na początku, zanim zacząłem korzystać z telefonu – w końcu zdecydowałem się na 6S Plusa tylko i wyłącznie z powodu jej rozmiaru. Po paru dniach, jak już system się uspokoił ze swoim indeksowaniem i czymkolwiek tam jeszcze lubi robić w tle, doszedłem do wniosku, że jest bardzo podobnie.

Codziennie wstaję o 5:46 rano i kładę się spać około 22:00. Zawsze spoglądam na stan baterii przed snem, kiedy to podłączam ją do ładowarki. Zależnie od intensywności typowego dnia, przed pójściem spać widzę wartości w rejonie 60%. Tak, 6S Plus (podobnie jak 6 Plus) wystarcza mi teoretycznie na dwa pełni dni. Teoretycznie dlatego, że i tak go podłączam codziennie. Przez ostatnie trzy tygodnie miałem tylko jeden dzień, w którym „zjechałem” do 34 lub 38% – niestety nie zapisałem sobie tego. Pamiętam, że jak przesiadałem się z 6-tki na 6 Plusa, to na koniec dnia uzyskiwałem około +20-30% stanu. Obecnie wygląda to bardzo podobnie, a odpowiada za to bardziej oszczędny iOS (dodający około godziny dodatkowej pracy do starszych urządzeń) oraz nowe podzespoły, które mają mniejsze wymagania jeśli chodzi o energię.

Apple ma swoje powody, aby produkować coraz cieńsze i bardziej energooszczędne iPhone’y. Widocznie uważają, że 10 godzin to wystarczająco dobra wartość dla „reszty z nas”. Niestety nie podzielam ich zdania i chciałbym, aby to iPhone z mniejszym ekranem 4,7” wytrzymywał przynajmniej tyle ile jego większy brat, chociażby kosztem jego grubości.

„Kochanego ciałka nigdy nie za wiele”.

blogXTAA2590_2000px

Kolor

Apple Watch Sport pojawił się w dwóch nowych kolorach — Rose Gold i zwykłym złotym – co oznacza, że oba musiały również trafić do nowych iPhone’ów. Karma się widocznie do mnie uśmiechnęła, bo zamówiłem białego i takiego też otrzymałem. Róż jednak przypadł do gustu wielu innym osobom i szczerze mówiąc nie widzę w tym nic złego. Skoro nie interesuje mnie czy ktoś chodzi ubrany w brązowe spodnie w kropki bordo, to podobnie nie interesuje mnie jakiego koloru ma telefon. Nie mam też pretensji do Apple, że w ten sposób odświeżyli linię – im większy wybór tym lepiej dla wszystkich, a nie wątpię, że wiele kobiet go kupiło lub kupi, łącznie z naszym redakcyjnym Michałem Zielińskim.

Dla tych co się zastanawiają czy nowy odcień jest podobny do tego w Apple Watchu Sport… Śpieszę Was uspokoić, że kolory mogą się tylko między sobą różnić ze względu na to jak pada na nie światło.

Taptic Engine

Jedną z rzeczy, która mnie niesamowicie irytowała każdego dnia nie ma absolutnie nic wspólnego z Taptic Engine. Każdego wieczoru, gdy podłączałem telefon do ładowania na stoliku nocnym, to brzęczał jak oszalały, swoimi wibracjami wprowadzając nawet sąsiadkę w konsternację – musiałem ją raz uspokoić, zapewniając że nie mam przy łóżku żadnych zabawek i że nie zapraszam jej w ten sposób na nocne zabawy. A przynajmniej tak podejrzewam, że by było, gdybym miał sąsiadkę. Silnik wibrujący w iPhonie 6 Plus był wyjątkowo mocny i momentami po prostu przeszkadzał. iPhone zresztą nigdy nie miał specjalnie miłych wibracji – pachniały taniością. Wymazywałem to jednak z pamięci ze względu na fakt, że nic się wtedy z tą kwestią nie dało zrobić. Ale teraz już się da. Pomimo tego, Apple w iOS 9 zmienił zachowanie iPhone’ów – pomimo włączonych wibracji, nie aktywują się przy podłączaniu smartfona do prądu.

Taptic Engine, gdy się włącza, nie sprawia wrażenia, że wibruje, ale bliżej mu do uderzeń czy stuknięć w obudowę. To bardzo ciężko opisać, ale jest to zbliżone wrażenie do tego, które oferuje Apple Watch. „Wibracje” tym samym stały się znacząco mniej niemiłe. Sam silnik dodatkowo wybija różne rytmy zależnie od tego co się dzieje – inaczej odczuwa się oczekujące połączenie, a inaczej SMS-a czy inne powiadomienia. To niby tak niewielka zmiana, ale znam osoby, u których całkowicie zmieniło to sposób używania telefonu – wcześniej zawsze mieli wyłączone wibracje, niezależnie od trybu iPhone’a, a teraz w końcu zdecydowali się na ich włączenie na stałe.

blogXTAA2598_2000px

3D Touch (a Force Touch)

Apple Watch, Magic Trackpad i MacBooki mają Force Touch, a iPhone otrzymał 3D Touch. Te dwie technologie z pozoru niewiele się między sobą różnią, ale to mylne wrażenie. Force Touch to pomiar nacisku na ekranie lub trackpadzie, bez określania jego dokładnego położenia. W przypadku Apple Watcha możemy wcisnąć ekran gdziekolwiek, a wykonana akcje będzie dokładnie taka sama. W przypadku Magic Trackpada 2 lub trackpada w nowych MacBookach, akcja wykona się w miejscu gdzie znajduje się aktualnie kursor na ekranie, a to gdzie nasz palec znajduje się na nich nie ma większego znaczenia. W przypadku iPhone’a jest zgoła inaczej – 3D Touch określa nie tylko siłę nacisku, ale też miejsce nacisku na powierzchni ekranu względem interfejsu użytkownika. Dzięki temu możemy wykonywać nowy rodzaj gestów czy akcji, nazwane przez Apple peekpop (zerknij i wypchnij [na wierzch] – pozostanę przy oryginalnych nazwach).

Peekpop zmieniają wszystko.

Przez pierwszych kilka dni nie było żadnych aplikacji, które by wspierały te nowe gesty. Z czasem jednak się pojawiły, a jedną z pierwszych był Instagram i Tweetbot 4 (oczywiście poza natywnymi aplikacjami od Apple). Na początku musiałem intensywnie myśleć i pamiętać o tym, że coś takiego istnieje, ale wystarczyły trzy lub cztery dni, aby oba gesty weszły mi w krew. Jak ktoś nowy daje mi follow to robię peek i od razu widzę jego profil, wiszący nad resztą rozmazanego interfejsu. Krótkie spojrzenie i od razu widzę, czy warto tę osobę śledzić. Gdy dostaję nowego maila, to mogę wykonać peek i z jego poziomu podejrzeć jego treść – jeśli to nic ważnego to gestem, nie przestając naciskać na ekran, wyrzucam go do kosza. Mogę też oczywiście nacisnąć mocniej, aby zrobić pop – tym sposobem podglądany mail „wskakuje” mi na ekran i mogę na niego odpowiedzieć. W Tweetbocie podobnie – podglądam tweety, profile, linki do stron internetowych (peek w tym momencie otwiera Safari View Controller) czy filmy lub zdjęcia. 3D Touch działa też na ekranie domowym – wystarczy mocniej nacisnąć na ikonę aplikacji, która go wspiera i pojawi się lista opcji. Dla przykładu, wykonując 3D Touch na ikonie aparatu, możemy od razu przejść do kręcenia wideo albo do trybu selfie. Na Instagramie od razu do powiadomień, a w Tweetbocie od razu zacząć pisać nowego tweeta lub automatycznie wkleić ostatnio zrobione zdjęcie.

Na obecną chwilę deweloperzy jeszcze sporo eksperymentują ze skrótami oraz tym co 3D Touch będzie dokładnie robił, gdzie będzie aktywny i jak się będzie rozwijał w ich aplikacjach. Codziennie uczą się czegoś nowego i liczę na to, że wkrótce wykorzystają go jeszcze lepiej. Powoli też zaczynają się pojawiać jego bardziej zaawansowane zastosowania, chociażby w aplikacjach do rysowania, aby płynnie kontrolować rozmiar pędzla siłą nacisku palca. Ciekawy też jestem jak będzie się sprawował w grach w przyszłości…

To głównie przez 3D Touch nowe iPhone’y są grubsze i cięższe. I wiecie co? Warto to przeboleć dla tej funkcji, bo to świetny przykład innowacyjności Apple. Innowacyjności, której rzekomo tej firmie brakuje, a pomimo tego jako pierwsi wykorzystali tę funkcję w prawdziwie wyjątkowy sposób, który zmienia sposób interakcji z systemem operacyjnym.

Live Photos i Live Wallpapers

To druga z nowości w iPhonie 6S i 6S Plus, która ma ogromny wpływ na to jak go używam. Live Photos – ruchome zdjęcia – zostały już wielokrotnie, i bodajże najczęściej, porównane do tych znanych z Harry Pottera. Wiele osób nie wie, że to nie Apple je po raz pierwszy wprowadziło do smartfona – HTC Zoe debiutowało już dawno w One M7, ale niestety producent nie za bardzo wiedział jak stworzyć produkt, którym urzekłby ludzi. Live Photos od HTC Zoe różnią się tym, że samo zdjęcie w żaden sposób nie różni od tradycyjnego zdjęcia – mają dokładnie tą samą jakość i można z nimi robić wszystko co z „normalnymi” zdjęciami.

Od strony technicznej wygląda to tak, że półtorej sekundy przed i do półtorej sekundy po naciśnięciu migawki, iPhone dołącza film w formacie .mov. Jest on niewidoczny dla użytkownika i gdyby nie bardzo subtelna wskazówka podczas przeglądania zdjęć w aplikacji Photos na iOS lub OS X (wymagany 10.11 El Capitan), to można by o nim zapomnieć.

Aby podejrzeć Live Photo, wystarczy wykorzystać 3D Touch na iPhonie i mocniej nacisnąć na zdjęcie. Na starszych sprzętach wystarczy stuknąć w ikonę „Live” na zdjęciu, również w OS X. Świetną kwestią jest również to, że jeśli komuś wysyłamy przez iMessage zdjęcie i jest ono z gatunku Live Photo, to odbiorca je otrzyma i również będzie mógł podejrzeć ruch. W przyszłości liczę na API w tej kwestii, abyśmy mogli się nimi również dzielić innymi metodami – osadzać na stronach WWW, w Instagramie, i tak dalej. Apple rzekomo już pracuje nad odpowiednimi API.

Tym co mnie zafascynowało w nowych Live Photos jest ten dodatkowy ruch i genialna integracja całości z systemami operacyjnymi Apple. Przewijając zdjęcia w Photos, z pozoru wyglądają one jak każde inne, ale jak trafimy na Live Photo, to przez ułamek sekundy ono się rusza. Delikatnie. Bezinwazyjnie. Magicznie. Pozwala też nam zapamiętać i osadzić zdjęcie w kontekście paru chwil przed i po – za kilka lat może to dla nas mieć ogromne znaczenie.

Live Wallpapers to nic innego jak ruchome tapety, które możemy sobie ustawić na lock i home screenie. Te pierwsze możemy poruszać za pomocą 3D Touch; drugich już niestety nie, ale ma to sens, bo mogłoby powodować zbyt dużo problemów dla użytkowników oraz niepotrzebnie komplikować UI. Oczywiście możemy też korzystać z własnych Live Photos do tego celu – działają dokładnie tak samo.

blogXTAA2594_2000px

Aparat

Osobiście nie widzę żadnego sensu w podnoszeniu ilości megapikseli, ale ponownie nie odbyło się to kosztem jakości zdjęć – w tym względzie Apple bardzo się pilnuje. Więcej MP oznacza też większe zdjęcia, a biorąc pod uwagę, że model 16 GB nadal jest w ofercie… Dla osób, które robią ich dużo pozostaje mi doradzić korzystanie z iCloud Photo Library (który spisuje się wzorowo!) oraz kupno modelu 64 GB lub większego.

Pomimo, że jestem bardzo zadowolony z końcowego efektu, to liczę na jeszcze szybszy rozwój aparatu w iPhonie w przyszłości. Konkurencja na papierze jest lepsza (według DxOMark) i stosuje większe matryce. Mam jedynie nadzieję, że Apple nie podąży za nią w kwestii montowania coraz szerszych obiektywów – ten obecnie ma około 30 mm, ale preferowałbym nieznacznie ciaśniejszy kąt widzenia, w rejonie obiektywów 35 mm.

TouchID

Pierwszy TouchID w iPhonie 5S zobaczył poprawę w zeszłorocznych modelach w postaci skanera o wyższej rozdzielczości. Tegoroczny update wywołał nawet złość u niektórych użytkowników. TouchID jest teraz tak szybkie, że nie ma praktycznie szans na podejrzenie powiadomień zanim telefon się nie odblokuje. Do tego celu polecam stosowanie bocznego przycisku Sleep/Wake.

Jak chciałem zrobić zdjęcie to prawie zawsze korzystałem ze skrótu na lock screenie. Teraz muszę pamiętać, aby najpierw obudzić telefon wspomnianym przyciskiem zamiast poprzez TouchID, inaczej nie ma szans w ten sposób uruchomić aparatu. Tak po prawdzie to chciałbym zobaczyć jakiś skrót za pomocą przycisku Home, który wywoływałby aparat – może potrójne wciśnięcie?

Hey Siri!

Zmiany sprzętowe w postaci między innymi Apple A9 spowodowały, że iPhone nie musi być podłączony do prądu, aby wywołać Siri za pomocą zwrotu „Hey Siri”. Sam asystent również nie wydaje charakterystycznego „piknięcia”, informującego że jest gotowy do pracy. To akurat spory plus, bo zaczynało mnie już irytować czekanie na to, a dźwięk niewątpliwie zwracał na siebie uwagę.

Po tych paru tygodniach muszę stwierdzić z całą pewnością, że Siri ma ogromny potencjał, a już szczególnie jak pojawi się po Polsku. Coraz częściej z niej ostatnio korzystam i wszystko jest na dobrej drodze – rozpoznaje już nawet wymowę polskich nazwisk w moich kontaktach. Jest jednak jedna ogromna przeszkoda, której jeszcze nikt sensownie nie przeskoczył – chodzi o możliwość korzystania z kilku języków w ramach jednej wypowiedzi. Pisałem już o tym niejednokrotnie i nadal na to czekam – nawet znajomość angielskiego nie pomaga gdy pytam się Siri o tytuł francuskiego filmu lub gdy proszę ją o doprowadzenie mnie do ulicy, której nazwa brzmi „Przyczółkowa”.

blogXTAA2593_2000px

Subiektywnie

Apple oczywiście nie zmienił designu zewnętrznego iPhone’a 6S, ani 6S Plus – nadal mnie nie urzeka, podobnie jak nie przemawiał do mnie jego poprzednik (5 i 5S). Pisałem to już przy okazji recenzji modelu zeszłorocznego, ale nadal nie zakochałem się w jego wyglądzie zewnętrznym i nic nie zapowiada, aby to się miało zmienić. Pomimo że sam mam 6S Plusa, to na co dzień mam do czynienia z 6S-em – mniejszy brat znacznie bardziej mi odpowiada wizualnie, prawdopodobnie z powodu jego bardziej harmonijnych proporcji.

Pomimo mojego braku zauroczenia wyglądem – nadal wzdycham jak widzę białego 5S-a – to nowy design ma jednak jedno znaczące ulepszenie względem poprzednika: zaokrąglone brzegi. Wiele osób narzeka, że telefon jest z tego powodu zbyt śliski – dla mnie na szczęście nie jest. Ważniejszy natomiast dla mnie jest fakt, że ostre brzegi ramki nie wbijają mi się w palce, jak to miało miejsce w przypadku serii 5. Ergonomia pod tym względem jest w zasadzie wzorowa, szczególnie pamiętając o ekranie…

Ekran w 6S i 6S Plus nadal delikatnie „opada” do brzegów obudowy. Nadal jestem zaskoczony, a z tą konstrukcją już spędziłem ponad rok, jak wygodnie się wykonuje gest od brzegu ekranu. Niestety czasami zakładam na telefon etui Apple’owe – najczęściej podczas podróżowania – i to wtedy doświadczam największego dyskomfortu pod tym względem.

Warto?

Nie byłem pewien czy podjąłem dobrą decyzję robiąc upgrade z 6 Plusa na 6S Plusa, a przynajmniej dopóki nie spędziłem doby z telefonem. Całkowicie urzekły mnie wspomniane Live Photos i 3D Touch, które zmieniają sposób używania telefonu – to kwestia bardzo subiektywna i będzie zależała od danej osoby (moja druga połowa prawie w ogóle nie używa 3D Touch). Do tego doszedł jeszcze wyraźnie szybszy Apple A9 i 2 GB RAM-u, które zapewne docenią power-userzy.

A zatem, czy warto?

  • Jeśli chcecie Live Photos i cena nie jest przeszkodą, to tak!
  • Jeśli chcecie 3D Touch i cena nie jest przeszkodą, to dwa razy tak!
  • Jeśli oczekujecie wyraźnie lepszych zdjęć i nie zależy Wam na Live Photos, to raczej nie. Ale na tych ostatnich będzie Wam zależało, więc tak!

iPhone 6S czy 6S Plus?

Z rozmiaru 5,5” korzystam od pół roku i mogę go tylko polecić osobom o dużych dłoniach, długich palcach i tym, które lubią duże ekrany. Jedynym powodem, dla którego zdecydowałem się pozostać przy tym rozmiarze jest większa bateria; w każdym innym wybrałbym model 4,7”, tym bardziej że przy większym bracie jest on zdecydowanie ładniejszy wizualnie.




Design: 5/6
Jakość wykonania: 6/6
Oprogramowanie: 6/6
Wydajność: 6/6 5.5/6

34

Wojtek Pietrusiewicz

Wydawca, fotograf, podróżnik, podcaster – niekoniecznie w tej kolejności. Lubię espresso, mechaniczne zegarki, mechaniczne klawiatury i zwinne samochody.